W jakiej bowiem sprawie sądzisz drugiego, w tej sam na siebie wydajesz wyrok (Rz 2, 1b)
Z coraz większym oporem otwieram social media, bo coraz większą niechęć budzi we mnie nieustający festiwal osądzania, powierzchownego komentowania, przypisywania ludziom intencji, których nie mają, nieuzasadnionej pewności w szafowaniu niesprawiedliwymi ocenami i wyrokowaniem bez wiedzy i podstaw. Prawdziwą przykrość sprawia mi obserwowanie, jak daleko potrafimy zapędzić się w osądzaniu innych - nieuzasadnionym, krzywdzącym i skutkującym kolejnymi podziałami. Odnoszę wrażenie, że przestajemy rozumieć język empatii, bo na co dzień posługujemy się językiem oskarżeń i ocen.
Postępowanie, myślenie, zachowanie i słowa naszych bliźnich najchętniej przykładamy do naszej miary i wyobrażeń na temat tego, co jest słuszne i co należy czynić. Jeśli człowiek nie spełnia naszych oczekiwań, błyskawicznie osądzamy: winny.
Zapominamy o tym, jak Bóg mierzy człowieka - a On mierzy nas własną miarą. To jedyne oczekiwania, jakie powinniśmy spełniać: być blisko Prawdy, którą jest sam Bóg, który nie ma względu na osoby. Ludzki sąd łatwo skazuje człowieka na potępienie. Boży sąd prowadzi do nawrócenia i ocalenia.