Nowy numer 41/2019 Archiwum
  • Przemek
    25.09.2013 08:31
    Piękne słowa! Bóg zapłać!
    doceń 5
  • Maluczki
    25.09.2013 09:48
    "Kościół to nie tylko instytucja, urząd ds. regulacji spotkań z Bogiem w niedziele i święta. Kościół to życie. Nie zrozumie tego nikt, kto nie zaryzykował i nie wszedł do środka na całego. A Ty? Zaryzykowałeś?"

    A Pan wszedł?
    Z pańskich felietonów wnioskuję, że na razie stoi Pan przed drzwiami i woła: Wchodźcie!
    Prawdziwe wejście polega na uwierzeniu że Pan Bóg wszystko stworzył, a potem przyjęciu Jego Prawa do wykonania i wykonywaniu go.
    Najgorzej jest z wiedzą co to Prawo w praktyce znaczy. Rzeczywistość nas otaczająca świadczy że w tym zakresie panuje całkowita niewiedza.
    • Bert
      25.09.2013 10:29
      @Maluczki: taki bardzo konkretny i merytoryczny ten Twój atak;p Zero konkretów, sporo marudzenia.
      • Maluczki
        25.09.2013 14:46
        Jaki atak?
        Jest tylko pytanie, mój wniosek i ogólne stwierdzenia.
        Kościół otwarty, wszelkie odmienne zdania traktuje jako atak. To taka despotyczna postawa cechuje ten "kościół".
        doceń 0
        0
      • wteister
        25.09.2013 15:27
        Do Maluczki: Proszę Pana, nie wiem co rozumie Pan jako Kościół otwarty, ale ja swój stosunek do takich szufladek już kiedyś wyraziłem: nie jestem ani przedstawicielem Kościoła otwartego, ani Kościoła tradycjonalistów, ani jakiegokolwiek innego podziału ze względu na poglądy. Bo Kościół doktrynalnie jest jeden. Jeśli już chce Pan precyzować, to jestem z Kościoła katowickiego, będącego diecezją Kościoła rzymsko-katolickiego. Dzielenie Kościoła na przeciwstawne obozy: konserwatywny i otwarty, jest... właśnie - dzieleniem. Działaniem przeciwko jedności, niezależnie z której strony podejmowanym. Dyskusja w ramach Kościoła ok. Podział - nie. Pozdrawiam.
        doceń 1
        0
      • Maluczki
        25.09.2013 18:58
        To nie ja ukułem to określenie, tylko ci, którzy się za taki kościół uważają. Chodzi tu głównie o środowisko Tygodnika Powszechnego.
        Kościół katolicki oczywiście jest jeden, tak jak to dzisiaj powiedział papież Franciszek.
        Pan Jezus określił ten Kościół bardzo dokładnie:
        "Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim rozmawiać. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą pomówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten jest Mi bratem, siostrą i matką.
        Mt12,46-50.
        Podział na kościół łagiewnicki (otwarty) i toruński wyszedł właśnie od tych, którzy uważają się za kościół otwarty i proszę nie udawać głupiego, że nie wie Pan o co chodzi, bo środowisko GN, jest blisko spokrewnione ideowo z TP.
        Ten, kto chce dzielić Kościół, ten jest poza Kościołem!
        doceń 1
        0
    • wteister
      25.09.2013 15:31
      @Maluczki: Na jakiej podstawie ocenia Pan stan mojej wiary? Konkrety proszę.
      Nawiązując do Pańskiego komentarza niże, uprzedzam, że nie traktuję Pana komentarza jako atak, ale chętnie dowiem się skąd tak szczegółowa diagnoza mojego stanu wiary i zaangażowania w życie Kościoła? Proszę jednak konkretnie, nie ogólnie. Pozdrawiam.
      • Maluczki
        25.09.2013 19:07
        Od jakiegoś czasu czytam Pana felietony i na tej podstawie.
        Nie chce Pan chyba, abym je Panu zanalizował. Niech Pan czyta moje wpisy i zauważy Pan czym się one różnią od Pana wpisów. Poza tym już parę razy komentowałem Pana felietony, ale nie wszystkie moje wpisy zostały zamieszczone.
        Odnośnie Pana zaangażowania w życiu Kościoła nigdy się nie wypowiadałem, bo nic na ten temat nie wiem.
        doceń 0
        0
    • Bronak Kamarołski
      25.09.2013 17:04
      @Maluczki
      W pisaniu podłości jesteś naprawdę wyśmienity. Niczym Niesiołowski.
      • Uważny
        25.09.2013 18:05
        i kto to mówi @Bronak,

        Można by rzec, że przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli.
        doceń 0
        0
      • Maluczki
        25.09.2013 18:59
        Wiesz chociaż co to jest podłość?
        doceń 0
        0
  • Verbumpopuli
    25.09.2013 13:06
    Nie jesteśmy w Kościele obcymi. To ma być nasz dom, a nie punkt usługowy czy targowisko, na którym jesteśmy widzami i klientami. W naszych domach rodzinnych nie jesteśmy gośćmi, ale domownikami, czyli tymi, którzy aktywnie je budują. To jak wygląda nasz dom, czy jest nam ciepło, czy mamy co zjeść, gdzie się schronić, porozmawiać, odpocząć zależy przecież od naszego trudu i zaangażowania. I tutaj nie chodzi tylko o budynek.

    Wiemy dobrze, chociaż zdarza nam się o tym zapominać, że w domu nie są najważniejsze ładne meble, super łazienka czy nowe okna. To są rzeczy potrzebne, ale drugorzędne, ponieważ sam budynek i wyposażenie nie jest jeszcze domem. Dom jest raczej przestrzenią duchową i międzyludzką. Dom buduje wspólnota ludzi, bo służy on nie tylko do mieszkania, ale jest niezbędny dla duchowego rozwoju człowieka. Człowiek samotny może mieć mieszkanie, ale nie dom. Mieszkanie można sobie wynająć. Dom trzeba tworzyć. I w tym tworzeniu każdy musi brać aktywny udział: żona, mąż, dzieci i dziadkowie. Wszyscy powinni czuć się za niego odpowiedzialni, to znaczy, słuchać się nawzajem, rozmawiać ze sobą, podejmować różne obowiązki, wspierać się, dzielić bóle i troski, myśleć wspólnie także o materialnym zabezpieczeniu. Wtedy dom się buduje. I trwa to przez całe życie.

    Dom zaczyna się rozpadać, powiewa w nim pustką, chociaż mogą w nim być dębowe meble i perskie dywany, jeśli nie widzi się w nim człowieka, jeśli dom jest tylko hotelem, jeśli ktoś próbuje „korzystać” z pracy innych, jeśli nie docenia wkładu pozostałych domowników, jeśli nie ma w nim gościnności, wdzięczności, wyrozumiałości. Dom może być targowiskiem, na którym załatwia się różne interesy, oczekuje się wyłącznie zaspokojenia własnych potrzeb i korzyści. W pewnym sensie nadmierna troska o wyposażanie domu może być ucieczką przed pustką, jaka w nim panuje. Myślimy, że jeśli coś upiększymy materialnie, to będzie inaczej.

    Nasze życie już od początku wiąże się ze wspólnotą. Nikt z nas nie spadł z nieba w gotowej postaci. Bóg stwarza nas i doprowadza do doskonałości z pomocą ludzi. Dlaczego? Bo sam jest wspólnotą. W Bogu zachodzi ciągła wymiana miłości i dobra. Ojciec nieustannie oddaje się Synowi, Syn Ojcu i ta miłość między nimi jest Duchem Świętym. Nie ma życia bez wspólnoty. Nie ma miłości bez wspólnoty. Jak mielibyśmy nauczyć się miłości, jeśli nie byłoby komu co podarować? Zostaliśmy stworzeni na obraz nie jakiegokolwiek Boga, ale Boga, który jest wspólnotą osób. Dlatego nie osiągnięmy szczęścia w pojedynkę. To jest najgłębsza racja istnienia domu, rodziny, państwa, Kościoła.

    Kościół budujemy wspólnie. Często wierzący mawiają: a cóż ja znaczę, czy byłbym w Kościele czy nie, i tak wszystko jedno. Czy ojciec lub matka może tak powiedzieć o swoim domu? Wyobraźmy sobie, że w ścianie kościoła wyciągniemy jedną cegłę. Brzydko by to wyglądało. Zrobiłaby się dziura. Chcielibyśmy ją jak najszybciej zamurować. Ale jeśli wyciągniemy kilkanaście takich cegeł lub kilkadziesiąt, to ściana się zawali. Każdy ochrzczony jest ważny, ponieważ bez niego ściany Kościoła zaczną się chwiać, a w pewnym momencie mogą runąć.

    Podobnie jak w rodzinie istnieją więzy krwi, tak w Kościele jesteśmy związani ze sobą duchowo, niewidzialnie. To związanie wydarzyło się na chrzcie. Zostaliśmy włączeni najpierw w Bożą rodzinę, czyli życie Ojca, Syna i Ducha Świętego, a następnie w ludzką wspólnotę wierzących. Nie na niby, nie na krótką chwilę, ale na całą wieczność.

    Na chrzcie Bóg zawarł z nami przymierze, jak z Izraelitami na pustyni. Inaczej mówiąc spisał z nami umowę. Wiemy, że w umowie liczą się obie strony, tyle że tą drugą stroną jest nie tylko ochrzczony, ale także wspólnota Kościoła. Przez pokropienie na początku mszy przypomnieliśmy sobie o tej umowie.Bóg mimo swojej wielkości traktuje nas jako partnerów, wierzy w naszą odpowiedzialność i dane słowo. Niczego nie narzuca. Odwołuje się do wolności.

    Dlatego tytuł artykułu nie jest właściwy. My juz jesteśmy w Kościele i to na całego, jak w rodzinie i każdego dnia bierzemy na swoje barki jego sprawy, byc może nawet nie wiedząc czasami, że tak się dzieje. Nie ma tu żadnego ryzyka. Jest natomiast zagrożenie, czy wytrzymamy jako wspólnota, jako rodzina na tej trudnej drodze ziemskiego pielgrzymowania.
    doceń 10
    • Lhassa
      25.09.2013 13:19
      @Verbumpopuli - tylko, że ten tekst mogą tez przeczytać ci, którzy nie są w Kościele i przechodzą z boku, bo dostają tylko gazetowyborcze relacje..
      doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji