Nowy numer 03/2020 Archiwum
  • EwaKata
    03.12.2019 19:46
    EwaKata
    Bardzo dziękuję za ten artykuł. W samo sedno ! Jestem zdania, że należy wsłuchiwać się w to, co Duch Święty mówi DZIŚ do Kościoła przez pontyfikat Franciszka, mając w pamięci wspaniałe nauczanie Magisterium - w całości.
    • ptyś
      03.12.2019 20:08
      I co, to Duch św. mówi, że cudzołóstwo nie jest już grzechem śmiertelnym i przeszkodą w przystępowaniu do komunii św.? Jakiś dziwny ten duch, którego mowa tak, nie ...
      doceń 17
      • Dremor_
        04.12.2019 11:17
        Dremor_
        A może Duch Święty daje Ci właśnie łaskę, byś przestał stawiać po ludzku znak równości o nazwie "cudzołóstwo" pomiędzy uliczną prostytutką, a skrzywdzoną kobietą, której nie udało
        doceń 2
        0
      • ptyś
        04.12.2019 12:07
        Czyli co, zdradzanie żony z nie-prostytutką to już nie cudzołóstwo Trollu, manipulatorze? Zabieraj się na strony Obłudnika Powszechnego lub KryPola
        doceń 7
        0
      • Dremor_
        04.12.2019 12:17
        Dremor_
        Nie widzisz różnicy między zdradą a ponownym małżeństwem w przypadku, gdy pierwsze trwale się rozpadło? A to drugie jest trwałe, zgodne, pełne miłości?

        Chyba nie sugerujesz, że Duch Święty pragnie w tym przypadku rozwalić taki związek, bo uważa, że jest on tym samym, co pójście do prostytutki.
        doceń 2
        0
      • Dremor_
        04.12.2019 12:40
        Dremor_
        A może sugerujesz, że Kościół nie ma mocy odpuszczania grzechów?
        doceń 2
        0
      • ZbyszekMichał
        04.12.2019 12:41
        DREMOR_ nie ma potrzeby niczego sugerować. Wystarczy sięgnąć do Ewangelii i zobaczyć co Chrystus na temat powiedział: powtóny związek JEST cudzołóstwem (=prostytucją). Do czasu ingerencji Ojca Świętego w nauczanie Jezusa zastanawiały mnie dwie kwestie: stanowczość tego stwierdzenia oraz to jak sprzeciw tym słowom jest fundamentem protestantyzmu.
        doceń 6
        0
      • ZbyszekMichał
        04.12.2019 12:43
        DREMOR_ Kościół nie może odpuścić grzechu w którym ktoś świadomie i z premedytacją trwa...
        doceń 6
        0
      • ptyś
        04.12.2019 13:50
        Więc tak Trollu: 1) nie mył małżeństwa z cudzołóstwem. Drugie nie jest małżeństwem tak jak Pan Jezus powiedział to Samarytance przy studni. 2) Kościół ma wpładzę odpuszczenia grzechów tym, którzy wypełniają warunki sakramentu pokuty. Nie może jednak odpuścić grzechu, co do którego grzesznik nie zamierza się odwrócić (casus cudzołóstwa pozorującego małżeństwo). Apage!
        doceń 8
        0
      • Dremor_
        04.12.2019 14:08
        Dremor_
        ZbyszekMichał, mało mnie obchodzi w tym przypadku co jest fundamentem protestantyzmu, bo nie o protestantach rozmawiamy.
        Odnośnie słów Jezusa, to kluczowy jest Mt19:9, gdzie Jezus nie zezwala na rozwód, dopuszczając go tylko w przypadku nierządu. I dodaje, że cudzołoży, kto ożeni się z taką rozwódką. Kluczowy jest więc warunek nierządu, a nie samego rozwodu. Franciszek natomiast mówi nie o rozwodzie w przypadku nierządu, co rozwodu niezawinionego przez stronę. Jeżeli sytuacja jest niezawiniona, to nie można mówić o grzechu sensu stricte.

        Nie ma więc rozbieżności między nauczaniem Franciszka, a Ewangelią, jedynie różnica jest w interpretacji nauczania pośredniego. A takich reinterpretacji Kościół dokonywał sporo w swojej historii, bo do tego został powołany. Uznanie powtórnego małżeństwa osoby, której pierwszy związek rozpadł się nie z jej winy nie stoi w sprzeczności ze słowami Jezusa. Również w Objawieniu mamy taki przykład, gdy Paweł w określonym przypadku zezwala na powtórne małżeństwa, w 1Kor7:15.
        doceń 1
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        08.12.2019 19:43
        Dremor: Objaśnij mi to, bo cały 1Kor7 przeczytałem i nigdzie tam nie ma zezwolenia, dopóki pierwotny małżonek żyje.
        doceń 1
        0
  • ptyś
    03.12.2019 20:21
    Nie zmarnujmy danego nam czasu obecnego pontyfikatu! Kiedyż indziej moglibyśmy się pokłonić w ogrodzie watykańskim lub w rzymskim kościele Pachamamie! Tego ubogacenia nie można odrzucać śniąc sny o przeszłości. Trzeba iść z duchem czasu, z duchem tego świata!
    doceń 16
    • Batrahe
      04.12.2019 19:21
      I po co taka wypowiedź? Był już komunikat w tej sprawie.
      • Dremor_
        04.12.2019 19:27
        Dremor_
        Widocznie poprzednia narracja przeciwników papieża, że niby jest satanistą, nie zdołała namieszać, więc teraz próbują z wmawianiem, że papież to bałwochwalca.
        doceń 2
        0
      • ptyś
        05.12.2019 21:06
        tak, był komunikat wyrażający oburzenie wobec tych, którzy zachowali się jak katolicy (choć mówiąc prawdę powinni spalić a nie topić). Zagadywanie rzeczy bulwersujących i może działać kojąco ale nie ma nic wspólnego z prawdą.
        doceń 4
        0
      • Dremor_
        05.12.2019 22:39
        Dremor_
        Nie nazywaj wandalizmu katolicyzmem.
        doceń 1
        0
      • ptyś
        05.12.2019 22:53
        Apage Trollu! Pan Jezus też powywracał stoły handlującym w świątyni i zrobił tam niezły kipisz - wandal? nie! Ale Demor jest kłamcą i manipulatorem - owszem tak. Apage!
        doceń 3
        0
      • Batrahe
        06.12.2019 20:19
        Ptyś, to była inna sytuacja.
        doceń 1
        0
      • Dremor_
        06.12.2019 20:50
        Dremor_
        Zupełnie inna. Na pewno nie zakradał się nocą by ukraść figury, a potem nie wrzucał ich do Tybru. Takie zachowanie można nazwać nie tylko wandalizmem, ale też tchórzostwem. I nie ma to nic wspólnego z działaniem Jezusa.
        doceń 0
        0
  • SlawekK
    03.12.2019 21:47
    SlawekK
    "W teorii teoria i praktyka są tym samym, ale w praktyce już nie" (cyt. za Einsteinem)
    doceń 10
  • spe
    04.12.2019 09:28
    Pojawiła się np. dobra teoria do praktyki zaproponowanej w AL - interpretacja przedstawiona przez kard. Muellera. Pojawiła się... a czy dziś słychać cokolwiek o niej z Watykanu? Czyli jak to jest w końcu? Popper na pewno ma tu jeszcze rację bytu?
    doceń 3
  • Lucjan_Biel
    04.12.2019 10:01
    Lucjan_Biel
    NIECHCIANY ŚWIĘTY
    JUŻ POJUTRZE 76 ROCZNICA MĘCZEŃSKIEJ ŚMIERCI o. LUDWIKA WRODARCZYKA

    "Od Pana Jezusa otrzymałem jako podarek i order - krzyż, który mam nosić idąc za nim." - te słowa ojca Ludwika wypełniły się w nocy 6/7 grudnia 1943r.

    Ojciec Ludwik, urodzony w Radzionkowie na Śląsku, proboszcz w Okopach na Wołyniu, został zamordowany w nocy z 6 na 7 XII 1943r. Dnia 6 grudnia 1943r wieczorem bandyci z Ukraińskiej Armii Powstańczej napadli na Okopy i okoliczne wioski. Zaczęła się rzeź mieszkańców, rabunki i palenie domów. Ojca Ludwika proszono, aby uciekł do lasu w obliczu niebezpieczeństwa. On jednak około godziny 22 udał się do swojego kościoła. Wtedy wtargnęli oprawcy. Ksiądz został wywleczony z kościoła. Mordercy z UPA sprofanowali kościół, w którym zabili dwie kobiety, które stanęły w obronie swojego proboszcza - 18-letnią Weronikę Kozińską i 90-letnia Łucję Skurzyńską.
    Kościół zdemolowali, a konsekrowane Hostie rozsypali po podłodze. Obrabowali kościół i zakrystię. Chcieli go podpalić, ale po usilnych błaganiach księdza, odstąpili od tego zamiaru. Następnego dnia na stopniach ołtarza ludzie znaleźli zakrwawioną koloratkę.
    Księdza wleczono na postronku za saniami do odległej 7 km wsi Karpiłówki, gdzie stacjonowało dowództwo bandytów z UPA. Na śniegu znaleziono podarte skrawki ubrania księdza i krople krwi - ślady po biciu i maltretowaniu. Następnie wywieziono go samochodem do uroczyska Pałki. Tam rozebrali go do naga. Poddali go nieludzkim torturom - bito, kłuto bagnetem, przypalano stopy gorącym żelazem.
    Gdy ojciec Ludwik czuł już swój koniec, poprosił swoich katów o możliwość pomodlenia się. Modlił się długo, po czy wstał i powiedział "Jestem gotów". Na koniec poddano go przecinaniu piłą. Oprawcy zmusili do tego ukraińskie kobiety, które stały się przymusowymi wspólniczkami ich bestialstwa. Na wpół przeciętego, ale dającego jeszcze oznaki życia, rzucili pod drzewem i oddali do niego serię z karabinu.
    Ponad 30 lat temu Saletyni - współbracia ojca Ludwika - zaczęli starać się o jego beatyfikację. Potem proces przejęła diecezja katowicka. Wszystko chyba utknęło w biurokracji i kościelnej poprawności politycznej.
    Kościół katolicki dotąd nawet nie beatyfikował ani jednego męczennika kresowego. A jest ich setki - księży i sióstr zakonnych oraz świeckich. Zamordowanych tylko za to, że byli katolikami i Polakami.
    doceń 7
  • AndrzejGonia
    04.12.2019 11:26
    Szanowny Panie Redaktorze,
    "odmienianie przez wszystkie przypadki sformułowania "opcja Benedykta"", jak to Pan określił, ma rzeczywiście związek z książką "Roda Drehera - Opcja Benedykta. Jak przetrwać czas neopogaństwa" ale tytułowym Benedyktem jest św. Benedykt, założyciel zakonu benedyktynów, a nie papież Benedykt XVI. Sama książka, ani większość dyskusji z nią związanych nie odnosi się do problemu, który poruszył Pan w swoim artykule. To co Pan napisał jest jakąś formą manipulacji - wprowadzaniem w błąd czytelników Gościa co treści książki.
    doceń 13
  • ZbyszekMichał
    04.12.2019 12:34
    Jak słusznie zauważył p. ANDRZEJGONIA wzmiankowana książka nie mówi o BXVI. Szkoda że Autor nie spróbował poznać tego z czym próbuje polemizować: "Opcja Benedykta" nie skupia się na diagnozie, ale na bardzo praktycznych rozwiązaniach.
