Nowy numer 14/2021 Archiwum

Dobroczynność w służbie złoczynności

Jerzy Owsiak nie pozostawił wyboru tym, którzy mówią życiu „tak”.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy miała być czymś, co łączy społeczeństwo. Różnie to wychodziło, ale większość Polaków, jak się zdaje, odnosiła się do tego projektu przychylnie. Trudno przecież, żeby ktokolwiek patrzył krzywo na ideę pomocy chorym dzieciom. Kontrowersje, jakie się pojawiały, wynikały z tego, co Jerzy Owsiak głosił przy okazji, a co opisywało słynne hasło „Róbta co chceta”. Nigdy jednak nie było to coś tak oczywistego, żeby przeciętny Polak nie mógł się pod tym podpisać. Owszem, kiedyś Owsiak zaczął mówić o eutanazji, ale wobec stanowczej reakcji społecznej szybko się z tego wycofał. Więc jakoś to do tej pory było. Aż do piątkowej konferencji prasowej, podczas której Jerzy Owsiak oświadczył: „Strajk Kobiet w sobotę i w niedzielę gra z orkiestrą”. 

W tym momencie szef WOŚP spuścił szlaban, który rozdzieli Polaków – udział w swoim projekcie utożsamił z poparciem dla zabijania poczętych dzieci. Deklaracja „gramy ze Strajkiem Kobiet” jest zbyt jasna, żeby pozostawiała jakiś wybór ludziom nieakceptującym zbrodni aborcji. Jest to absurdalne w jego wydaniu, bo przecież ten człowiek podobno wypruwa sobie żyły dla niepełnosprawnych dzieci – tymczasem „Strajk Kobiet” ma dla niepełnosprawnych dzieci jedną ofertę: „spadajcie”. 

Czy Owsiak nie widzi, że jest wewnętrznie sprzeczny? Czy nie wie, że w ten sposób straci dużą część swoich dotychczasowych zwolenników? Pewnie widzi i wie, jest przecież zainteresowany jak największym poparciem. Tu jednak gra idzie o taką stawkę, że szef WOŚP najwyraźniej zdecydował się ją podjąć. Bez niego „Strajk Kobiet” zdechłby w parę dni. Widać już jasno, że obecne manifestacje, choć reanimowane na wszystkie sposoby, mają krótki oddech. Ludziom się już nie chce, a do tego nie widać żadnej perspektywy, bo choćby lobbyści aborcyjni na uszach stawali, nic nie osiągną. Polska Konstytucja praktycznie nie pozwala na zabijanie dzieci i żadne manifestacje tego nie zmienią – no chyba, że wystraszeni politycy zmieniliby konstytucję. Tyle tylko, że oni teraz nie są już tak wystraszeni, jak w październiku. Dzisiaj widzą już, że zwolennicy aborcji wcale nie są tak liczni, jak się wydawało. Mocno się za to pokazało, że manifestanci nie mają żadnych argumentów, bo trudno za takie uznać słowa, których nawet z kropkami nie bardzo wypada przytaczać. Dlatego w Owsiaku ich jedyna nadzieja, bo on może dodać tym antyludzkim protestom nieco energii. 

No trudno. Skoro Owsiak chce… Tyle tylko, że w ogólnym rozrachunku WOŚP na tym ruchu straci razem ze „Strajkiem Kobiet” i nawet Soros im nie pomoże. 

Owsiak zdecydował, że gra po złej stronie i teraz jest to oczywiste dla każdego, kto rozumie, że niewinnych ludzi się nie zabija. I to nawet jeśli rzecznik aborcji zorganizuje dla ocalałych sprzęt rehabilitacyjny. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także