Jezus powiedział do faryzeuszów: «Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie».
Mówili więc Żydzi: «Czyżby miał sam siebie zabić, skoro powiada: Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie?»
A On rzekł do nich: «Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Powiedziałem wam, że pomrzecie w grzechach swoich. Jeżeli bowiem nie uwierzycie, że Ja Jestem, pomrzecie w grzechach waszych».
Powiedzieli do Niego: «Kimże Ty jesteś?»
Odpowiedział im Jezus: «Przede wszystkim po cóż do was mówię? Wiele mam w waszej sprawie do powiedzenia i do osądzenia. Ale Ten, który Mnie posłał, jest prawdomówny, a Ja mówię wobec świata to, co usłyszałem od Niego». A oni nie pojęli, że im mówił o Ojcu.
Rzekł więc do nich Jezus: «Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem i że Ja nic sam z siebie nie czynię, ale że mówię to, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba».
Kiedy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.
Pytają Jezusa: „Kimże Ty jesteś?”. Słowa te brzmią jak prowokacja, ale kryją w sobie coś więcej: prawdziwą bezradność wobec Kogoś, kto nie pasuje do żadnej z wcześniej znanych im kategorii. Odpowiedź Jezusa jest enigmatyczna: „Po cóż jeszcze do was mówię?”. Zmęczenie bierze górę. Ile razy można tłumaczyć to samo? Ile razy dawać znaki? „Wy jesteście z niskości, Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata”. Jak w rozmowie przez szybę: widzicie, ale nie słyszycie. Słyszycie, ale nie rozumiecie. Dramat tego dialogu polega na tym, że Jezus wyciąga rękę, a oni cofają się. Nie z powodu złej woli, po prostu nie widzą tej ręki. Widzą tylko konkurenta, zagrożenie, kogoś, kto miesza w spokojnym rytmie ich życia. „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie”. Krzyż staje się ostatecznym wyjaśnieniem. Zwyciężony staje się zwycięzcą.
Św. Katarzyna Szwedzka
brewiarz.pl
Znacie państwo określenie mamusi syneczek? Albo córeczka tatusia? Nie są one wzięte z sufitu. W końcu doświadczenie życiowe podpowiada, że najtrudniejsze relacje w rodzinie budują się nie na linii tato-córka tylko tato-syn. I podobnie rzecz ma się z mamami i córkami. Tym większą radością napełnia mnie fakt, że dzisiaj Kościół jako patronkę stawia córkę, której relacje z mamą były więcej niż poprawne. Święta Katarzyna Szwedzka. Urodziła się w 1330 roku w książęcej rodzinie. Jej mama św. Brygida wcześnie oddała ją do internatu cysterek, gdzie otrzymała pełne wykształcenie i religijne wychowanie. Po powrocie z klasztoru została zgodnie ze zwyczajem wydana za szlachetnego rycerza. Gdy przyszłość Katarzyny została już przez mamę zabezpieczona udały się razem do Rzymu by z okazji roku jubileuszowego zyskać odpust zupełny. I to podczas tej pielgrzymki na Katarzynę spada jak grom z jasnego nieba wiadomość o śmierci męża. Ponieważ nie ma już do kogo wracać zostaje z mamą. Przez kolejne 25 lat działa charytatywnie, ale przede wszystkim pomaga św. Brygidzie w założeniu i utrwaleniu nowej rodziny zakonnej. Z mamą odbywa pielgrzymki do miejsc świętych. I to na jej rękach w roku 1373 jej mama umiera po trudach drogi do Ziemi Świętej. Katarzyna udaje się do Szwecji, gdzie wstępuje do klasztoru w Vadstena i tam też składa relikwie św. Brygidy. Następnie udaje się z powrotem do Rzymu. Mieszka w tym samym domu, w którym przedtem mieszkała z mamą i właściwie do końca życia czyni starania o jej kanonizację. Równie energicznie działa o zatwierdzenie zakonu, który założyła jej mama. O ile kanonizacji nie doczekała, o tyle dekret zatwierdzający nową rodzinę zakonną trafił na jej ręce w roku 1378 z podpisem papieża Urban VI. Św. Katarzyna Szwedzka zmarła dwa lata później w klasztorze w Vadstena. Jak brzmi pełna nazwa zakonu, do którego ten klasztor należał? To Zakon Świętej Brygidy albo inaczej Zakon Najświętszego Zbawiciela lub po prostu brygidki.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.