    doceń 9
  • JacDzie
    04.12.2019 14:05
    Szanowni, zwracam uwagę, że, po pierwsze, mój komentarz nie jest omówieniem książki "Opcja Benedykta", tylko próbuje nieporadnie powiedzieć o zjawisku o wiele szerszym, które jest akurat zbieżne z tymże tytułem, który, owszem, też nie bez powodu ukazał się w określonym czasie, czyniąc "opcję Benedykta" pewną figurą myślenia o sytuacji Kościoła dzisiaj. Zresztą, pisząc w tekście o "opcji Benedykta" celowo nie użyłem dużej litery, która sugerowałaby odwołanie wprost do książki, choć jednocześnie przyznaję tuż obok, że to za sprawą książki hasło zrobiło swoją karierę. Po drugie - ponieważ mowa o zjawisku szerszym niż tytuł i sama książka, jest jasne, że w tekście mowa jest o nostalgicznym patrzeniu na czasy pontyfikatu Benedykta XVI przy jednoczesnej postawie "przeczekującej" pontyfikat Franciszka. Po trzecie - chodzi przede wszystkim na wskazanie, że sama diagnostyka stanu wiary to dziś za mało, mamy to już dawno za sobą, a to diagnostyką zazwyczaj ekscytują się ciągle niezliczone rzesze komentatorów w "katolickich internetach". Po czwarte wreszcie - żeby nie było, że "opcja Benedykta" (gdzie chodzi o Benedykta XVI) jest tylko literalnie zbieżna z "Opcją Benedykta" Roda Drehera (gdzie chodzi o św. Benedykta z Nursji), oddajmy głos samemu autorowi i wydawcy, którzy aż tak bardzo od zbieżności bardziej symbolicznej się nie odżegnują - bo dlaczego niby w polskim przynajmniej wydaniu jako motto widnieje cytat z... Benedykta XVI z pogrzebu kard. Meissnera: "Bóg nie opuści swojego Kościoła, nawet teraz, gdy łódź nabrała wody i jest na skraju zatopienia" i dlaczego w nocie wydawniczej czytamy: "Dla autora, Roda Drehera, jest całkowicie jasne, że Benedykt XVI mówi, iż Kościół Chrystusa wydaje się tonąć, kapitulując przed „duchem czasu". Benedykt XVI zdaje się apelować do tych katolików, którzy przeciwstawiają się duchowi czasu, chcącemu opanować Kościół powszechny: Macie rację. Rzeczy idą tak źle, jak się wam wydaje. Trwajcie w wierze i nie bójcie się. Chrześcijanie na Zachodzie są świadkami masowej apostazji. Jest ona duchowym odpowiednikiem potopu, który pochłonął świat w czasach Noego. Wierzący muszą więc budować własne arki, na których pokładzie przeniosą wiarę przez obecne mroczne i burzliwe czasy, dla ratowania własnych dusz i zachowania wiary na okres, kiedy trzeba ją będzie odbudować", czytamy w opisie książki. A wreszcie sam autor w wywiadzie dla "Znaku" nie stronił od analogii: "„Opcja Benedykta” to wybór, przed którym stoją wszyscy chrześcijanie w erze postchrześcijańskiej biorący swoją wiarę na poważnie. Ok. 500 r. Benedykt z Nursji opuścił zdobyty przez barbarzyńców Rzym – miejsce chaosu i moralnego upadku – ponieważ obawiał się, że jeśli w nim zostanie, straci wiarę. Zaszył się w lesie, by tam się modlić i podążać za Bożą wolą, a w końcu stworzyć pierwsze klasztory. W kolejnych wiekach, gdy zachodnia Europa pogrążała się w anarchii, gromadzili się w nich mężczyźni pragnący prowadzić życie monastyczne. Owi mnisi położyli fundament pod ponowne narodziny europejskiej cywilizacji. Dlatego Kościół ogłosił św. Benedykta patronem Europy". Na pytanie, jaki to ma związek z nami, odpowiedział: "Uważam, że żyjemy w czasach, które w kwestiach moralnych i duchowych mają swój odpowiednik w epoce upadku Rzymu. Papież Benedykt XVI powiedział, że Europa nie zmagała się z takim kryzysem od 1500 lat. Siły antychrześcijańskie wewnątrz naszej cywilizacji są tak potężne, że jeśli my, zwyczajni chrześcijanie, nie wycofamy się w jakiś rozsądny sposób z tego głównego nurtu i nie znajdziemy nowych sposobów życia wiarą we wspólnocie, to utoniemy w nim". Może więc nie warto aż tak bardzo "opcji Benedykta", czyli nieustannego przeciwstawiania "stabilnego pontyfikatu" Benedykta XVI "chaotycznemu pontyfikatowi" Franciszka odcinać od "Opcji Benedykta" Drehera, skoro sam zainteresowany nie kryje się z pewnymi analogiami?
    doceń 7
  • ZbyszekMichał
    04.12.2019 15:19
    DREMOR_, dziękuję za uargumentowaną odpowiedź. Faktycznie, na kazus nierządu wymieniony w Mt 19,9 powołują się zwolennicy rozwodów. pokazując go jako jedyny uzasadniony. Wg nich miałby to być więc jedyny możliwy przypadek uznania rozwodu przez Boga a więc i Kościół. I tu pojawiają się trzy niekonsekwencje nauczania Franciszka jak i Pańskiej argumentacji. Po pierwsze Papież Franciszek zmienia słowa Chrystusa dokładnie tak jak Pan powiedział. Przypadek nierządu a rozwód z przyczyn niezawinionych to są absolutnie dwa różne pojęcia. Dzieli je przepaść. Po drugie - Mt 19,9 jest odpowiedzią na pytanie o dopuszczalność rozwodów. Interpretacja Papieża miałaby sens jedynie wtedy gdyby jasno przyznał jakąkolwiek możliwość zaistnienia rozwodów wśród wiernych (o skutkach dla całego nauczania tu chwilowo nie mówmy). W przeciwnym wypadku mamy do czynienia z mową, która jest jednocześnie "tak i nie". Z jednej strony niby nienaruszalność małżeństwa nadal obowiązuje, a z drugiej - czyni rozwód osiągalnym na wyciągnięcie ręki. Zarzut który kiedyś łatwo było odeprzeć mówiący że uznanie nieważności zawarcia związku stał się po AL, a zwłaszcza po narzucanych przez Ojca Świętego interpretacjach stwierdzeniem prawdy. Prawdy o hipokryzji która wtargnęła do Kościoła w oficjalnym nauczaniu. Po trzecie - dotychczasowa interpretacja Kościoła słów o nierządzie dotyczyła - jak byśmy to dziś nazwali - konkubinatów (zob. komentarz na biblia.deon.pl dot Mt 5,32). Jeśli więc związek jest ważnie zawarty przez Bogiem - nie ma możliwości jego rozwiązania (rozwodu).
    • Dremor_
      04.12.2019 16:11
      Dremor_
      ZbyszekMichał, skupiłeś się na pierwszej części wypowiedzi z Mt19:9, gdy doktryna o której mówisz jest interpretacją drugiego członu. Rozpatrujemy przypadek, gdy (dla przykładu) kobieta zostaje opuszczona przez męża, który znalazł sobie "lepszy model". Grzech leży więc po stronie męża, nie żony. Następnie owa kobieta zawiera ponowny związek małżeński. Co mówi Jezus w Mt19:9b - "I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo". Z tej wypowiedzi wysnuto wniosek, że ponowne małżeństwo w tym przypadku będzie cudzołóstwem. Ale zauważmy, że fragment ten powinien być odczytywany w całości - Jezus mówi, że kto oddala żonę z powodu innego, niż nierząd popełnia grzech i kto oddaloną bierze za żonę popełnia grzech. W myśl tych słów oddalić można wyłącznie z powodu nierządu, a skoro oddalona jest nierządnicą, więc logiczne jest, że kto bierze nierządnicę za żonę dopuszcza się cudzołóstwa. Ale w opisywanym przykładzie porzucona żona nie jest nierządnicą. Nie ona zawiniła, tylko jej mąż. Traktowanie jej jak "nieczystej", której nie można pojąć za żonę, bo będzie to cudzołóstwo jest karaniem jej za grzech, którego dopuścił się mąż. Jest to wyjątkowo nielogiczne.

      Uznanie możliwości zawarcia ponownego związku małżeńskiego przez porzuconą żonę, która nie zawiniła nie stoi w sprzeczności ze słowami Jezusa o nierozerwalności małżeństwa. A zauważ, że my tu nawet nie mówimy o uznaniu takiego małżeństwa, tylko o warunkowym dopuszczeniu do komunii.
      Zobacz, że już dziś dopuszcza się rozwodników do komunii, pod warunkiem rezygnacji ze współżycia. Pogląd taki miał sens przed Soborem Watykańskim II, gdy seksualność małżeńską pojmowano w sposób negatywny (środek zaradczy przeciw pożądliwości). Dziś seksualność człowieka Kościół rozumie pozytywnie, jako wspólne dobro i budowanie więzi. Najwyższy czas więc zrewidować to nauczanie, gdyż doktryna zmieniła się kilkadziesiąt lat temu, ale praktyka widać jeszcze nie nadążyła. AL jest właśnie realizacją praktyki.

      Nietrafny jest też argument o "rozwodzie na wyciągnięcie ręki". AL zakłada dokładne i indywidualne zbadanie każdej sprawy. Tu nie ma mowy o automatyzmie, do którego przyzwyczaił nas Sobór Trydencki, nie ma więc obaw wynikających z jurystycznego podejścia, że wprowadzenie wyjątku burzy całą zasadę. Doktryna to nie wzór matematyczny.
      doceń 1
  • ZbyszekMichał
    04.12.2019 15:51
    Szanowny Autorze. Cieszy doprecyzowanie i rozumiem czemu Pan użył takiego a nie innego sformułowania. Może Pańska odpowiedz będzie początkiem rewolucji w naszym Kościele. Początkiem dialogu wewnętrznego, który choć głoszony jest praktykowany bardzo wybiórczo. Spróbujmy. Jednym z poważniejszych źródeł niszczenia Kościoła jest sam Papież Franciszek. Nie tylko chodzi o bardzo dziwne pomysły czy wypowiedzi ( jak np ostatni pomysł wprowadzenia do KKK zapisów dotyczących broni jądrowej), sprzeczne z nauczaniem Kościoła czy wręcz z samą Ewangelią nakazy (z fundamentalnym podważeniem nienaruszalności małżeństw). Chodzi przede wszystkim o odrzucenie dialogu i osób które ośmielają się zadać niewygodne Ojcu Świętemu pytania. Szybki w słowie człowiek może się wyrazić zbyt mało konkretnie. Może łatwo ewentualny pożar ugasić rozmawiając z oponentami. Papież w najważniejszych kwestiach tego nie robi. Jego wyznawcy również nie. Może warto to zmienić? Póki efekt Franciszka nie będzie tylko hasłem ilustrującym pytanie Jezusa: ale czy jeszcze zastane wiarę gdy wrócę?
    • Dremor_
      04.12.2019 16:20
      Dremor_
      Mówiąc o "odrzuceniu dialogu" masz na myśli dubia? To akurat nie był dialog, tylko klasyczna "pułapka na sprawiedliwego". Dubia zakładają odpowiedzi "tak/nie", bez argumentacji. A same pytania były tak skonstruowane, że zarówno "tak", jak i "nie" powodowały wpadniecie w pułapkę. To tak jak z przysłowiowym pytaniem "czy przestałeś już bić żonę?". Odpowiedź "tak" oznacza, że w przeszłości biłeś żonę, odpowiedź "nie", że dalej bijesz. I nie da się odpowiedzieć "nigdy nie biłem".

      A skoro oponenci w taki sposób chcieli prowadzić "dialog", to słuszne, że Franciszek wyrzucił dubia do przysłowiowego kosza.
      doceń 1
  • ZbyszekMichał
    04.12.2019 18:38
    DREMOR_, Pańska interpretacja jest jedną z wielu. Sprzeczna z dotychczasowym nauczaniem Kościoła i z tym co głosi sam Franciszek. Ojciec Święty bowiem odżegnuje się od stwierdzenia że AL jest zmianą nauczania. Ma dotykać aspektów duszpasterskich. Każdy odczytuje Pismo jak chce. czemu Pańskie czy Papieża poglądy (sprzeczne jak sam Pan wykazał z dotychczasowym nauczaniem Kościoła) mają być akurat tymi? Nie ma uzasadnienia...
    • Dremor_
      04.12.2019 19:09
      Dremor_
      To, że Franciszek mówi, że AL nie jest zmianą nauczania to ja wiem. Ale wiem też, że jego przeciwnicy zarzucają mu zmianę doktryny. Co jest zarzutem kuriozalnym, bo Kościół dzięki władzy kluczy ma możliwość zmieniać doktrynę. I robił to w dużo bardziej istotnych kwestiach, niż interpretacja zasad małżeństwa.
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    04.12.2019 19:07
    DREMOR_, jeśli chodzi o Dubia to ponoć taka jest procedura. Odpowiedź tak/nie. Czy zamyka to jakieś szersze uwagi? Dziwny wniosek. Pisze Pan o "pułapce na sprawiedliwego". Rozumiem że odwiedził Pan głowy piszących dubia i stąd Pan wie o ich intencjach? A może i mnie Pan o to posądza? Bo muszę się szczerze przyznać - gdy pojawiły się dubia ucieszyłem się. Ktoś wyraził moje wątpliwości. Myślałem że Franciszek je... rozwieje. Ale je wzmocnił. Czy zastawiałem pułapkę na Papieża? Nie
    • Dremor_
      04.12.2019 19:18
      Dremor_
      Autorzy dubiów wykorzystując tę metodę oczekiwali określonych efektów. Stosowanie procedury przeznaczonej dla prawa kanonicznego wobec encykliki duszpasterskiej można odczytać jako akt złej woli. Bo tym jest oczekiwanie odpowiedzi tak/nie w sytuacji, gdy odpowiedź zależy od sytuacji.
      doceń 1
  • ZbyszekMichał
    05.12.2019 00:02
    Pan osądzą kardynałów (i mnie) i przypisuje im złą wolę. Inni tak widza Franciszka. Pan przyjmuje sobie własna (nie franciszkową!) interpretację Mt 19,9. Czy za nią stoi Duch Święty czy Zły? Czy to Prawda czy wygoda by zło nazwać dobrem?
    • Dremor_
      05.12.2019 10:03
      Dremor_
      Tobie niczego nie przypisuję. Kardynałom owszem, widzę w tym przejaw złej woli. Co do interpretacji, wyznacznikiem działania jest przykazanie miłości. Jeżeli przepis prawa kościelnego nie służy dobru, to należy go zrewidować. Zakaz komunii dla rozwodników motywowany jest dbałością o trwałość małżeństw. Jednak w sytuacji, gdy ów zakaz przestaje służyć trwałości (choćby w omawianym przykładzie, gdzie pierwszego związku nie da się uratować), staje się jedynie dożywotnią karą za cudzy grzech. A pastwienie się nad grzesznikiem nie jest postawą chrześcijańską.
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    05.12.2019 00:05
    By być w Kościele muszę być posłuszny Papieżowi, ale także ciągłości nauczania Kościoła. Jesli słucham Papieża - zaprzeczam nauczaniu, jeśli trzymam się nauczania zaprzeczam Papieżowi. Gdzie jest Prawda? Bez otwartej i pokornej dyskusji o dubiach Kościół zginie
    • Dremor_
      05.12.2019 10:06
      Dremor_
      W tym kontekście warto wspomnieć Pawła VI, który też był oskarżany o herezje i zerwanie z tradycją. Paweł VI podjął dyskusję, co doprowadziło tylko do ośmielenia bp Lefebre i w konsekwencji do schizmy.
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    05.12.2019 21:11
    Autorzy dubiów są jedynymi którzy dotarli z również moimi wątpliwościami do Papieża. Odrzucenie dialogu z nimi JEST odrzuceniem dialogu ze mną. Wykluczam inny wariant bo musiał bym zgodzić się z Pańskim twierdzeniem o ich złej woli. Przyjmijmy ze taka Pan widzi po stronie kardynałów a ja taka - Franciszka. To wyznacza linie podziału.
    • Dremor_
      05.12.2019 22:38
      Dremor_
      W porządku, uznajmy taką linię. W tym wypadku by sprawdzić która linia jest bardziej słuszna odnosimy obie nauki do fundamentów, jakimi są przykazania oraz do kryterium jakim jest dobro wiernych. Opcja Franciszka w moim odczuciu przyniesie więcej dobra. Bo włączy we wspólnotę tych, co naprawdę pragną powrotu, ale nie mogą przez sztywne zasady. A zasady nie mogą stać ponad człowiekiem.
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    05.12.2019 22:49
    Kwestia małżeństwa z mojego punktu widzenia jest jedną z najważniejszych. To dzięki niej wróciłem do Kościoła. Jako dowód na słuszność nauczania Ojca Świetego podał Pan swoją interpretację Mt 19,9. Jest ona niezgodna z nauczaniem Kościoła. Jak Pan sam zauważył Kościół nauczał ze jakikolwiek związek pozasakramentalny jest grzechem. Takie było nauczanie św JPII. Jeśli Franciszek myśli podobnie jak Pan - zmienia doktrynę. Logika prawdziwej wykładni o małżeństwie jest bowiem oparta na krzyżu, a Pańska interpretacja (Franciszka?) na uczuciach i rozstrzyganiu kto winien a kto nie. Małżeństwo jest najgłębszym przejawem miłości. Ta zaś jest prawdziwa wtedy i tylko wtedy gdy zaklada oddanie za drugiego swego życia. W podawanym przez Pana przykładzie to łaska ta spływa na opuszczanego małżonka wtedy gdy walczy on o małżeństwo do końca. Wspólnota Sychar skupia właśnie tak świętych ludzi. Powtórny związek jest ucieczką od krzyża. Tak się zdarza w każdemu. Mówimy wtedy o upadku, czyli grzechu. Powtórny związek nie jest małżeństwem ale popadaniem w grzech cudzolostwa. Miłość zastępując uczuciem czy popędem. Prawem do szczęścia. Podążanie za nim zastępuje jednak zbawienie.

    Kwestia komunii nie jest jedynym problemem. Wyeliminowanie krzyża, a właściwie - obicie go pluszem - podważa sens Miłości. Jeśli w małżeństwie nie wytrwamy do końca (podkreślam - łącznie z byciem porzuconym, albo upadłym w związku cudzołożnych który choćby próbuje podnieść się z konkubentem ze zła), jeśli nie umiemy dla drugiego oddać swojego życia to gadanie o ubogich i imigrantach jest czystej wody hipokryzją. Dużo łatwiej jest karmić takich ludzi nawet kilka godzin dziennie niż żyć / walczyć za najbliższego 24x7. Zastąpienie miłości dobroludzizmem neguje całą wiarę. Jeśli Pański antychrześcijański pogląd nie jest wiec wyznaniem Franciszka to niech on wreszcie powie jak uzasadnia swoje nauczanie. Mowiac krótko - niech odpowie na Dubia. Gardzi kardynałami - niech odpowie mi. Chyba ze i mną gardzi
    • Dremor_
      06.12.2019 21:49
      Dremor_
      Doktryna na temat małżeństwa zmieniała się wielokrotnie, zarówno w teorii, jak i w praktyce. Co do interpretacji, to wspomniałem, że jest to moja, nie papieża interpretacja, którą podałem, by pokazać, że możliwe są w ramach nauki Kościoła nawet większe zmiany, z dopuszczeniem rozwodów włącznie. Bo Jezus taką sytuację dopuścił. Zaś sama doktryna może się zmieniać i zmieniała się wiele razy.
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    05.12.2019 23:10
    Czy zmiana doktryny przynosi coś dobrego ludziom? Czy podanie jedzenia dziecku które z głodu płacze jest dobre? Jeśli nie je bo bylo operowane i musi to przecierpieć - jest zbrodnia. Udawanie ze grzech nie grzechem jest zadawaniem śmierci takiemu człowiekowi. Wiecznej śmierci. Nawet w przypadku osoby porzuconej która odnalazła swe „szczęście” w obcych ramionach. Ta osoba umiera. Jeszcze gorszy jest ten który zamiast jej pomoc spycha ją w głębszą odchłań...
    doceń 2
  • Louie
    06.12.2019 09:33
    Louie
    Akurat zarówno kardynał Sarah, jak i inni zwolennicy (nazwijmy ją tak umownie, nie mam problemu z terminologią autora) "opcji Benedykta" proponują wiele konkretnych rozwiązań - począwszy od liturgii (choćby ostatni apel kard. Sarah o odbywanie mszy "Ad Orientem) przez działalność seminariów (wskazówki odnośnie selekcji, zwalczania rozmycia doktrynalnego itd) skończywszy na codziennej działalności świeckich i duchownych. Problemem jest z jednej strony aktywna działalność papieża Franciszka i biskupów/kardynałów/księży wrogo nastawionych do tych działań, z drugiej medialna "zapora" dla wszystkich popierających to szlachetne dzieło odnowy (jak choćby przemilczenie niedawnej wizyty kard. Sarah w Polsce, nagłaśnianie gdzie się da wyselekcjonowanych wypowiedzi papieża Franciszka (nie przeczę że potrafi też się wypowiadać w niektórych sprawach tak jak powinien następca św. Piotra, szkoda tylko że tak rzadko i tylko w niektórych sprawach) przy zamilczaniu (bądź dyskredytowaniu) jakichkolwiek odmiennych głosów wśród duchownych (począwszy od biskupów skończywszy na zwykłych księżach).
    • Dremor_
      06.12.2019 09:48
      Dremor_
      Akurat propozycja Saraha stanowi powrót do tego, co wywołało kryzys Kościoła. Sarah proponuje przylgnięcie do doktryny, podczas gdy to właśnie brak dostosowania doktryny do wyzwań współczesności sprawia, że Kościół nie stanowi oferty dla dzisiejszych wierzących.
