W ten sposób poznajemy ducha prawdy i ducha fałszu (1 J 4,6).
To takie oczywiste, a jednocześnie tak skrzętnie pomijane. Jan pisze o przykazaniu wiary i przykazaniu miłości. Co wynika z mojej konfrontacji z pytaniem, czy naprawdę wiara jest najważniejszą sprawą mojego życia? Co z tego wynika, że wierzę w imię Jezusa? To naprawdę jest dla mnie pierwsze i najważniejsze? Wiara i miłość?
Zbyt szybko udzielamy odpowiedzi twierdzącej. Zbyt łatwo banalizujemy to pytanie.
Ale za nim idą kolejne. Bo jeśli wiara jest najważniejszą sprawą mojego życia, to w jaki sposób szukam rozstrzygnięć dla życiowych dylematów? Są tacy, którzy mówią: "Bóg mi powiedział", "Bóg mi objawił". To raczej znak pychy niż dowód specjalnej linii z niebem. Bóg woli przemawiać do nas subtelnie: przez zdarzenia, spotkania, rozmowy, w modlitwie, która jest czasem cierpliwym znoszeniem Jego milczenia, a czasem zmaganiem o to, jak wypełniać Jego wolę.
Rozeznawanie duchów wymaga wrażliwości na Jego subtelne znaki. Wymaga wiary, która rzeczywiście jest najważniejsza. Tylko wierząc Jezusowi, jesteśmy w stanie zgodzić się na to, co po ludzku trudne, i nie żądać od Niego, ale prosić, czyli zakładać, że odpowie inaczej, niż oczekujemy.