Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba.. (Rz 28, 6)
Nie wiem, czy jest ważniejsza sprawa między mną a Bogiem. Modlitwa jest najważniejsza. Nie dlatego, że rekordy długości czasu spędzonego na kolanach przed Panem zapewnią mi Jego większą przychylność, dadzą mi więcej satysfakcji, doskonalszą pobożność, bilet do nieba. Modlitwa jest najważniejsza po prostu dlatego, że gdy kogoś kocham, chcę z nim być. Gdy kocham Boga, chcę z Nim być. On chce być ze mną, bo kocha.
Różnie to wychodzi, bo praca, bo ludzie, bo sprawy. Bo życie po prostu. Ten, kto kocha, jednak wie, że czasem, w takich trudnych chwilach, wystarczy dać znać: jestem. Wystarczy zwyczajne "kocham", wyszeptane w zmęczeniu "myślę o Tobie", krótkie pytanie: "co tam?". Jemu nie trzeba więcej, by dać nam szczęście, by ulepić nas swoją miłością, by zastąpić nasze niedoskonałe słowa pełnią, której żadne słowa nie zdołają wyrazić.