      • Louie
        06.12.2019 10:04
        Louie
        Totalnie nieprawda, tam gdzie lokalne kościoły odeszły od doktryny, świecą one pustkami, a ludzie totalnie zlewają nauczanie Kościoła. I nie jest to tylko specyfika katolicyzmu, bo we wspólnotach protestanckich jest identycznie.
        doceń 3
        0
      • Dremor_
        06.12.2019 14:33
        Dremor_
        Akurat to Ty teraz mówisz nieprawdę, zarówno jeśli chodzi o katolicyzm, jak i protestantyzm. Obecnie wśród protestantów największym powodzeniem cieszą się zbory zielonoświątkowe, które nie są uznawane przez Kościoły protestanckie za ortodoksyjne. A tradycyjne Kościoły protestanckie w wieku przypadkach praktycznie znikły, nie uświadczysz już pietystów, czy tradycyjnych kalwinistów, za to powodzeniem cieszą się ewangelicy reformowani, czy wspomniani zielonoświątkowcy. Ci drudzy "podbierają" dość mocno wiernych tradycyjnym wspólnotom katolickim, zwłaszcza w Ameryce Południowej, Azji, czy Afryce. Już dziś mówi się o "pentekostalizacji" Kościoła Katolickiego. Ruch ten dociera także do Polski.

        Protestantyzacja, czy pentekostalizacja Kościoła jest wynikiem tego, że wierni oczekują czegoś innego, niż oferuje im Kościół w tradycyjnej doktrynie. Recepta Saraha polega na trwaniu przy tym, od czego wierni uciekają, szukając Boga w emocjonalnych uniesieniach i na pełnych stadionach wśród Bashoborów, Polów i innych Maniparambilów. A nie tędy droga, katolicyzm musi znaleźć odpowiedź na problemy współczesnych ludzi, których nie daje tradycyjna doktryna i stworzyć ofertę dla tych, którzy uciekają w tani emocjonalizm. Propozycja Saraha, by zrobić z Kościoła muzeum nie jest odpowiedzią.
        doceń 3
        0
      • Louie
        11.12.2019 09:38
        Louie
        Uwaga zupełnie nie na temat.
        doceń 0
        0
    • Louie
      11.12.2019 09:30
      Louie
      Zielonoświątkowcy są Twoim argumentem? Oni nie mają nic wspólnego z protestanckimi wspólnotami, które całkowicie odeszły od nauczania chrześcijańskiego - to właśnie zielonoświątkowy pastor Ake Green został aresztowany za głoszenie "nienawiści" wobec homoseksualizmu (głupie oskarżenie, bo stwierdził, że czyny homoseksualne są grzechem, co akurat jest zgodne z Biblią i, o ironio, nauczaniem Kościoła Katolickiego w tej sprawie), podobnie z pastorem Mohanem aresztowanym w Indii za sprzeciw wobec obowiązkowego nauczania jogi w szkołach. Natomiast protestanckie wspólnoty, które wykazują się "postępowymi" poglądami odnośnie homoseksualizmu, aborcji, lekce sobie ważą i uznaniowo "reinterpretują" chrześcijańskie nauczanie, przeżywają kryzys - puste świątynie, ludzie żyjący "po swojemu". Podobnie jest w tych wspólnotach katolickich, które poszły tą samą drogą. Twój "argument" jest potwierdzeniem tego, o czym wspomniałem wcześniej.
      • Dremor_
        11.12.2019 09:34
        Dremor_
        Uważaj sobie co chcesz, ale nikomu nie wmówisz, że zielonoświątkowcy są wspólnotą wierną doktrynie protestanckiej.

        doceń 0
        0
      • Louie
        11.12.2019 09:40
        Louie
        To nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, co wspomniałem - jak zielonoświątkowcy podchodzą do kwestii, które odpuścili sobie protestanci. Uwaga zupełnie nie na temat.
        doceń 0
        0
  • ptyś
    06.12.2019 19:32
    Nie karmić Trolla Demora!
    doceń 0
  • ZbyszekMichał
    06.12.2019 20:25
    Poznałem zielonoświątkowców z bliska. Faktem jest ze jest to najszybciej rosnąca sekta w świecie. Miałem z nimi przez kilka lat kontakt (w pewnej świeckiej działalności). Odkryłem ze w kwestiach życiowych, tzn praktykowania Przykazań i Ewangelii są bardzo wymagający. Interpretacja Pisma jest wrecz faryzejska (np interpretacja Przykazania Pierwszego w kontekście obrazów wiszących w kościołach katolickich itp puste dyskusje). Są tez jeszcze twardymi obrońcami życia. Ciekawa jest postępująca ewolucja w przestrzeganiu trwałości małżeństwa. Najpierw głosili coś zbliżonego do przedstawionego wyżej pomysłu. Ale z czasem było tego mało. Już nie wystarczy takie usprawiedliwienie jak widzieliśmy. Grzech chce więcej: jeden z pastorów wymyślił jeszcze wygodniejsza interpretacje. To Bóg, nie my wie kto jest małżonkiem nam przeznaczonym. Rozwód oznacza ze to nie była ta osoba. Trzeba szukać dalej. Aż do skutku.
    • Dremor_
      06.12.2019 21:17
      Dremor_
      Zależy na jakich się trafi. Ale nie zmienia to faktu, że zielonoświątkowcy są daleko od protestanckiej ortodoksji. A już tym bardziej pentekostalne wspólnoty katolickie.
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    06.12.2019 20:41
    Można iść za Duchem Świętym lub duchem czasu. Oferty dla wiernych, prostytucja z grzechem która myli się z problemami współczesnego świata nic nie dadzą. Zielonoświątkowcy przyciągają do siebie - jak to wyżej pisałem - RADYKALIZMEM. Z czasem on zanika. Najpierw zmiękczają podejscie do małżeństwa bo ten sakrament boli szatana najbardziej...
    doceń 1
  • ZbyszekMichał
    06.12.2019 20:58
    Eksperyment „znalezienia odpowiedzi na problemy współczesnego świata” był już prowadzony po II Soborze Watykańskim np w Holandii...
