Nowy numer 08/2020 Archiwum

Dzieci szkodzą klimatowi

Czy zdaniem narodowych linii lotniczych LOT rodziny wielodzietne są przyczyną zmian klimatycznych?

W samolotach LOTu rozdawany jest oficjalny magazyn pokładowy Kalejdoskop. A w nim artykuły umilające czas podróży. W listopadowym numerze jednym z takich tekstów jest artykuł poświęcony ociepleniu klimatu. Jego ilustracją jest m.in. grafika, która w sposób co prawda barwny, ale niestety mało naukowy próbuje zebrać w jednym miejscu wszystkie informacje na temat tego, co człowiek robić powinien, a czego mu robić nie wolno. Wszystko oczywiście w kontekście zmian klimatu. Grafika do tekstu pasuje średnio, bo artykuł jest napisany rzeczowo i kompetentnie. Tymczasem grafika jest zbiorem faktów i mitów. Tych ostatnich jest znacznie więcej. Niektóre śmieszą, inne dziwią, ale są i takie, które każą się zastanowić nad kondycją intelektualną jej autorów. Bo oto jedną z rzeczy, które na zmiany klimatu mają wpływać jest wielodzietność. W tej części grafiki gdzie wymieniane są rzeczy lub przyzwyczajenia, które należy ograniczyć dla zdrowia klimatu, obok recyclingu umieszczona jest ikonka dwójki dzieci z napisem „have no more than 2 children”, która znaczy tylko tyle, co „nie posiadaj więcej niż dwójkę dzieci”.

Zadzwoniłem do autora tekstu i dowiedziałem się, że z nim grafiki nikt nie konsultował. Zresztą sam autor nie zgadza się z jej treścią. Także biuro rzecznika LOTu (na razie telefonicznie) odcięło się od ilustracji. Obiecało sprawę wyjaśnić. Grafika została zapewne ściągnięta z zagranicznej agencji i nikt nie sprawdził, że... jesteśmy jeszcze na takie pomysły jak ograniczanie ilości dzieci zbyt zacofani. Bo w tzw. cywilizowanym świecie powszechnie mówi się o tym, że wielodzietność jest jednym z powodów globalnego ocieplenia. Wiadomo, człowiek musi oddychać, a to oznacza zwiększoną emisję CO2.

W czasie jednej z poprzednich konferencji klimatycznych, bodaj duńska minister środowiska postulowała wprowadzanie całkowitej legalizacji i refundacji aborcji jako jednego ze sposobów na walkę z ociepleniem. Z kolei w Wielkiej Brytanii pojawiają się głosy, by z budżetu aborcję finansować z tych samych powodów z jakich finansuje się wiatraki czy panele fotowoltaiczne. Zresztą Brytania w tej akurat sprawie jest na samym przedzie pochodu. Jakiś czas temu szef brytyjskiej Partii Zielonych, ówczesny szef rządowej komisji ds. ekologii Jonathon Porrit powiedział, że powinno się wprowadzić prawne limity na ilość rodzonych dzieci. Porrit postulował by – gdy w kasie państwowej na aborcję i antykoncepcję zabraknie pieniędzy – zrezygnować z leczenia starszych, bo oni także emitują CO2. Bardziej wstrzemięźliwi są członkowie ekologicznej organizacji Optimum Population Trust (w wolnym tłumaczeniu koalicja na rzecz optymalizacji populacji). Twierdzą, że populacja Brytyjczyków powinna wynosić 30 mln (dzisiaj wynosi ponad 60 mln osób). Organizacja przekonuje że dla dobra środowiska powinno się posiadać tylko dwójkę dzieci i dlatego uruchomiła kampanię „Stop at two”. Szkodliwość posiadania większej ilości potomstwa porównano w niej do szkodliwości… kupowania dużego samochodu.

W 2009 roku w British Medical Journal ukazał się artykuł wzywający lekarzy rodzinnych do „przerwania milczenia”. Na początku lutego 2009 r. w brytyjskim The Times ukazała się wypowiedź internistki dr Pippy Hayes z Devon, która mówiła, że pomaganie w posiadaniu kolejnego dziecka kobiecie, która już ma dwójkę lub trójkę jest wbrew jej przekonaniom i w takim przypadku poleca, żeby pacjentka udała się do innego lekarza.

A wracając do LOTu. Wierzę w zapewnienia biura prasowego, że grafika to wypadek przy pracy i absolutnie nie odzwierciedla opinii przewoźnika. Kontrowersyjnej grafiki w LOT chyba rzeczywiście nikt nie przeglądał przed zaakceptowaniem magazynu do druku, bo w jej górnej części, przy wyliczaniu tego co dla środowiska jest zbrodnią, bodaj największą ikonką, są... loty samolotem. Zresztą także to wbrew faktom.

