Słowa Najważniejsze

Sobota 11 kwietnia 2026

Czytania »

Ks. Marek Porwolik Ewangelia z komentarzem

|

11.04.2026 00:00 GN14/2026 Otwarte

Droga wiary

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której przedtem wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to Jego towarzyszom, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie dali temu wiary.

Potem ukazał się w innej postaci dwom spośród nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i obwieścili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.

W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary oraz upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.

I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!»

Mk 16,9-15 

Maria Magdalena spotkała zmartwychwstałego Jezusa. Spotkali Go również uczniowie zmierzający do Emaus. Pozostali apostołowie przyjęli prawdę o zmartwychwstaniu Jezusa dopiero wtedy, gdy Go sami zobaczyli. Nie wystarczyło im świadectwo innych ludzi. Jest ono ważne, ale kluczowe jest osobiste doświadczenie. Droga wiary Marii Magdaleny i apostołów jest także drogą każdego z nas. Nadzieją napawa fakt, że Jezus najpierw wyrzuca uczniom opór w przyjęciu świadectwa innych ludzi mówiących im o Jego zmartwychwstaniu, a zaraz potem wysyła ich, by głosili Ewangelię. Można mieć trudną przeszłość, jak Maria Magdalena, można być wątpiącym, jak wielu z uczniów Jezusa, ważne, by się dać Jemu odnaleźć, by się z Nim spotkać. Jezus ciągle nas szuka i chce przejść przez zamknięte drzwi naszego serca. Chce, byśmy nie tylko o Nim słyszeli, ale Go doświadczyli, a potem o tym opowiedzieli innym.

Czytania »

Radio eM Święty na dziś

Św. Gemma Galgani

Morze cierpienia. Czy nie o tym informują nas od pewnego czasu media? Czy można pozostać człowiekiem, gdy ono zalewa świat? Nie ma tutaj prostych odpowiedzi, ale są tego cudu świadkowie. Taka Gemma Galgani na przykład, córka włoskiego aptekarza z końca XIX wieku. Gdy ma zaledwie 8 lat umiera jej mama. Potem gruźlica dopada jej ukochanego brata-kleryka, którego dziewczynka pielęgnuje zaniedbując swoje zdrowie. Następnie śmierć zabiera jej tatę, rodzina traci majątek, a u Gemmy zostaje zdiagnozowana gruźlica kręgosłupa i zapalenie nerek. Cały rok spędza w łóżku, unieruchomiona gipsowym gorsetem. Wreszcie jako nastolatka musi opuścić własny dom i zamieszkać kątem u pewnej pobożnej niewiasty. Jest już wtedy potwornie chora, ale nawet agonia nie zostaje jej skrócona - trwa kilkanaście miesięcy do Wielkiej Soboty, 11 kwietnia 1903 roku. Na pytanie: 'dlaczego dobry Bóg do tego dopuścił?' odpowiadam - bo Gemma Galgani tego nie chciała. Zgodziła się bowiem współuczestniczyć w cierpieniu Jego Syna. Przyjęła dar stygmatów i przez ostatnie 4 z 25 lat życia rany na jej rękach, nogach i boku, ślady po cierniowej koronie oraz biczowaniu krwawiły tydzień w tydzień z czwartku na piątek, zadając dodatkowe potworne cierpienie. Szaleństwo Krzyża? Raczej szaleństwo miłości, które ostatecznie przemieniło całe morze cierpienia.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.