    • Dremor_
      06.12.2019 21:26
      Dremor_
      Upadek Kościoła w Holandii to lata dwudzieste i trzydzieste. Sobór był okazją do ostatecznego porzucenia tego, co od lat było jedynie fikcją.
      doceń 1
  • ZbyszekMichał
    08.12.2019 11:07
    Dzisiaj ksiądz wytłumaczył mi by opinie swe formułować z dużą ostrożnością. I tak Papież Franciszek wprowadza z jednej strony dużo niejasności, ale z drugiej - oficjalnie potwierdza nauczanie dotyczące rodziny św Jana Pawła II. Choć wiec nie wiadomo, jak jednocześnie można łączyć wszystkie wytyczne obu papieży, ale generalnie Franciszek nie zmienia interpretacji Mt 19,9. Innymi słowy interpretacja taka jak przedstawiona przez Pana Dremora jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła, jest herezją. Ważne są wiec zupełnie inne pytania: w jaki sposób rozmawiac z osobami łamiącymi VI Przykazanie by z jednej strony okazać im szacunek (należny każdemu człowiekowi), a z drugiej - pomoc im właściwą drogę, powrót do prawdziwej rodziny. Zreszta jest to szersze zagadnienie: jak podobnie pomagać osobom dotkniętym nieszczęściem homoseksualizmu czy innych dewiacji. Jak z nimi rozmawiac. Jak rozmawiac z osobami którym wydaje się ze patologie seksualne są czymś normalnym?
    • Dremor_
      08.12.2019 11:51
      Dremor_
      Zanim zarzucisz komuś "herezję", to warto najpierw nauczyć się czytać ze zrozumieniem i znać podstawowe pojęcia. Po pierwsze nie da się głosić "herezji" w kwestiach małżeńskich, gdyż herezja dotyczy jedynie nauczania dogmatycznego, nie ma zaś żadnego dogmatu dotyczącego małżeństw. Po drugie, gdybyś czytał uważnie co piszę, to byś wiedział, że interpretacja, którą przytaczam jest przykładem, a nie treścią nauki Franciszka, czy moją.

      Co do VI przykazania i możliwości "powrotu", to kluczowe jest pytanie czy powrót jest możliwy oraz jaki będzie tego owoc. Praktyka "bezwzględnego" stosowania przepisów nie była w tym wypadku skuteczna, na co wskazuje w swoim nauczaniu Franciszek.

      Co do pytania "jak rozmawiać", odpowiedź znajduje się w katechizmie. "Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością." Szacunek ten zakłada nie tylko unikanie "mowy nienawiści", ale także równie piętnującej (i jakże często obłudnej) "mowy litości" (na zasadzie "jesteś biedny, chory, skrzywdzony, dotknięty nieszczęściem").
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    08.12.2019 15:25
    Szanowny Panie Dremor widzę ze zarysowała się kolejna linia podziału między nami. Nie da się dyskutować nad nauka Kościoła (w tym KPK) gdy dla Pana jest to przedmiot wygodnej interpretacji. Nie znajdziemy tu wspólnego języka. Podobnie posługiwanie się pojęciami politycznej poprawności temu przeszkadza. Zwroty w rodzaju „mowy nienawisci” są pełne zakłamania i manipulacji i taka argumentacja raczej w moich oczach stawia używającego go w złym świetle. Pytanie o sposób rozmowy o na temat zła jakim sa powtórne „małżeństwa” czy dewiacje kieruje do osób którym zależy na tych osobach, nie do Pana. Wreszcie pouczanie o szacunku musi Pan najpierw skierować do siebie.
    doceń 1
  • PiB
    08.12.2019 23:52
    No, cóż, Szanowny Panie Autorze. Bez jakiegoś większego szukania, porównywania skali, ważenia, czy to najważniejszy aspekt, czy mniej ważny. Papież Benedykt pomagał w działalności powołanej przez Papieża Jana Pawła II komisji Ecclesia Dei do spraw liturgii "tradycjonalistycznej", tzw. "rytu trydenckiego". Papież Franciszek - zlikwidował ją parę miesięcy temu (już paręnaście? - czas biegnie). Tak, to zapewne ten znak równości, dobra teoria / dobra praktyka? Rozumiem, że można dyskutować zasadność takich czy innych kroków, zmieniające się realia czasów. M.in. zastanowić się, że jednak seminaria tradycjonalistyczne mają seminarzystów - a w innych czasem ich brak, więc na przykład to byłby temat do refleksji i dyskusji. Jak również pewnie i - w drugą stronę - co robić, gdy nawet symbole odnowionej liturgii stają się już mało czytelne dla wielu ludzi. To byłaby uczciwa dyskusja. Natomiast takie upraszczanie, że tak to delikatnie ujmę, za pomocą sloganu, by za wszelką cenę udowodnić tezę, trochę jednak bulwersuje.
    • Dremor_
      09.12.2019 00:03
      Dremor_
      Seminaria tradycjonalistyczne według ostatnich przedstawionych statystyk mają 4-5 nowych kandydatów na rok. Trochę mało, by przedstawiać je jako jakąkolwiek receptę.
      doceń 0
  • ZbyszekMichał
    09.12.2019 13:49
    Ostatnie statystyki (publikowane w październiku 2019) dotyczą 2017 roku. O znaczeniu wspólnot tradycjonalistycznych świadczy choćby sytuacja we Francji w tym czasie: https://www.vaticannews.va/pl/kosciol/news/2018-07/francja-spadek-swiecen-kaplanskich.html
    doceń 0
  • Dremor_
    09.12.2019 14:14
    Dremor_
    Dane za 2018 też już są, ale to drobiazg. Natomiast Twój link to trochę demagogia, 22 kapłanów tradycjonalistycznych na całą Francję to tyle co nic.
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji