Nowy numer 42/2020 Archiwum

Trzy razy OK

Media podgrzewając temat rozpadu związku Piotra i Justyny Żyłów nie tylko nie potrafią uszanować ich prywatności. To dla nich także okazja do tego, żeby zakwestionować nierozerwalność małżeństwa.

Lata temu w środowisku „bruLionu” rozgorzała dyskusja na temat tego, czy w odbiorze dzieła sztuki można pominąć kwestię kręgosłupa moralnego jego twórcy. W debacie zatytułowanej „Czy poetom należy liczyć żony?” pojawiły się różne głosy. Krzysztof Koehler stwierdził, że szukając potwierdzenia autentyczności sztuki należy skonfrontować dzieło z życiem autora. Z kolei Wojciech Wencel, przywołując słowa T. S. Eliota dodał, że sztuka roszcząca sobie prawo do wpływania na sferę etyki, nie może zostać oddzielona od kryteriów moralnych. Większość publicystów biorących udział w dyskusji doszła do podobnego wniosku: człowiek w jakikolwiek sposób udzielający się w sferze publicznej (nie tylko poprzez sztukę) musi liczyć się z moralną oceną swoich poczynań w sferze prywatnej. Na własnej skórze przekonał się o tym Cezary Michalski, niegdyś doceniany w prawicowym środowisku publicysta „Frondy”. Kiedy postanowił rozstać się ze swoją żoną, spadła na niego fala krytyki. Wkrótce część dziennikarzy zaczęła się jednak z niej wycofywać.

Publicyści po emocjonalnej reakcji na zgorszenie, które u każdego wierzącego człowieka wywołuje rozwód, musieli przypomnieć sobie fragment Ewangelii wg św. Łukasza. We wspomnianej debacie przywołał go zresztą Tomasz Budzyński. Muzyk zabierając głos w gorącej dyskusji powiedział krótko: „Jakie ja mam prawo, żeby kogokolwiek rozliczać z tego, ile ma żon? Chrystus w kazaniu na górze powiedział »Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni«”. Śledząc pojawiające się w mediach rewelacje na temat romansu Piotra Żyły, zgodnie z Ewangelią najlepiej byłoby zatem powstrzymać się od komentarza, nawet jeśli jego intencją byłoby napomnienie brata w wierze. Nie do tego służą media, nie od tego są dziennikarze i redaktorzy, to rola najbliższego otoczenia. Zamiast oceniać, lepiej pomodlić się w intencji rodziny sportowca. Z innego założenia wyszły jednak portale plotkarskie, które w facebookowych zwierzeniach Justyny Żyły wyczuły kolejną okazję do zwiększenia liczby odwiedzających opływające różem i fioletem strony internetowe. Już samo relacjonowanie małżeńskiego konfliktu powinno budzić sprzeciw odbiorców. Jeszcze gorsze są jednak próby usprawiedliwiania zdrady i wmawianie czytelnikom, że rozwód jest ok.

W wywiadzie dla serwisu kobieta.wp.pl psycholog i mediator rodzinny Monika Dreger, zapytana o problemy Piotra Żyły odpowiada: „Oczywiście, że miał prawo odejść, każdy ma prawo […] Jeżeli małżeństwo nie funkcjonuje, to trwanie ze sobą ze względu na dzieci moim zdaniem nie jest dobrym pomysłem”. Chociaż w kolejnych wypowiedziach autorka książki „Co boli związek?” dodaje, że ze względu na potomstwo, lepiej byłoby rozpocząć terapię małżeńską, redaktorka uparcie dąży do usłyszenia tego, co chciałaby usłyszeć. Najwidoczniej wnioski zostały wyciągnięte jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy, świadczą o tym pytania z tezą: „Lepiej być z kochanką, którą szanujesz czy z żoną, z którą się męczysz?”, „Dzieci mogą być szczęśliwsze w rozbitej rodzinie niż w pełnej?”, „Jak – w świecie idealnym – osoby publiczne powinny się rozstawać, żeby jak najwięcej osób uznało, że zachowały się w porządku?”. Cały wywiad jest prowadzony mniej więcej w takim tonie.

Prawdziwą jazdę bez trzymanki zapewnia jednak lektura rozmowy z Małgorzatą Daniszewską, żoną Jerzego Urbana. W opublikowanym w tym samym serwisie wywiadzie zatytułowanym „Odczepcie się od Żyły i jego kochanki!” kobieta dzieli się swoimi przemyśleniami na temat związków: „Życie jest jedno i trzeba je wykorzystać na maksa. A nie męczyć się z jakąś lafiryndą, z którą się człowiek kłóci i jest mu źle w łóżku”. W innym miejscu Daniszewska, dla której Urban porzucił żonę, z dumą opowiada o tym, że przez 10 lat była kochanką wielu mężczyzn i nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Dalszych, jeszcze bardziej „postępowych” refleksji rozmówczyni portalu, wykreowanej na autorytet w tej sprawie pozwolę sobie już nie przytaczać. Szkoda zdrowia.

Aborcja jest ok, rozwód jest ok, zdrada jest ok – przekaz lewicowych mediów niestety powoli już przestaje dziwić. Po lekturze wspomnianych wywiadów zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Nie wiemy, co wydarzyło się w związku Żyłów, jeśli jednak uznamy za fakt zdradę popełnioną przez jednego z małżonków, trudno zrozumieć, dlaczego media bronią właśnie jego. Jak widać, w serwisie kobieta.wp.pl, nawet zgodnie z logiką plotkarskich portali płeć piękna nie może liczyć na dobre słowo. Takie są paradoksy feminizmu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w Akademickim Radiu UL Uniwersytetu Łódzkiego. Współpracował z kwartalnikiem „Fronda Lux”, „Teologią Polityczną Co Miesiąc”, portalami plasterlodzki.pl i bosko.pl. Publikował także w miesięczniku „Koncept”. Interesuje się muzyką i szeroko pojętą kulturą. Jego Obszar specjalizacji to kultura, sprawy społeczno-polityczne, tematyka światopoglądowa, media.

Kontakt:
maciej.kalbarczyk@gosc.pl
Więcej artykułów Macieja Kalbarczyka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także