Nowy numer 42/2019 Archiwum

Taka historia

O pożegnaniu ze spowiedzią, z którego nic nie wyszło, z Jackiem Borusińskim z Mumio rozmawia Marcin Jakimowicz.

Czyli Bóg działa w Kościele w tym, co jest w nim najsłabsze?

– Myślę, że tak. Opowiem ci całkiem świeżą historię. Bywa tak, choć ludzkość o tym pewnie nie wie, że księża palą papierosy. Niektórzy nie palą, inni palą po kryjomu, w ubikacjach, ale nieliczni wychodzą z podziemia i palą publicznie. I jest taka sytuacja. Tuż przed katechezami stoi jeden z prezbiterów i po prostu kurzy. I nagle podchodzi do niego jakiś facet i rzuca: „Słyszałem o tych waszych katechezach, ale wydawało mi się, że to nie dla mnie. Ale tak przechodzę, patrzę, a ksiądz tak tu stoi i kurzy, więc mówię: przyjdę”. I przyszedł. Pomyślałem: Boże, skoro Ty z czegoś takiego możesz wyprowadzić dobro…

Opowiedziałem ci kilka spektakularnych historii. Trochę się tego boję. Ale mówię o tym dlatego, że wiem, że gdy będę opowiadał o swojej codzienności z Panem Bogiem, to to nikogo nie zainteresuje. Dlatego wyciągam cięższą amunicję, jakieś niesamowite opowieści. Ale to nie są największe cuda. O wiele większym cudem jest to, że wytrzymuję w domu, nie mam takiego parcia na sukces, rodzi się kolejne dziecko. Kościół uczy mnie przebaczyć komuś, kto mnie zranił, usprawiedliwić go, zobaczyć jego biedę.

Co robisz, gdy Twoje dzieci na słowo „Msza” reagują histerią; „Nie idę. To nudaaaa!”.

– Staram się wytłumaczyć. Jeżeli cudem znajduję w sobie cierpliwość. Ale często wygląda to tak: „Ubieraj się człowieku, wkładaj kurtkę i wychodzimy. Raz, dwa, trzy” (śmiech). Nie jest najgorzej: czasami uda się porozmawiać o Kościele bez walki. Często słyszysz to tradycyjne: „Tatooo, ile to jeszcze potrwa?”. I choć czasami mam wrażenie, że dzieci modlą się jedynie dlatego, że wiedzą, że tego od nich oczekujemy i trzydzieści razy w miesiącu odbębniają pańszczyznę, mam doświadczenie, że to jedynie maska. Że pod spodem jest żywa wiara. Ale na co dzień widzisz ciężką orkę, a nie naturalny entuzjazm. No, może z wyjątkiem najmłodszej córki, która cieszy się, że idzie na „chochalystię”.

Mam mocne doświadczenie, że Bóg interweniuje zazwyczaj wtedy, gdy kompletnie się tego nie spodziewam. Nieustannie mnie zaskakuje. Mieliśmy we wspólnocie neokatechumenalnej czas wychodzenia na ulice, po to, by rozmawiać z ludźmi o Bożej miłości. Masakra. Idziesz w ciemno, drżąc, by nie spotkać znajomego czy sąsiada (śmiech). Ale jednocześnie czujesz, że Bóg ci wszystko przygotuje. Bywały przypadki, gdy ci ewangelizatorzy spotykali zdesperowane osoby, które szły się powiesić. Ja takich spotkań nie miałem. Byłem gotowy, by pójść na tę ewangelizację. Nagle, buch, odwołują ją. Jestem gotowy iść po raz drugi: zrywa się potężna burza. Chcę iść po raz trzeci – jadę na Przegląd Piosenki Aktorskiej do Wrocławia. No i po ewangelizacji…

…oddychasz z ulgą…

– No, szczerze powiedziawszy, zbyt mocno nie cierpię (śmiech). Skończył się koncert, na drugim końcu knajpy widzę kumpla i drałuję do niego z piwem. I nagle widzę, że na ziemi siedzi jakaś para. Przysiadłem się, zaczęliśmy rozmawiać. Siedziałem z nimi… trzy godziny. Słuchałem, niewiele mówiłem (co naprawdę rzadko mi się zdarza!), a słysząc o różnych życiowych zawirowaniach, co chwilę łapałem się na myśli: „Panie Boże, co ja mam im odpowiedzieć?”. I co? Była ewangelizacja? Była. W knajpie, na podłodze. I choć pozornie nic się nie wydarzyło (on nie wstąpił do seminarium, a ona do Karmelu), wróciłem do hotelu i doznałem ogromnego wzruszenia: miałem silne doświadczenie tego, że Pan Bóg jest tak nieprawdopodobnie dobry. I niezwykle bliski.

