Słowa Najważniejsze

Poniedziałek 30 marca 2026

Czytania »

ks. Antoni Bartoszek Ewangelia z komentarzem

|

30.03.2026 00:00 GN 13/2026 Otwarte

Pieniądze na Kościół

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku.

Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano.  

Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie».

Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili zabić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

J 12,1-11 

Powtarza się współcześnie atak cynicznego Judasza na żarliwą w swej miłości Marię. Po co dawać na Kościół? Należy wspierać szpitale. Tak to mniej więcej dziś brzmi. Oczywiście, nikt nikogo nie przymusza, na co powinien przekazywać pomoc. Jezus ceni postawę Marii, bezinteresownie skoncentrowanej na Nim i wylewającej na Jego nogi olejek. Dawanie pieniędzy na Kościół ma na celu: troskę o świątynię i piękno liturgii, utrzymanie duchownego oddanego sprawie kultu Bożego i nauczaniu, a także rozwój działalności charytatywnej, bo ubogich i potrzebujących zawsze mamy u siebie. Ile dajemy na Kościół? To zależy od naszych finansowych możliwości oraz hojności serca. Jezus broni przekazywania pieniędzy na sprawy Boże i w ten sposób pośrednio do tego zachęca. Równocześnie po stronie odpowiedzialnych za finanse Kościoła winna rodzić się najwyższa odpowiedzialność i uczciwość.

Czytania »

Radio eM Święty na dziś

Św. Leonard Murialdo

Wyobraźcie sobie państwo młodego kapłana z dobrego domu. Ma 23 lata i doktorat z teologii. Stoi przed kościołem w swoim rodzinnym Turynie i patrzy. Czy patrzy na wchodzących na niedzielną Mszę św. wiernych? Czy podziwia ich odświętne stroje i odkłania się wszystkim go pozdrawiającym? Nie. On patrzy tam, gdzie kończy się znany mu świat. Na majaczące w oddali peryferie miasta. Stamtąd nikt do kościoła nie przychodzi. Tam mieszkają robotnicy, biedota, prostytutki i bandyci. I ten kapłan już wie, co zrobi po Eucharystii. Uda się do swojego biskupa i poprosi o zgodę na posługę na peryferiach Turynu. A gdy zgodę taką uzyska, zanurzy się w gąszcz walących się czynszowych kamienic i wąskich uliczek. Będzie głosił słowo Boże, spowiadał, i odwiedzał przytułki, szpitale, domy poprawcze oraz więzienia. Będzie to robił tak długo, aż na jego drodze nie staną...

Nie, nie bandyci, raczej szaleńcy. Boży szaleńcy - św. Józef Cafasso i św. Jan Bosko.

Skutkiem tego spotkania, nasz młody kapłan z Turynu obejmie kierownictwo oratorium św. Alojzego, które założy św. Jan Bosko. Potem poprowadzi szkołę świąteczną i codzienną wieczorową dla młodzieży pracującej. Dokładnie i systemowo zacznie wtedy poznawać, błyskawicznie rozrastające się w drugiej połowie XIX wieku, środowisko robotnicze. Zaangażuje się w szeroko zakrojoną wśród katolików akcję "uświęconej niedzieli".

Jednak nieustannie będzie czuł, że to za mało. Że w tym czasie wielkich społecznych i ekonomicznych przemian potrzeba czegoś więcej – trzeba zjednoczyć katolickich robotników, by mogli skuteczniej dopominać się o swoje prawa. Gdy dojdzie do tego wniosku, nasz liczący sobie coraz więcej lat turyński kapłan uda się do Niemiec, Francji i Anglii, i spotka z najwybitniejszymi katolickimi społecznikami. A potem wróci do Włoch i obejmie prowadzenie "Kolegium Rzemiosł". Przy tym kolegium ten niezwykły ksiądz pozostanie już do śmierci, rozwijając stąd wszechstronną działalność społeczną i charytatywną przez kolejne 34 lata.

Założy nową rodzinę zakonną pod wezwaniem św. Józefa. Potem "Stowarzyszenie Młodzieży św. Józefa", "Stowarzyszenie Promotorów Katolickich w Turynie", "Związek Promotorów Katolickiego Laikatu", "Dzieło Bibliotek Czytanek Katolickich", "Unię Robotników Katolickich".

W roku 1872 ten kapłan-społecznik uda się do Francji na Kongres Robotników Katolickich. I będzie się tam cieszył takim poważaniem, że po powrocie do Włoch zostanie zaproszony do Rady Związków Robotników Katolickich w Turynie. Ta ogromna ilość pracy odciśnie na nim w końcu swoje piętno – umrze w wieku 72 lat na rękach swoich współbraci i wychowanków w dniu 30 marca roku 1900. Jak łatwo się domyśleć ten niezwykły mieszkaniec Turynu, który oddał całe swoje serce żyjącym w nim robotnikom, jest dzisiejszym patronem. Ale czy wiecie państwo jak się nazywa? To kanonizowany w roku 1970 przez papieża Pawła VI ksiądz Leonard Murialdo.

 

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.