Nowy numer 41/2019 Archiwum

Tęcza wyuzdania

Umieszczanie gejowskiej tęczy na wizerunku Matki Bożej będącej symbolem czystości, jest bulwersującą prowokacją środowiska promującego wyuzdanie.

Jedną z metod wprowadzania lewicowej rewolucji obyczajowej jest zmienianie znaczeń symboli i pojęć. Taki proces obserwujemy obecnie w sprawie tęczy. Przez wieki była ona symbolem przymierza Boga i człowieka. Jednak w dobie rewolucji seksualnej została wykorzystana przez Gilberta Bakera, który w 1978 r. zaprojektował tęczową flagę jako symbol ruchu na rzecz równouprawnienia osób LGBT. Tęcza gejowska pierwotnie miała osiem kolorów, każdemu z nich Baker przypisał pewne znaczenie, jednak nie było wśród nich odwołania do znaczenia biblijnego. Obecnie tęcza gejowska ma sześć kolorów, zrezygnowano z różowego, a turkus i indygo połączono uzyskując szafirowy, tłumacząc zmiany względami technicznymi. Co ważne, kolor indygo był uznawany w tęczy religijnej jako symbol Jezusa Chrystusa. Reasumując tęcza gejowska historycznie i jako symbol nie ma nic wspólnego z tęczą biblijną, jest także inna wizualnie, choć różnica jest mało dostrzegalna. Dlatego twierdzenie, że tęcza gejowska jest tożsama z biblijną, bo np. występuje na obrazach religijnych, jest fałszywe.

Do tej pory przedefiniowanie tęczy z symbolu religijnego na gejowski wywoływało pewne protesty i spory, ale raczej nie wzbudzało wielkich emocji. Redefiniowanie znaczeń jest bowiem długofalowym procesem, często nie dającym się uchwycić w czasie. Jednak tym razem ruch gejowski przekroczył kolejną granicę. Otóż jedna z jego aktywistek porozwieszała m.in. na murach kościoła w Płocku, koszach na śmieci i przenośnych toaletach plakaty i naklejki z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej, na którym Maryja ma aureolę w kolorach tęczy gejowskiej. Akt ten wywołał oburzenie wielu środowisk, ostrą reakcje policji, dyskusję polityczną, o wolności wyrażania opinii, prawach ludzi wierzących, sprawą zainteresowały się zagraniczne media. Nie o tych aspektach chce tutaj pisać. Otóż według mnie najgroźniejsza jest w tym próba przedefiniowania tego wszystkiego, co uosabia Matka Boża. Ze strony środowisk gejowskich pojawia się oto interpretacja, że przecież tęcza jest symbolem miłości, a Bóg kocha ludzi, także gejów. W konsekwencji jeśli ktoś jest przeciwko LGBT, formułuje krytyczne sądy o zachowaniach tego środowiska, jest złym chrześcijaninem, czy wręcz „zapiera się Ewangelii”. Po „ubraniu” Matki Bożej w gejowską tęczę także ona ma się stać działaczką ruchu LGBT, tyle, że taki zabieg to bulwersujące nadużycie. Matka Boża symbolizuje bowiem to wszystko, co jest absolutnym zaprzeczeniem zachowań LGBT. Z jednej strony mamy osobę poczętą bez grzechu pierworodnego, wolną od jakiegokolwiek grzechu osobistego, dziewicę, symbol czystości w każdej sferze ludzkiej egzystencji, także płciowej. Z drugiej środowisko, które za normę i moralnie dopuszczalne uważa wszelkie zachowania seksualne, od odbywających się w związkach pozamałżeńskich, homoseksualnych, na porządku dziennym traktujące zdrady małżonków, zachęcające do częstych zmian partnerów seksualnych czy jednoczesnych związków wielu osób (tzw. poliamoria), po aborcję czy możliwość wyboru płci. Wszystkie tego rodzaju zachowania z perspektywy etyki i antropologii katolickiej są nie do zaakceptowania i traktowane jako wyuzdanie i rozwiązłość. Próby czynienia z Matki Bożej patronki ruchu, który je promuje i walczy o uznanie ich za normę, słusznie bulwersuje większość Polaków. Myślę, że ta próba „przedefiniowania” Matki Bożej się nie powiedzie, a wprost przeciwnie. Arogancja tego zabiegu przyniesie skutek odwrotny. Pobudzi do refleksji nad moralnym aspektem działalności środowisk LGBT i kłamstwie o ludzkiej naturze, jaką próbują narzucić.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Zobacz także

  • Ktoś
    09.05.2019 15:36
    Dremor często zachwyca nas tu intelektualnymi i wyrafinowanymi wypowiedziami. Teraz chętnie zobaczymy jego wystawę. Wieżę, że jest odważny i zorganizuje pokaz.
  • emwupe
    09.05.2019 19:02
    Ta Pani powinna odczuć, że profanuje coś co dla innych jest najdroższe. Najbardziej proporcjonalną karą byłoby przedstawienie obrazu jej mamy w taki sposób, aby ją to zabolało. Tylko że my nic nie mamy do jej mamy. Każdy bierze sam odpowiedzialność za swoje czyny. Czy był lepszy sposób resocjalizacji/penalizacji niż zastosowany? Nie wiem i będziemy się z tym zmagać, bo widzimy że przekaz: nie rób tak, bo to obraża innych, nie trafił do wielu do których powinien trafić.
    Jest jeszcze coś z czym czuję się bardzo źle i musimy z tym jakoś jako katolicy walczyć. Wiele osób w komentarzach na różnych forach, stając niejako w obronie Maryji zachowywało się wulgarnie. W wielu przypadkach to były uzasadnione nerwy, i to rozumiem, i to było widać, ale wielu lubi sobie porzucać błotem, stając rzekomo w obronie wartości (o jakże mi daleko od Pana Jażdzewskiego w tym osądzie) . To jest również profanacja która chyba Pana Boga boli. Za rzadko mówimy o drugim przykazaniu, które zabrania nam szafowania tym co dla wierzących najważniejsze.
    doceń 5
  • Anonim (konto usunięte)
    11.05.2019 19:52
    Czytam kolejną dyskusję o znieważeniu wizerunku ikony Matki Boskiej Częstochowskiej i czuję smutek. Po pierwsze dlatego, że w ogóle może ti być czymś "kontrowersyjnym", o czym można, a może nawet należy dyskutować. Po drugie, widzę że nawet wśród osób wierzących nawet nie pojawia się jakaś refleksja, że chodzi o ikonę, o obraz o szczególnym znaczeniu, za który wielu męczenników przelało krew. Miejscem ikony jest świątynia, w sensie przenośnym - również liturgia. Po trzecie, trudno mi zrozumieć, że bluźnierstwa i pochwałę bluźnierstw traktują Państwo jako element zwykłej dyskusji. Co gorsza, pokazuje się wszędzie zbeszczeszczony wizerunek ikony. Rozumiem i pochwalam dyskusję, sam dyskutowałem ostro z Dremorem (czy też jego "podróbką"), ale w pewnym momencie należy powiedzieć stop. Zwłaszcza, że to część procesu, który poszedł o wiele dalej. Na marginesie, ta część mędrkowania Dremora, która dotyczy prawa, też jest funta kłaków warta, co dostrzeże każdy, kto coś o prawie wie.
  • ubi caritas
    11.05.2019 23:00
    Jeśli ktoś obraża moją matkę to przypominam Ci że najważniejsza jest miłość do bliźniego swego a więc szacunek dla niego i dla jego własności lub świętości a w Twojej postawie tego nie dostrzegam.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji