Nowy numer 49/2018 Archiwum

Kolejna ofiara lewicowego terroru

Prof. Władysław Sinkiewicz jest kolejną ofiarą lewicowego terroru ideologicznego łamiącego wolność słowa. Za swoje poglądy nie otrzymał przedłużenia zatrudnienia na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.

– Nie przedłużono mi zatrudnienia na uczelni, gdyż zaprosiłem do debaty uniwersyteckiej osoby będące przeciwko aborcji i eugenice, nie ukrywam też, sam takie stanowisko podzielam – mówi nam prof. Sinkiewicz.

Zaczęło się od sprawy Bydgoskich Dni Bioetycznych. Odbywały się one od sześciu lat na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, a ich głównym organizatorem był m.in. właśnie prof. Sinkiewicz. W tym roku miały się odbyć po raz siódmy, tym razem na temat „Wyzwań i zagrożeń bioetycznych XXI w. . Jednak nieoczekiwanie, w trybie nagłym i bez powiadomienia organizatorów, rektor uczelni prof. Andrzej Tretyn cofnął zgodę, aby konferencja odbyła się w gmachu uniwersytetu. Prof. Sinkiewicz dowiedział się o tym z prasy. Rektor wyrzucił konferencję z gmachu uczelni pod wpływem nacisku młodych aktywistów skrajnie lewicowej Partii Razem. Ich protest dotyczył planowanego wykładu pt. „Troska o życie każdego dziecka poczętego jako wyzwanie dla państwa i społeczeństwa. Według działaczy skrajnie lewicowej partii miał on propagować „fundamentalistyczne, szkodliwe przekonania, wywodzące się z religii. Bez ogródek o takich powodach decyzji rektora powiedział rzecznik prasowego UMK, który uzasadniając ją stwierdził m.in., że „uniwersytet powinien być miejscem konfrontacji różnych idei, ale nie można kwestii światopoglądowych prezentować w formie dającej złudzenie naukowości. Słowa zdumiewają, bowiem uczestnikami spotkania mieli być uznani naukowcy, m.in. prof. dr hab. Jan Duława, do niedawna prorektor ds. nauki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, ks. prof. Tadeusz Biesaga, dyrektor Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, dr hab. med., dr nauk prawnych i magister filozofii dr hab. med. Jakub Pawlikowski, visiting assoc. prof. Uniwersytetu w Harwardzie; dr hab. nauk społecznych, bioetyk Błażej Kmieciak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, czy dr hab. med. Małgorzata Krajnik, profesor UMK, kierownik Katedry i Zakładu Opieki Paliatywnej CM UMK. Wśród prelegentów miała być też znana obrończyni życia Kaja Godek, która ostatecznie nie wzięła w konferencji udziału oraz redaktor naczelna portalu wpolityce.pl Marzena Nykiel. Protestujący twierdzili, że nie mają one dostatecznego dorobku naukowego, tymczasem jest normalną praktyką, że na tego typu spotkaniach występują osoby zaangażowane w promowanie pewnych idei, nawet jeśli nie są naukowcami, a ich wystąpienia i poglądy są przedmiotem debaty naukowców.

Sprawa nie skończyła się na wyrzuceniu konferencji z murów uczelni (odbyła się w innym miejscu). Prof. Sinkiewicza spotkały konkretne szykany. W czerwcu dowiedział się, że umowa o pracę w Katedrze i Klinice Kardiologii Collegium Medicum UMK, której był twórcą, nie będzie z nim przedłużona. Chodzi o to, że profesor osiągnął w ubiegłym roku wiek emerytalny, jednak zatrudnienie zostało mu przedłużone na rok, a do jego pracy nie było żadnych zastrzeżeń, nawet otrzymał nagrodę za osiągnięcia naukowe i dydaktyczne. Tymczasem w czerwcu tego roku dowiedział się, że rektor nie przedłuży z nim umowy, choć nie było żadnych podstaw merytorycznych, a także organizacyjnych, co więcej jego odejście spowodowało braki kadrowe, trudno bowiem zastąpić osobę z takimi kompetencjami i dorobkiem. Tymczasem rzecznik prasowy UMK poinformował GN, że profesor został zwolniony ze względów organizacyjnych. Jednak z naszych informacji wynika, że w wyniku jego odejścia z uczelni pozostało bez naukowej opieki pięciu doktorantów, w tym dwóch w ramach studiów doktoranckich na końcowym etapie przewodów doktorskich. Do tego prof. Sinkiewicz zabezpieczał minimum kadrowe na dwóch kierunkach.

Za skandal należy uznać fakt, że rektor Tretyn odmówił spotkania z prof. Sinkiewiczem, człowiekiem tak zasłużonym dla uniwersytetu, że bez wątpienia należało mu się nie tylko spotkanie i wyjaśnienie sytuacji, ale wręcz uroczystość pożegnalna. Profesor nie ma wątpliwości, że powodem decyzji rektora są jego jednoznaczne poglądy, sprzeczne z lewicowymi, jest m.in. przeciwko aborcji i eutanazji, czego nie ukrywa.

Nie ma wątpliwości, że sprawa prof. Sinkiewicza to kolejny przykład lewicowego terroru ideologicznego, który dąży do wykluczenia z debaty publicznej osoby o innych poglądach niż ich, ujawniając przy tym, że tolerancja jest im postawą obcą. Przypomnijmy, że także pod naciskiem środowisk lewicowych nie został zatrudniony na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym red. Tomasz Terlikowski, prof. Bogdan Chazan wyrzucony z pracy, dochodzi też do przypadków odwoływania na uczelniach konferencji z tego powodu, że uczestniczą w nich także osoby o konserwatywnych poglądach, albo dotyczą spraw, których lewica nie akceptuje. Chodzi nie tylko o spotkanie w Bydgoszczy, ale na przykład odwołanie pod naciskiem Partii Razem naukowej konferencji poświęconej „Prawom dziecka do życia, która miała się odbyć w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu, a podczas niej lekarze mieli mówić m.in. jak można uratować dzieci dzięki postępowi w dziedzinie diagnozowania, terapii i rehabilitacji.

W obecnej sytuacji, gdy do władzy doszła prawica, warto, aby minister nauki zajął się tą skandaliczną praktyką dyskryminowania ludzi z powodu ich poglądów i zadbał, aby uczelnie zachowywały wolność słowa, co powinno być ich misją.

Żeby nie było wątpliwości co do osoby prof. Sinkiewicza – jego dorobek zawodowy i naukowy jest niepodważalny. Jest on m.in. długoletnim profesorem zwyczajnym UMK; inicjatorem, głównym organizatorem i twórcą kardiologii w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy, począwszy od jej zalążka aż po utworzenie Katedry i Kliniki Kardiologii Collegium Medicum UMK; organizatorem pierwszego w regionie Wojewódzkiego Ośrodka Diagnostyki i Leczenia Niewydolności Serca dla pacjentów województwa kujawsko-pomorskiego; wieloletnim nauczycielem akademickim; autorem przeszło 500 publikacji naukowych o najwyższej na Wydziale Nauk o Zdrowiu CM UMK punktacji Impact Factor i MNiSW; promotorem 18 przewodów doktorskich i kierownikiem 33 specjalizacji z chorób wewnętrznych i kardiologii; odznaczonym m.in. Medalem Edukacji Narodowej, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem Marszałka Województwa Kujawsko – Pomorskiego.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Ewagriusz
    12.10.2018 15:23
    Gdyby chodziło po prostu o wiek emerytalny, rzecznik rektora nie opowiadałby bajek o "trudnościach organizacyjnych ". I przedtem nie wyrzuciłby konferencji z murów uczelni. Proszę też zwrócić uwagę, że w tego rodzaju przypadkach nigdy nie chodzi i idee, nazwijmy je lewicowe. To lewica obyczajowa ma autorytarne tendencje. Jeżeli ktoś szczerze uznaje wolność debat w sferze publicznej i nienawiść nie odbiera mu rozumu, powinien to zauważyć.
    doceń 2
  • AKADEMIK
    13.10.2018 23:39
    Bogu ducha winnego Pana Profesora ktoś posądza o jakieś pieniactwo lub chęć dożywotniego trwania na etacie akademickim. Widocznie nie do końca lub niedokładnie przeczytał ten artykuł. Po prostu profesor stał się dla rektora osobą bardzo niewygodną, a ten skorzystał z okazji , by go z uczelni usunąć. Taka jest prawda. Posądzanie zaś profesora o skok na państwową kasę też mija się z prawdą, bo profesor kardiologii ma znacznie lepsze inne możliwości zarobkowania, w porównaniu z miernym wynagrodzeniem, jakie otrzymują dzisiaj nauczyciele akademiccy.
    doceń 0
  • Godzilla
    14.10.2018 20:38
    Ok, to do kiedy Państwa zdaniem uczelnia powinna kontynuować współpracę z profesorem, aby nie narazić się na zarzut "zwolnienia ze względów ideologicznych"? Na logikę: profesorowie zatrudniani są na zasadzie mianowania i w roku akademickim, w którym osiągną 70 lat, ich umowa wygasa z mocy prawa. Następnie uczelnia może zawrzeć zwykłą umowę o pracę w oparciu o kodeks pracy. Takie umowy zawiera sie na krótki okres, bo z uwagi na wiek trudno przewidzieć jak długo profesor będzie w stanie podołać obowiązkom dydaktycznym. Umowę przedłuża sie maks dwa razy, bo za trzecim razem umowa zgodnie z kp byłaby na czas nieokreślony - czy wyobrażają sobie Państwo taką umowę z 70-latkiem? To o czym pisał jeden z Forumowiczów o powszechnej praktyce zatrudniania emerytów, nie dotyczy umów o pracę! - a o nieprzedłużenie takiej umowy oburza sie pan Redaktor oraz główny zainteresowany.
    doceń 2
  • gr3
    15.10.2018 13:36
    "Marsz przez instytucje" komunisty Rudiego Dutschke w praktycznym wydaniu.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy