Franciszek Kucharczak: Minister Nowacka ogłosiła decyzję o wprowadzeniu obowiązkowej edukacji zdrowotnej, choć w tym roku szkolnym aż 70 proc. uczniów zostało wypisanych z tego przedmiotu. Skąd ta determinacja?
Artur Górecki: To jest realizacja celu, który od początku przyświecał ekipie rządzącej Ministerstwem Edukacji. Pamiętajmy, że ten przedmiot był wdrażany po to, aby w szkole pojawiły się treści dotyczące specyficznie rozumianej edukacji seksualnej, wyrwanej z kontekstu życia rodzinnego, potraktowanej czysto biologicznie i wpisanej wyłącznie w kontekst troski o zdrowie i doznanie przyjemności. Większość treści, które znalazły się w podstawie edukacji zdrowotnej, była poruszana na innych przedmiotach, tam gdzie jest, moim zdaniem, ich właściwe miejsce. To były wychowanie fizyczne, biologia, edukacja dla bezpieczeństwa, godziny wychowawcze itd. Wszystkie te treści, które są niezbędne dla edukacji w tym obszarze, szkoła zabezpieczała, natomiast działania MEN szły w tę stronę, żeby powyrzucać te treści z tych przedmiotów.
I powyrzucali?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








