Słowa Najważniejsze

Wtorek 31 marca 2026

Czytania »

ks. Tomasz Koryciorz Ewangelia z komentarzem

|

31.03.2026 00:00 GN 13/2026 Otwarte

Zdradzona miłość, zdradzona wiara

W czasie wieczerzy z uczniami Jezus wzruszył się do głębi i tak oświadczył: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie wyda». Spoglądali uczniowie jeden na drugiego, niepewni, o kim mówi.

Jeden z Jego uczniów – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: «Kto to jest? O kim mówi?» Ten, oparłszy się zaraz na piersi Jezusa, rzekł do Niego: «Panie, któż to jest?»

Jezus odparł: «To ten, dla którego umoczę kawałek chleba i podam mu». Umoczywszy więc kawałek chleba, wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka chleba wstąpił w niego Szatan.

Jezus zaś rzekł do niego: «Co masz uczynić, czyń prędzej! » Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: «Zakup, czego nam potrzeba na święto», albo żeby dał coś ubogim. On więc po spożyciu kawałka chleba zaraz wyszedł. A była noc.

Po jego wyjściu rzekł Jezus: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.

Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie».

Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, dokąd idziesz?»
Odpowiedział Mu Jezus: «Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz».

Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie».
Odpowiedział Jezus: «Życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz».

 J 13,21-33.36-38 

Być tak blisko, a zarazem tak daleko. Siedzieć przy jednym stole. Dzielić dni i miesiące. Widzieć, słyszeć, dotykać tego, czego nikt z nich nie mógł wcześniej sobie wyobrazić ani wymarzyć. Uzdrowienia, wskrzeszenia, wyrzucanie złych duchów. Uciszenie niejednej burzy. Karmienie niezliczonych tłumów. Wielkie słowa porywające masy i długie, ciche rozmowy dotykające serca. Pójść za Jego wołaniem. Odkryć swoje powołanie. Słyszeć o sobie i mówić, że jest się Jego uczniem. I nagle te słowa: „Jeden z was Mnie wyda”. Wokół stołu rozbrzmiewa pytanie: „Kto?”. Ono ciągle unosi się nad niejednym stołem i wokół niejednego ołtarza. Miłość i wiara – wcześniej czy później – zawsze zostają zdradzone. To najtrudniejsze doświadczenie dla Boga i człowieka. Nie da się od niego uciec. Ratunkiem są łzy. Płacz. Skruszone serce. Wołanie: „Panie, przebacz”.

Czytania »

Radio eM Święty na dziś

Św. Beniamin

Pamiętacie państwo jaką śmiercią umarł Azja Tuhajbejowicz? To prawda, pytanie nie było zbyt trudne. Nawet jeśli ktoś nie przebrnął przez "Pana Wołodyjowskiego" to widział film albo serial.  Azja umarł wbity na pal. Owszem, śmierć okrutna, ale też człowiek ten bardzo się starał, żeby na nią zasłużyć. A teraz kolejne pytanie: co trzeba zrobić, żeby zostać skazanym na śmierć jeszcze okrutniejszą od tej?  A uwierzcie państwo, że okrucieństwo można tutaj zwiększyć, owijając pal pętlami ze sznura. Rzecz była tak spektakularna, że autorzy Passio, czyli opisu męki dzisiejszego patrona, skwapliwie fakt ten odnotowali zarówno w języku greckim, jak i ormiańskim. Ile zatem zła trzeba uczynić, by zostać w ten nieludzki sposób pozbawionym życia? W V wieku w Persji wystarczyło być chrześcijaninem, tak jak Benjamin, diakon biskupa Susy, Abdasa. Według przekazów, którymi dysponujemy, wyróżniał się na tle innych uczniów Chrystusa odwagą i wymową. Dlatego kiedy około roku 420 w Persji wybuchło prześladowanie, Beniamin szybko trafił do więzienia. Spędził w nim około dwóch lat, gdy na mocy pokojowego traktatu, zawartego pomiędzy cesarzem Bizancjum a Persami, król perski przerwał prześladowanie i ogłosił amnestię. Beniamin mógł zatem wraz z innymi uwięzionymi chrześcijanami wyjść na wolność. Podczas jednak gdy inni po opuszczeniu lochów znikli z horyzontu dziejów, to on na trwale się w nich zapisał. Dlaczego? Bo odzyskanej wolności po raz kolejny użył dla dobra swoich pobratymców – po prostu nie mógł nie głosić im Dobrej Nowiny. Tym którzy czcili niszczycielską moc ognia, opowiadał o ogniu miłości Chrystusa, którego nie sposób ugasić, ani zachować w tajemnicy. Wobec tak jawnego działania, uwięzienie Beniamina było tylko kwestia czasu. Kiedy więc Persja wraz z nowym władcą wypowiedziała Bizancjum wojnę, prześladowanie chrześcijan, posądzanych o procesarskie sympatie znowu stało się faktem. Tym razem jednak Beniamin trafił do więzienia tylko na chwilę. W sam raz tak długą, by przygotować dla niego narzędzie śmierci i publicznie go na nim stracić. Był rok 424, gdy św. Beniamin, diakon i męczennik odszedł z tego świata, jak największy zbrodniarz, by w oczach Boga stać się odtąd – jak wierzymy - ukochanym dzieckiem. Beniaminkiem właśnie.

 

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.