Dzieci szkodzą klimatowi  

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Zobacz także

  • Piotr Olszewski
    19.11.2013 10:32
    Odnośnie transportu. W takiej Warszawie jeździ cała masa autobusów od 5 rano do 23 i czy są do przewiezienia ludzie czy nie to te autobusy jeżdżą i emitują COś. Jakbym swoim samochodem pojechał, to bym wyemitował mniej COsia, bo silnik mniejszy no i przede wszystkim jadę tylko kiedy jest zapotrzebowanie na przewiezienie mnie. W ogóle to same "genialne" pomysły są na tej grafice. Ja bym jeszcze dopisał "kajakiem przez Atlantyk!".
    Jedynym realnym sposobem zaspokojenia potrzeb energetycznych świata jest energetyka jądrowa. W zeszłym roku oszacowałem (jestem inżynierem po MEiL-u) jakiej wysokości tamę trzebaby zbudować w Warszawie na Wiśle (założenie: produkcja prądu ze spiętrzonej wody jest bezstratna), żeby pokryć zapotrzebowanie energetyczne Polski z 2008r. (o ile dobrze pamiętam). ODPOWIEDŹ: nieco ponad 1000m (przy średnim stanie wody w Wiśle). Wyobrażacie sobie tamę ponad kilometrowej wysokości?!
    A taka energia wiatrowa. Wyobrażacie sobie, że stawiamy te wiatraki gdzie popadnie i one tak sobie same przez 30 lat kręcą się i dają prąd? Nic takiego! Taki wiatrak trzeba postawić niezbyt blisko wysokiej zabudowy, tam gdzie możliwie często i mocno wieje. I nie łudźcie się że on będzie działał przez 30 lat (żeby się łaskawie zwrócił). Trzeba go konserwować (choćby najzwyczajniej smarować), naprawiać po huraganach, nadzorować żeby nie dopuścić do przewrósenia itp. I myślicie, że ten konserwator to będzie piechotą chodził od wiatraka do wiatraka i za darmo 25m po drabince do góry i na dół? A te wszystkie prace może wykonywać wyłącznie osoba mogąca pracować na wysokości i to dużej. Inna sprawa, że w Polsce wieje raczej słabo.
    Zieloni to banda społecznych szkodników, którórej droższe jest dobro planety niż dobro ludzi, którzy na tej planecie żyją.
    doceń 7
  • karol
    19.11.2013 10:46
    Już wiele lat temu na forum ONZ prezentowano masońskie ideologie w myśl których należy przeprowadzić na ziemi depopulację. Do tej pory na forum publicznym wprost się o tym nie mówiło, aborcja, czy eutanazja miała być dotąd emanacją wolności jednostki. Teraz mówi się już, że człowiek jest szkodliwy dla środowiska, podobnie jak zwierzęta. Jakoś program depopulacji o których mówią główne organizacje i fundacje nie stoi w sprzeczności z programami finansowania masowych szczepień - głównie w azji i afryce.
    doceń 5
  • piotr
    21.11.2013 10:47
    hmm, Pan autor naprawdę nie rozumie czy udaje ze nie rozumie.
    ziemia jest przeludniona i są kraje gdzie wzrost liczby ludności jest tak duży (indie, Bangladesz, kraje afrykańskie), że dalszy przyrost stwarza poważne zagrożenie dla funkcjonowania ludzi (problemy z jedzeniem, wodą, etc).
    więc teza aby mieć nie więcej niż 2 dzieci jest zrozumiała.
    Aby była prosta zastępowalność pokoleń wskaźnik dzietności powinien wynosić właśnie 2 dzieci na parę (mówi się że 2,2 bo chodzi oczywiście o umieralność, bezpłodność potomstwa i inne czynniki, które docelowo zmniejszą poziom z 2,2 na 2,0).
    Owszem w Polsce ta teza brzmi śmiesznie bo powinna brzmieć, "mniej przynajmniej 2 dzieci" dlatego ze u nas wskaźnik dzietności wynosi 1,3 i jest za niski, ale broszurka jest przecież skierowana do pasażerów z całego świata więc nie można jej zarzucić że głosi nieprawdę.
    Oczywiście możemy udawać, że np. przyrost ludności indii o 600 mln w ciągu 30 lat nie jest problem ale to jest problem i to duży dla tego kraju.
    Oczywiście możemy udawać, ze wzrost liczby ludności na ziemi o 4,5 miliarda w ciągu ostatnich 60-ciu lat nie jest problemem, ale jest to problem i to duży.
    Ziemia nie daje rady. Przez wiele setek lat ludzi na ziemi było poniżej 2 mld. ten ogromny wzrost nastąpił w ostatnim wieku dzięki postępowi medycyny no i może się to nam podobać albo nie ale dzięki medycynie de facto "sztucznie i szybko rośniemy jako populacja na ziemi" a ziemia nie ma sztucznego wsparcia i nie daje rady z nami wszystkimi :) owszem my w Polsce i w Europie tego tak nie odczuwamy ale są miejsca na ziemi gdzie przeludnienie generuje ogromne dramaty,
    doceń 0
  • Adam
    23.11.2013 20:30
    Dwa i pół miliarda Hindusów i Chińczyków produkuje olbrzymie ilości dwutlenku węgla. A ile gazu siarkowodorowego?
    To w odpowiedzi na artykuł z PL LOT
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji