Słowa Najważniejsze

Niedziela 29 marca 2026

Czytania »

Ks. Tomasz Jaklewicz Ewangelia z komentarzem

|

29.03.2026 00:00 GN 13/2026 Otwarte

Między „hosanna” a „ukrzyżuj”

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa według Świętego Mateusza

Jezus przed Piłatem

E. Jezusa postawiono przed namiestnikiem. Namiestnik zadał Mu pytanie: I. Czy Ty jesteś Królem żydowskim? E. Jezus odpowiedział: + Tak, Ja nim jestem. E. A gdy Go oskarżali arcykapłani i starsi, nic nie odpowiadał. Wtedy zapytał Go Piłat: I. Nie słyszysz, jak wiele zeznają przeciw Tobie? E. On jednak nie odpowiedział mu na żadne pytanie, tak że namiestnik bardzo się dziwił.

Jezus odrzucony przez swój naród

A na każde święto namiestnik miał zwyczaj uwalniać jednego więźnia, którego chcieli. Trzymano zaś wtedy znacznego więźnia, imieniem Barabasz. Gdy się więc zgromadzili, spytał ich Piłat: I. Którego chcecie, żebym wam uwolnił, Barabasza czy Jezusa, zwanego Mesjaszem? E. Wiedział bowiem, że przez zawiść Go wydali. A gdy on odbywał przewód sądowy, żona jego przysłała mu ostrzeżenie: I. Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu. E. Tymczasem arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby żądały Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Pytał ich namiestnik: I. Którego z tych dwu chcecie, żebym wam uwolnił? E. Odpowiedzieli: T. Barabasza. E. Rzekł do nich Piłat: I. Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem? E. Zawołali wszyscy: T. Na krzyż z Nim! E. Namiestnik powiedział: I. Cóż właściwie złego uczynił? E. Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: T. Na krzyż z Nim! E. Piłat, widząc, że nic nie osiąga, a wzburzenie raczej narasta, wziął wodę i umył ręce wobec tłumu, mówiąc: I. Nie jestem winny krwi tego Sprawiedliwego. To wasza rzecz. E. A cały lud zawołał: T. Krew Jego na nas i na dzieci nasze. E. Wówczas uwolnił im Barabasza, a Jezusa kazał ubiczować i wydał na ukrzyżowanie.

Król wyszydzony

Wtedy żołnierze namiestnika zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia, włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: T. Witaj, Królu żydowski! E. Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.

Droga krzyżowa

Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. Gdy przyszli na miejsce zwane Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki, dali Mu pić wino zaprawione goryczą. Skosztował, ale nie chciał pić. Gdy Go ukrzyżowali, rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc tam, pilnowali Go. A nad głową Jego umieścili napis z podaniem Jego winy: To jest Jezus, Król żydowski. Wtedy też ukrzyżowano z Nim dwóch złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej stronie.

Wyszydzenie na krzyżu

Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: T. Ty, który burzysz przybytek i w trzy dni go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża! E. Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: T. Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym. E. Tak samo lżyli Go i złoczyńcy, którzy byli z Nim ukrzyżowani.

Śmierć Jezusa

Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: + Elí, Elí, lemá sabachtháni? E. To znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: T. On Eliasza woła. E. Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, nasączył ją octem, umocował na trzcinie i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: T. Zostaw! Popatrzmy, czy nadejdzie Eliasz, aby Go wybawić. E. A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i oddał ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.

Po zgonie Jezusa

A oto zasłona przybytku rozdarła się na dwoje z góry na dół; ziemia zadrżała i skały zaczęły pękać. Groby się otworzyły i wiele ciał świętych, którzy umarli, powstało. I wyszedłszy z grobów po Jego zmartwychwstaniu, weszli do Miasta Świętego i ukazali się wielu. Setnik zaś i jego ludzie, którzy trzymali straż przy Jezusie, widząc trzęsienie ziemi i to, co się działo, zlękli się bardzo i mówili: T. Prawdziwie, Ten był Synem Bożym.

Mt 27, 11-54

1. W Niedzielę Palmową wspominamy triumfalny wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, a zarazem wsłuchujemy się w opis męki Pańskiej. Uderza kontrast między tłumami wołającymi: „Hosanna” a złowieszczym skandowaniem: „Na krzyż z Nim”. Czy to byli ci sami ludzie? Droga od uwielbienia do odrzucenia bywa bardzo krótka. Nienawiść wydaje się głośniejsza i chętnie „nagradza” dobro, prawdę, miłość hałaśliwym poniżeniem, skazaniem na śmierć. W przestrzeni społecznej zjawisko linczowania zdarza się często. Przejście od uwielbienia do nienawiści to nie tylko problem tych innych. To także mój dramat. Odrzucamy Jezusa, kiedy nam nie odpowiada. Gdy wymaga zbyt wiele albo nie spełnia naszych oczekiwań. Wtedy mędrkujemy jak Piłat, stawiając się w roli sędziów Boga. Albo milczymy w tłumie rzucającym bluzgi na Niego, na Kościół. Bierność w obliczu zła bywa również winą.

2. Słowa: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” pochodzą z Psalmu 22, który dziś pojawia się między czytaniami. Jezus wypowiada je na krzyżu. Umierając, modli się. Jego wołanie płynie z jądra ciemności. Odsłania prawdę o najgłębszej ludzkiej samotności. Te słowa są świadectwem solidarności miłującego Boga, z każdym z nas, samotnych. Bóg nie głosi kazań cierpiącym, ale jest tam, gdzie człowiek cierpi. Jest z nim. Co więcej, współcierpi. To znaczy utożsamia się z każdym cierpiącym, schodzi na dno jego bólu i samotności. Dzięki temu człowiek może złączyć swój krzyż z krzyżem Chrystusa i z niego zaczerpnąć siłę i sens. Z Nim moja bezsilność przemienia się w ufność. Szydercy wołają: „Zaufał Panu, niech go Pan wyzwoli, niech go ocali, jeśli go miłuje”. Nie wiedzą, że te słowa są prawdą. Pan mnie ocali. Muszę Mu tylko zaufać.

3. „Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i oddał ducha”. Po tych słowach klękamy i w kościele zapada głęboka, grobowa cisza. W tej ciszy Jego duch nas ogarnia i napełnia. W ranę naszego grzechu, w ranę śmierci leje się lecząca oliwa i wino Jego miłości. Nie wołamy już łatwego, emocjonalnego „hosanna”, ale płaczemy z bólu i szczęścia! Bądź pochwalony, Krzyżu, jedyna nasza nadziejo.

Czytania »

Św. Wilhelm Temperiusz

Św. Wilhelm Temperiusz   Św. Wilhelm Temperiusz brewiarz.pl Co można powiedzieć o dzisiejszym patronie? Z całą pewnością to, że całe jego życie jest obrazem radości, wyzwań i pokus, które niesie ze sobą sakrament kapłaństwa. Sakrament ustanowiony razem z Eucharystią w czasie Ostatniej Wieczerzy. Bohater tej historii przyszedł na świat prawdopodobnie w Poitiers we Francji w XII w. O jego dzieciństwie i młodości nic nie wiemy. Na kartach historii zapisuje się dopiero, gdy wybiera służbę Bogu. To wtedy znajdziemy go w spisie wspólnoty kanoników regularnych z Saint-Hilaire-de-la-Celle. To zaskakujące, że ten, który chce w cichości oddać swoje życie Kościołowi służąc mu jako kapłan i żyjąc jak zakonnik wtedy, gdy się na to decyduje, zapisuje się jednocześnie w historii, a jego imię zostaje utrwalone na wieki. Serce dzisiejszego patrona oddane w całości posłudze Kościołowi doceniają najpierw współbracia wybierając go opatem. W roku 1184 podzielają to zdanie również wszyscy wierni diecezji Poitiers jednogłośnie wybierając go biskupem. Jeżeli jednak myślicie państwo, że oto ziścił się jego sen o powszechnym uznaniu i szczęśliwej karierze w kościelnej strukturze to jesteście w wielkim błędzie. Dzisiejszy patron jak nikt inny rozumiał, że od tego, któremu dużo się daje, będzie się jeszcze więcej wymagać. Na przykład cierpliwości. A cierpliwość jak wiemy jest bezcenna, gdy pomaga się innym dorastać do przyjęcia Bożej miłości, odkrycia swojego powołania czy docenienia cnoty pokory. Tak więc dzisiejszy patron zasłynął dzięki swojej niezwykłej, bo czerpanej z Ducha Św., cierpliwości. Zasłynął również z powodu prześladowań, bo choć czasy pierwszych chrześcijan już dawno minęły, to jednak niezłomne trwanie przy Bogu zawsze budzi sprzeciw. A bohater naszej dzisiejszej historii, tak jak był cierpliwym biskupem, był też nieugięty w obronie niezależności ołtarza od zakusów tronu.  Ale nieugiętość w rozdzielaniu zakresu władzy świeckiej od kościelnej nie oznaczała wcale rzucania przez niego klątw czy zawiązywania strategicznych sojuszy. Była dużo bliższa tajemnicy krzyża. Oto biskup Poitiers jasno wskazywał swoim słowem i nauczaniem, gdzie jest Prawda, jednocześnie z pokorą oraz cichością znosząc sprzeciw wobec takiej postawy tak ze strony możnych, jak i duchownych. Bo świętokupstwo czyli handel godnościami oraz urzędami kościelnymi, żeby nie wspominać o sprzedawaniu sakramentów, był grzechem całego ówczesnego Kościoła. Po trzynastu latach wyczerpującej posługi biskupiej, 29 marca 1197 roku dzisiejszy patron odszedł do domu Ojca po zasłużoną nagrodę. Czy wiecie państwo jak się nazywał?.

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.