Piotr Najsztub rozpoczął wywiad z Mumio od pytania, jak wyglądają nogi Pana Boga. Myśleliście, że „pojedzie religijnie”, a jemu chodziło jedynie o to, że staliście się ludźmi sukcesu, czyli złapaliście Pana Boga za nogi…

– Moje doświadczenie jest kompletnie inne: Bóg przychodzi w słabości. Wiem, że On interweniował w moim życiu jedynie w takich sytuacjach. Jasne, jest przy mnie zawsze, ale widzę Jego działanie najczęściej wtedy, gdy coś zepsuję, rozwalę, zniszczę. Idę i spodziewam się kary. Wiadomo: „Za dobro wynagradza, i tak dalej”. Idę z podwiniętym ogonem jak na ścięcie. Spodziewam się łomotu, a tu dzieje się coś niezrozumiałego: doświadczam przytulenia, miłości. To mnie rozwala. Opowiem ci konkretną, wstydliwą dla mnie sytuację. Gdy po raz pierwszy okazało się, że w ZAIKSIE czekają na nas duże pieniądze, pojechaliśmy do Warszawy. Ale okazało się, że moje „duże pieniądze” są o wiele mniejsze niż „duże pieniądze” Jadzi i Darka. Niby nic, ale ja złapałem się na jakiejś potwornej zazdrości, zawiści. Potem rozliczyliśmy się w inny sposób, inaczej podeszliśmy do tego, kto jest twórcą, ale ta upokarzająca myśl się jednak zrodziła. Pamiętam, że prosto z ZAIKSU pojechaliśmy wszyscy do kościoła. Czułem się świnią, chciwcem, fałszywcem. Nie odpuściłem, chciałem zawalczyć o swoje. Miałem pochyloną głowę, spodziewałem się kary. Jakiegoś pogrożenia palcem. Bałem się spojrzeć Jezusowi w twarz. A ja od dzieciństwa często patrzyłem Mu w oczy – w moim kościele wisiał obraz „Jezu, ufam Tobie”. Jako dziecko patrzyłem Mu w oczy i od razu wiedziałem, co zmalowałem… I teraz klęczę skulony, podnoszę głowę i nagle widzę tego Jezusa jako bezbronne niemowlę. Dawał mi się i szeptał: „Masz. Kompletnie cię nie osądzam”. Taka historia…      

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Ja
    20.12.2011 11:48
    Dziękuję za ten wywiad!
    a raczej za Pana wiarę i świadectwo, to jest bardzo budujące. Wzruszyłem się czytając.
    Pozdrawiam.
    doceń 4
  • Kama
    20.12.2011 12:46
    świetne świadectwo wiary!!! pozdro!!!!
    doceń 4
  • czytelniczka
    28.12.2011 15:14
    Dopiero po świętach zapoznałam się z tym tekstem poleconym mi przez męża (rzadko kiedy coś poleca do przeczytania)i przyznaję, że moje doświadczenie wiary koresponduje z Pana Jackowym świadectwem. Dziękuję za otwartość, nawet jeśli nie przychodzi łatwo, tym większa wartość.A na kolejną nową scenkę z kabaretu Mumio pędzimy niczym charty spuszczone ze smyczy, choć mało kiedy włączamy telewizor.
    Niech Duch Święty prowadzi i strzeże!
    doceń 0
  • wierok
    13.02.2012 22:24
    Czytam ten wywiad w sytuacji dla mnie trochę trudnej, też jestem na drodze, czy raczej w drodze, i oto same klęski żona w szpitalu (depresja) córka wyjeżdża do Włoch ja zostaję z zamarzniętą wodą, w zasadzie to tylko brak wody przecież to nie koniec świata, dzisiaj jedni Panowie, zrezygnowali do lata, inni próbują wiercić świder, nie wiem dlaczego to opisuję być może uzalam się nad sobą. Ale po przeczytaniu tego wywiadu mam wrażenie że trzeba naprawdę zdać się na łaskę Pana i nie próbować kombinować bez Niego że owszem próbować pomagać sobie i innym ale nie mieć wrażenia że to moja zasługa, jeśli kiedyś będzie żona zdrowa to Jego zasługa i łaska.
    Te codzienne doświadczenia utwierdzają mnie, że sam nie udzwignął bym własnego życia, a co dopiero pomagać innym.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji