Nowy numer 18/2021 Archiwum

Prowokacja świąteczna

Życzą kobietom „wolności”. Gdyby takie życzenia się spełniły, nie byłoby komu życzyć.

A było, że lewica świętuje nie wiadomo co: bombki, choinki, renifery i takie tam. A tu nagle – Maryja! Na okładce „Wysokich Obcasów”, feministycznej przybudówki „Gazety Wyborczej”! I życzenia: „WO życzy wszystkim kobietom wolności w Boże Narodzenie i nie
tylko”.

No i dobrze, wolność piękna rzecz, Pan Jezus przyniósł nam wolność. Problem tylko taki, że na tej okładce chodzi o wolność od Pana Jezusa. Wynika to jasno z faktu, że Maryja ma na twarzy czarną maseczkę z czerwoną błyskawicą, a w dłoni trzyma czarną parasolkę.

Przekaz jest taki: Maryja była wolna, miała wybór. Mogła rodzić, nie musiała. „Rozważała to wszystko w swoim sercu” i sama zdecydowała. Więc i ty, kobieto, masz wybór. Też możesz rodzić, a nie musisz.

Cóż, istotnie, Maryja miała wybór – w chwili zwiastowania. Mogła zdecydować, czy zgadza się być matką Syna Bożego, czy też nie. Gdy się zgodziła, nastąpiło poczęcie i od tej chwili niesłychany plan Boży ruszył. W tym momencie nie było już żadnego decydowania i zapewne Maryi coś takiego nawet do głowy nie przyszło. I to pomimo tego, że ta ciąża „zagrażała życiu i zdrowiu matki”, bo gdyby Józef oskarżył ją o zdradę, zostałaby ukamienowana.

Na okładce WO chodzi jednak o coś innego. O to mianowicie, że człowiek może decydować nie tylko o umożliwieniu poczęcia się dziecka, ale też o jego urodzeniu. I to jest sedno tego najczarniejszego z czarnych kłamstw. W istocie oznacza to przypisanie człowiekowi pełnej władzy nad innym człowiekiem, tak wielkiej, że może zdecydować o jego zabiciu. Co z tego, że na etapie prenatalnym. Skoro dziś wolno na takim, jutro będzie wolno i na innym, to wszystko kwestia rozwiązań prawnych.

Ciekawe, że w dużo mniej istotnych sprawach ludzie rozumieją, że decyzja jest wiążąca od chwili zawarcia umowy. Wiedzą o tym ci, którzy wzięli kredyty, szczególnie we frankach.

I co, powiesz bankowi, że ci się odwidziało, bo spodziewałeś się, że będzie tanio, a jest drogo? Weźmiesz parasolkę i pod siedzibą firmy będziesz krzyczał, że masz prawo do wolności? Oczywiście, że masz. Bo wolność polega na możliwości podejmowania decyzji wtedy, gdy podejmować je wolno. A potem wyrazem wolności jest wierność zobowiązaniu.

W innym wypadku nie ma wolności, tylko rewolucja: wybuch frustracji bezmyślnych, kontrolowany przez zimnych ideologów. A rewolucja, jak to ona, niszczy wszystko – zobowiązania, wierzycieli, a wreszcie i rewolucjonistów.

Ciekawe, że w sprawie dużo bardziej elementarnej ludzie dziś jakby przestali rozumieć ten mechanizm. Może to z powodu mentalności antykoncepcyjnej, która przekonała całe społeczeństwa, że celem seksu jest przyjemność, a nie spłodzenie potomstwa. W tej formule dziecko staje się intruzem, który przeszkadza w realizowaniu swojej „wolności”. Dlatego wydało się ludziom, że „przerwać ciążę” to przerwać przerwę w konsumpcji przyjemności.

Tymczasem w porządku natury to coś zupełnie innego: to bezprawne zerwanie umowy, zawartej w chwili współżycia. „Natura” dostarczyła człowiekowi wszystko co trzeba, zaangażowała środki i siły w realizację cudownego projektu „człowiek” , a tu nagle ciach – i nie ma. Komuś się odwidziało. Zleceniodawca niszczy małego człowieka i mówi, że to jego podstawowe prawo. I odchodzi, nawet nie pytając o szkody, jakie wyrządził. Bo on „jest wolny”.

Jasne, że z tą okładką chodziło głównie o skandal. Są takie rzeczy, których bez skandalu nie sprzedasz. To te, które kupowania nie są warte. Problem tylko taki, że długo się na takim jednym skandalu nie ujedzie, a następny, żeby zadziałał, musi być mocniejszy od poprzednich. Trudno sobie wyobrazić, co jeszcze mogą wymyślić, bo ten jest bardzo mocny. Pokazuje „Matkę Bożą”, która nie chce być ani matką, ani Bożą. Manifestuje swoją „wolność” od wolności i taką postawę czyni celem, czyli ją ubóstwia.

To zawsze byłaby ciężka prowokacja, ale tuż przed Bożym Narodzeniem to jest jak uderzenie w twarz kastetem. Cóż, może to trochę podniesie sprzedaż, ale pieniądze z niej uzyskane nijak będą się miały do prawdziwej ceny, jaką Ktoś za to zapłaci.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także