Nowy numer 49/2019 Archiwum

Bernadetta – skromny gigant

Dlaczego Maryja wybrała tę dziewczynę? „Gdyby znalazła gorszą ode mnie, wybrałaby ją” – powie o sobie sama Bernadetta. To rys jej świętości.

Pokuty!

Ludzie skłonni wierzyć Bernadetcie szybko zorientowali się, że dziewczynę tę łączy z Maryją szczególna więź. To ona pośredniczyła w przedziwnym dialogu potrzebujących z „Panią”. Bernadetta przekazywała Jej prośby ludzi i od „Pani” słyszała konkretne odpowiedzi. Na przykład taką, że ta i ta osoba zostanie uzdrowiona, niech tylko przez rok w jej domu odmawia się Różaniec. Odmawianie tej modlitwy stało się zresztą głównym motywem orędzia Maryi w Lourdes.

W czasie piątego widzenia Matka Boża nauczyła Bernadettę modlitwy, którą tylko ona miała odmawiać każdego dnia przez całe życie. Uczyła ją cierpliwie, powtarzając słowo po słowie, licząc się z jej ograniczeniami.

Maryja mówiła Bernadetcie rzeczy, które pozostały między nimi. W środę 24 lutego, gdy obserwowało ją już pół tysiąca ludzi, dziewczyna musiała usłyszeć coś smutnego, bo jej twarz, początkowo zdradzająca zachwyt, zasępiła się. Nie znamy treści tej rozmowy, ale możemy przypuszczać, że dotyczyła żałosnej kondycji ludzkości pogrążonej w grzechach. Świadczy o tym trzykrotny okrzyk: „Pokuty... pokuty... pokuty!”, który dobył się z ust wizjonerki na zakończenie ekstazy.

Od Maryi wreszcie Bernadetta usłyszała słynne słowa: „Nie obiecuję ci, że uczynię cię szczęśliwą na tym świecie, lecz na tamtym”.

Istotnie, czekały ją przeciwności, które będą ją wiele kosztowały, ale też przyczynią się do duchowego rozwoju. Dla niej przeciwnością była już na przykład konieczność rozmowy z otaczającymi ją ludźmi. Wielu domagało się pamiątek, niektórzy nawet próbowali przed dziewczyną klękać. Wtedy z pomocą przyszedł jej proboszcz, ks. Peyramale, który przekazał ją pod opiekę miejscowych zakonnic. Dzięki nim Bernadetta zdobyła elementarne wykształcenie. Pozostała też sobą – zwyczajną dziewczyną. Zakonnice wspominały, że była posłuszna i „nader budująca”, choć czasem okazywała się uparta. Stwierdziły też, że ma pogodny charakter i towarzyszy jej skłonność do figli, „nawet podczas lekcji”. Zdaniem sióstr Bernadetta nie wyróżniała się niczym szczególnym, z wyjątkiem modlitwy. Wrażenie robiła już znakiem krzyża – nietrudno się domyślić, że naśladowała sposób, w jaki robiła to Maryja. Świadkowie byli też zbudowani, słysząc, jak wypowiada „Zdrowaś, Maryjo”. Różaniec zawsze miała przy sobie. Gdy się kładła, owijała go wokół ręki, a w czasie napadów kaszlu przyciskała go do piersi.

Chcę do zakonu

Gdy w 1862 r. bp Laurence, ordynariusz diecezji Tarbes, podpisał dekret uznający objawienia w Lourdes za prawdziwe i zezwalający na kult Matki Bożej Massabielskiej, Bernadetta nie mogła już opędzić się od ciekawskich. W maju 1866 r. przy budującej się już w Lourdes bazylice napierający tłum o mało dziewczyny nie zadusił. Welon, który miała na głowie, był pocięty, bo ludzie chcieli mieć jego kawałki na pamiątkę. Mogło być gorzej, gdyby łowców relikwii nie powstrzymały zakonnice, które otoczyły dziewczynę szczelnym kordonem.

„Żeby Bóg mnie zabrał albo żeby mi dozwolił co prędzej wejść do grona Jego oblubienic. Jest to moje wielkie, choć niegodne pragnienie” – pisała do znajomego księdza. Pisząc o oblubienicach, miała na myśli zakonnice. Od dawna chciała być jedną z nich, ale nie było jej stać na wiano. Nie wiedziała, że wiele zgromadzeń zabiegało o włączenie jej w swoje szeregi. Ostatecznie w lipcu 1866 r. wstąpiła do Sióstr Miłości i Wychowania Chrześcijańskiego w Nevers.

„Odwagi! Ten krótki czas, który mamy jeszcze spędzić na ziemi, trzeba dobrze zużytkować. Jestem zadowolona, że odjeżdżam” – pocieszała płaczącą rodzinę.

W zakonie wraz z habitem otrzymała imię Maria Bernarda. Życie w klasztorze ustawiła jej przełożona generalna, która postanowiła zadbać, aby dziewczyna nie wpadła w pychę. Polegało to na tym, że była traktowana gorzej od pozostałych sióstr. Już mistrzyni nowicjatu nie umilała jej życia. Ponieważ Bernadetta nie zwierzała się jej ze szczegółów swego życia wewnętrznego, uznała ją za bezwartościową zakonnicę. Nie szczędziła jej uszczypliwości, na przykład podkreślając jej niski status społeczny. Często publicznie strofowała Bernadettę, ta jednak wyjaśniała zdziwionym takim traktowaniem towarzyszkom, że mistrzyni ma rację. „Bo ja mam dużo pychy” – przyznawała. Nowicjuszki widziały, że często płacze. Nie skarżyła się jednak. Na co dzień nie traciła też właściwej sobie wesołości i nie skupiała się na swoich problemach. Doceniły to zwłaszcza siostry, które obsługiwała w infirmerii, czyli klasztornej izbie chorych. „Tyle wnosiła pokoju i pociechy” – wspominały. Praca przy chorych była spełnieniem jej pragnień, jednak jej własne dolegliwości niedługo oderwały ją od tych zajęć. Siostry starały się dostosować pracę do fizycznych możliwości Bernadetty, ale te możliwości stawały się coraz mniejsze.

Trudne przejście

W październiku 1875 r. przełożone zwolniły ją ze wszystkich zajęć. Jedyną aktywnością, jaką w tym czasie podejmowała, była modlitwa. W tym czasie doświadczyła duchowego oczyszczenia, co teologia nazywa nocą ducha. Do pogłębiających się cierpień fizycznych doszły duchowe. Bernadettą zaczął targać lęk, że nie dość dobrze odpowiada na Boże wezwanie. Pociechy i zapewnienia ze strony sióstr i kapłanów niewiele jej pomagały. Najgorsze były diabelskie ataki. Czuwające przy niej siostry często słyszały, jak walczy z napierającą ciemnością. Te przeżycia ofiarowała za grzeszników.

Krótko przed śmiercią powiedziała: „Boję się... Tyle łask otrzymałam, a tak mało z nich skorzystałam”. Zmarła w środę 16 kwietnia 1879 roku. W chwili śmierci jej twarz natychmiast stała się pogodna. 30 lat później, w związku z procesem beatyfikacyjnym, otwarto trumnę. Bernadetta wyglądała, jakby spała. Wygląda tak… do dzisiaj.

Sądzi się często, że Bernadetta jest święta jakby „z nadania” – dlatego, że ziemskimi oczyma widziała Maryję. Tak nie jest. To, co stało się z jej ciałem, wydaje się znakiem z nieba, że mamy do czynienia z duchowym gigantem. Świadectwem tego są liczne cuda i łaski otrzymywane za wstawiennictwem Bernadetty. Kościół potwierdził to uroczyście, kanonizując ją 8 grudnia 1933 roku.•

Zobacz zwiastun

BERNADETTA. CUD W LOURDES - oficjalny Polski zwiastun (HD)
Gloria 24 - Książki, Płyty, Gry i Filmy Religijne
« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • JAWA25
    01.11.2019 13:24
    https://www.tygodnikpowszechny.pl/paradoksy-objawien-prywatnych-136768
    doceń 15
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL