Wtedy odbędzie się sąd i odbiorą mu władzę, by go zniszczyć i zniweczyć doszczętnie. A panowanie i władzę, i wielkość królestw pod całym niebem otrzyma lud święty Najwyższego. (Dn 7, 26-27)
Opis bestii z sennej wizji Daniela może wzbudzać poczucie grozy. „Ja, Daniel, popadłem z tego powodu w niepokój ducha…” (Dn 7, 15). Od tego momentu wraz z każdym zdaniem opowieści włos coraz bardziej jeży się na głowie. Czwarta bestia, jak czytamy – „nader straszna”, „miała zęby z żelaza i miedziane pazury, a pożerała, kruszyła i deptała nogami resztę”. Ale nawet jej potworna postać rozpada się w drobny pył przed obliczem Boga, który – jak mówi psalmista – „na ziemi sprawia ocalenie” (Ps 74, 12). Głos psalmisty jest pewny, niezachwiany, mimo że kilka wersetów wcześniej wołał: „Jak długo, Boże, będzie urągał nieprzyjaciel? Czy wróg na zawsze będzie bluźnił Twemu imieniu?”. „Jak długo, Boże?” – być może znamy to aż za dobrze. Lęk gasi wiara w Jego zwycięstwo, które przecież już się dokonało.