Natan oświadczył Dawidowi: „Ty jesteś tym człowiekiem”. 2 Sm 12, 7
Zaczyna się niepozornie, od historyjki z owieczką. Dawid wydaje się opowieścią Natana mocno poruszony. Nie kryje oburzenia tym, co zrobił bogacz. Jeszcze nie widzi w tej historii siebie. W pierwszym momencie wyrokuje: „Człowiek, który tego dokonał, jest winien śmierci”. W drugim momencie nieco łagodzi swój osąd: „Nagrodzi on za owieczkę w czwórnasób”. W trzecim następuje zwrot akcji, rodem z filmowego thrillera. Jak grom z jasnego nieba spadają na Dawida cztery słowa: „Ty jesteś tym człowiekiem”.
Czytając o Dawidzie, wracam pamięcią do rozmowy ze zmarłym kilka lat temu o. Stanisławem Jaroszem. „W Biblii jest odpowiedź na wszystko. Aby jej użyć, to znaczy odnieść do własnego życia, trzeba ją znać” – stwierdził paulin. I dodał: „Można ją oczywiście przeczytać od deski do deski, ale ważniejsze jest to, by czytać ją w świetle tego, czym żyjemy”. Wówczas Biblia (historyczna księga) staje się żywym słowem Boga (księga mojego życia). Otwieram więc kolejny raz i słyszę: „Ty jesteś tym człowiekiem” – nieczułym bogaczem, zranionym ubogim, a może kimś, kto patrzy z boku i dostrzega krzywdę? Taki ktoś miałby dwa wyjścia: milcząco przyglądać się i odejść albo jakoś zareagować. Zacząć można od historyjki z owieczką…