Jezus powiedział do ludu:
«Ja jestem chlebem życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie. Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał.
Jest wolą Tego, który Mnie posłał, abym nic nie stracił z tego wszystkiego, co Mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym».
Czasem nosimy w sobie obraz Boga odległego, słabo zainteresowanego nami i naszą trudną codziennością. Innym razem mamy wrażenie, że Bóg jest na nas zagniewany, zawiedziony naszym grzechem albo ludzkimi słabościami. Bywa też, że – w naszym mniemaniu – nie dość rychło reaguje na zanoszone do Niego prośby i modlitwy. A jednak możemy być pewni, że wolą Ojca niebieskiego jest, „aby każdy, kto widzi Jego Syna Jezusa i wierzy w Niego, miał życie wieczne”. Bóg – w swoim uniwersalnym, zbawczym projekcie – chce przygarnąć do siebie każdego człowieka i dać mu udział w swoim życiu. Deklaracja Jezusa: „tego, który do mnie przychodzi, precz nie odrzucę” powinna dodawać nam odwagi i ufności. On, który jest Emmanuelem – Bogiem z nami, który stał się dla nas chlebem życia, któremu na imię Miłość miłosierna, troszczy się o nas nie tylko w życiu doczesnym, ale – jak wierzymy – wskrzesi również nasze śmiertelne ciała, gdy powróci w chwale, w dniu ostatecznym.
Jego imię nic nie znaczy, a przynajmniej nic konkretnego. O jego życiu niewiele wiadomo, chyba, że zerkniemy do powstałej około 300 lat po jego śmierci "Legendy o św. Zuzannie". Wtedy dowiemy się, że pochodził z Dalmacji i był powiązany rodzinnie z cesarzem Dioklecjanem. Dalej znajdziemy w tej legendzie, że dzielił dom ze swoim bratem, Gabinusem, ojcem wspomnianej Zuzanny, że po nawróceniu na chrześcijaństwo, obaj zostali wyświęceni na kapłanów, a w roku 283 on, czyli Kajus został wybrany biskupem Rzymu. Wtedy też jego bratanica Zuzanna również postanowiła poświęcić swe życie i dziewictwo Bogu, ale na jej drodze stanął sam cesarz Dioklecjan, który w swojej dalekiej krewnej widział małżonkę dla młodego i ambitnego dowódcy z otoczenia dworu. Ich małżeństwo miało stanowić gwarancję wierności tego człowieka względem cesarza. Były to jeszcze czasy, gdy Dioklecjan tolerował chrześcijaństwo i nie ogłosił edyktów mających prześladować wyznawców Chrystusa. Ponieważ jednak nie znosił odmowy, a Zuzanna odmówiła zamążpójścia, ją i jej bliskich spotkała śmierć. Nasz dzisiejszy patron uniknął jej tylko dlatego, że w porę ukrył się w katakumbach. Tyle legendy o św. Kajusie, papieżu, a jakie są fakty? Tego nikt nie wie. Faktycznie św. Kajus był biskupem Rzymu od grudnia 283 roku. Pełnił ten urząd przez 13 lat i zmarł zanim rozpoczęła się ostatnia i najkrwawsza fala prześladowań Kościoła za czasów cesarza Dioklecjana. W sumie całe jego życie najtrafniej ujmuje wpis w Rzymskim Martyrologium: „W Rzymie, na cmentarzu Kaliksta przy Via Appia, pochowano św. Kajusa, papieża, który, uciekając przed prześladowaniami Dioklecjana, zmarł jako wyznawca wiary”. Czy zatem warto poświęcać czas na wspomnienie dzisiaj św. Kajusa? Warto, bo jako niemal nieznany nam dzisiaj 28 z kolei Namiestnik Chrystusa, zrobił to, do czego został powołany – bez żadnych fajerwerków, cudów, całkiem zwyczajnie, wręcz anonimowo, przekazał dalszym pokoleniom to, co Kościół ma najcenniejszego. Depozyt wiary, którego najpiękniejszy i najpełniejszy wyraz odnajdujemy w sprawowanej nieprzerwanie od 2000 lat Eucharystii.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.