Pan obnażył swe ramię święte na oczach wszystkich narodów; Iz 52, 10
Widzę subtelną różnicę między słowami „Pan niebiosów obnażony”, a „Pan niebiosów obrażony”. Przyjmuję pierwszą, ewangeliczną wersję o Bogu, który ogałaca się, by spotkać człowieka.
Słowa o „obnażonym ramieniu Pana”, którego używamy często jako religijnego straszaka i zapowiedzi Bożej pomsty są przecież zapowiedzią Jego Wcielenia, pokornego przyjścia w słabości dziecka, by „wszystkie krańce ziemi zobaczyły zbawienie naszego Boga”.
Karmelitanka św. Elżbieta od Trójcy Przenajświętszej pisała, „Kiedy wszystko się gmatwa, kiedy teraźniejszość jest tak bardzo bolesna, a przyszłość wydaje się jeszcze ciemniejsza, wtedy zamykam oczy i jak dziecko rzucam się w ramiona tego Ojca, który jest w niebie”. Problem? Nie rzucisz się w ramiona kogoś, przed kim odczuwasz lęk. Prorocza zapowiedź Izajasza nie jest żadnym pokazem siły, ale profetycznym opisem zakrwawionego ramienia przybitego do krzyża Skazańca. To wówczas Bóg „obnażył ramię na oczach wszystkich narodów”.
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało.
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego – którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili.
A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od ojca, pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: «Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie». Z Jego pełności wszyscy otrzymaliśmy – łaskę po łasce.
Podczas gdy Prawo zostało dane za pośrednictwem Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział; ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie ojca, o Nim pouczył.
Zamieszkało między nami… J 1,14
Wcielenie: Boży pomysł na bliskość. Jezus daje odpowiedź na pytanie, jak żyć w człowieczeństwie, jak przyjąć życie takim, jakie teraz jest. Funkcjonuje w rodzinie, ale zmienia jej ciszę i pielesze na przestrzeń spotkań. Sam wydaje się oddzielony, ale zawsze jest z Ojcem. Podejmuje wszystko, z wyjątkiem braku, czyli zła. Wybiera formę życia, jaką każdy z nas przynajmniej przez chwilę praktykował. I właśnie w Nim widać teraz Boże panowanie, sprawczość (wszystko przez Niego się stało) i moc (by się stali dziećmi Bożymi). Na wyciągnięcie ręki także dla nas: Bóg, Emmanuel, jest w każdym TU i każdym TERAZ.
Święty Piotr Nolasco (zm. 1256), Francuz z Carcassonne, był bardzo czczony w Hiszpanii. Założył bowiem zakon Matki Bożej Łaskawej (mercenarystów), zajmujący się wykupem chrześcijan z niewoli mauretańskiej, podczas trwającej w Hiszpanii rekonkwisty.
Piotr Nolasco został kanonizowany w 1628r. Już w tym samym roku klasztor mercenarystów z Sewilli zamówił u Zurbarána aż 32 obrazy ze scenami z życia świętego. Artysta ukończył cykl w roku następnym. Jednym z marzeń św. Piotra Nolasco było nawiedzenie w Rzymie grobu jego patrona, św. Piotra Apostoła. Kiedy jednak nie udawało mu się zrealizować tego marzenia, Apostoł ukazał mu się w jego celi, w scenie swego męczeństwa.
Św. Piotra ukrzyżowano głową w dół, i tak został przedstawiony na obrazie Zurbarána. W typowy dla sztuki baroku sposób artysta przeciwstawił spokojną, pełną szacunku, klęczącą postać zakonnika, cierpiącej, przedstawionej w nienaturalnej pozycji, postaci Apostoła. Zurbarán pogrążył celę w półmroku, w którym poza obydwoma świętymi nie znajduje się nic, co mogłoby rozproszyć uwagę widza.
Scenę objawienia oświetla niezwykłe, nadnaturalne światło, o lekko pomarańczowej barwie, zdające się wypływać z postaci Apostoła. Nadaje ono mistyczny klimat przedstawieniu, a jednocześnie rozświetla szaty św. Piotra Nolasco. Zurbarán uważany jest za mistrza w malowaniu mnisich habitów.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł