Przyprowadziła go do domu Pana, do Szilo. Chłopiec był jeszcze mały (1 Sm, 1, 24)
To jednak dość szokująca opowieść. Anna pragnie syna, Bóg spełnia jej prośbę, po czym kobieta oddaje go niemal od razu – tuż po zakończeniu karmienia piersią – na wychowanie i później służbę w świątyni. „O tego chłopca się modliłam, i spełnił Pan prośbę, którą do Niego zanosiłam. Oto ja oddaję go Panu”.
Nie do końca rozumiem, dlaczego słuszna wdzięczność za dar dziecka musiała przybrać aż tak radykalną formę. Lektura tego tekstu pobudza przecież wszystkie instynkty rodzicielskie, które w sobie mamy – a co z wychowaniem, co z patrzeniem, jak syn dorasta, rozwija się, odkrywa swoje talenty, powołanie…
Wydaje się, że nie wszystko zostało tu powiedziane. W tej historii Samuela, oddanego na służbę Helemu, musi być jeszcze jakaś tajemnica znana tylko Annie i Bogu. Możemy tylko mieć pewność, że Bóg wiedział, co robi, dając Annie doświadczyć tego, o czym marzyła – macierzyństwa „na chwilę”; i że Anna wiedziała, co robi, poprzestając tylko na krótkim okresie opieki nad darowanym jej synem.
Indywidualne historie i wybory każdego z nas mogą wydawać się niezrozumiałe czy wręcz nienaturalne dla tych, którzy nie znają najgłębszych motywacji i okoliczności, jakie za nimi stoją. Mamy do nich prawo – zwłaszcza gdy stoi za nimi Bóg.
W owym czasie Maryja rzekła:
«Wielbi dusza moja Pana
i raduje się duch mój w Bogu, zbawicielu moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia,
gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
a Jego imię jest święte.
Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, którzy się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu,
a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami,
a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak obiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki».
Maryja pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.
Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy. Łk 1,46-47
Radość Maryi wynika z głębokiego zjednoczenia z Bogiem. To wyraz prawdziwej wiary, która przenika całą Jej istotę. Wielbi Pana za Jego zbawcze dzieło, a duch raduje się osobistą relacją ze Zbawcą. Ta radość rodzi się z doświadczenia bliskości Boga, który staje się źródłem pełni życia. W naszym świecie pełnym trosk taka postawa przypomina, że prawdziwa radość nie zależy od okoliczności zewnętrznych, lecz od zaufania Bogu. Maryja uczy nas, iż wielbienie Boga w każdej chwili otwiera serce na Jego łaski. Niech ta radość staje się naszym udziałem, prowadząc do głębszej modlitwy i świadectwa wiary pośród codziennych wyzwań.
Co widzimy naszym wzrokiem? Maleńki wycinek świata. A wydaje nam się, że ogarniamy myślą całość. Tej pokusie uległa także dzisiejsza patronka. Uległa w dobrej sprawie, w końcu chciała służyć Bogu i to służyć na wyłączność jako zakonnica, a najlepiej gdyby to były misje. Takie jak św. Franciszka Ksawerego z Dobrą Nowiną aż na koniec świata. Japonia, Chiny – to jest wyzwanie. Tymczasem jednak na drodze życia 30-letniej założycielki zgromadzenia Misjonarek Najświętszego Serca Jezusowego, Pan Bóg postawił biskupa Scalabriniego, który zwrócił wzrok naszej dzisiejszej świętej na zupełnie inny wycinek świata. Oto poprosił, by zamiast ewangelizować mieszkańców Azji swój zapał i doświadczenie poświęciła włoskim emigrantom, których tysiące udawały się wtedy - to jest pod koniec XIX wieku - do Ameryki. Praca w szkołach, w szpitalach, w oratoriach czy w więzieniach była mniej spektakularna od misji na Dalekim Wschodzie, to prawda, ale to ona wyniosła Franciszkę Ksawerę Cabrini do chwały ołtarzy. Po latach jej dzieło trafiło także do Chin, bo Pan Bóg lubi spełniać nasze marzenia. Czyni to jednak we właściwym dla nich czasie.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.