I
Kiedy byłem dzieckiem, usłyszałem: „Masz klasówkę? Pomódl się do Ducha Świętego, On ci pomoże!”. Później dowiedziałem się, że – oprócz rozumu – są jeszcze i inne, znane z katechizmu, dary Ducha Świętego. Ale rzeczywiście przez pewien czas Duch Święty był dla mnie kimś, kto podpowiada na klasówkach i egzaminach czy też generalnie pomaga nam radzić sobie w codzienności.
II
Później dotarło do mnie, że to mocą Ducha Świętego odpuszczane są w konfesjonale moje grzechy i że Jego mocą chleb i wino stają się na ołtarzu Ciałem i Krwią Chrystusa. Od Ducha Świętego pochodzą też charyzmaty, czyli dary nadzwyczajne, m.in. modlitwa językami, proroctwo, uzdrawianie i inne, wymienione przez św. Pawła w Pierwszym Liście do Koryntian.
III
A dziś? Nie neguję tego wszystkiego, co dotąd wymieniłem. To wszystko prawda, ale… Obecnie Duch Święty jest dla mnie przede wszystkim tym, który sprawia w człowieku miłość. Więcej nawet: to On sam jest w sercu człowieka miłością.
Czy to koniec mojego poznawania Ducha Świętego? Mam nadzieję, że nie, że to jeszcze nie koniec, ale… reszta jest milczeniem.








