Słowa Najważniejsze

Niedziela 11 stycznia 2026

Czytania »

Ks. Tomasz Jaklewicz W I czytaniu

|

11.01.2026 00:00 GN 2/2026 Otwarte

Sługa

1. W Księdze Izajasza znajdują się cztery tzw. Pieśni Sługi Jahwe. Opowiadają one w poetycki sposób o tajemniczej postaci, która będzie Bożym wysłannikiem dokonującym zbawienia przez cierpienie ofiarowane za innych. Dzisiejszy fragment to pierwsza z tych pieśni koncentrująca się na powołaniu Sługi Jahwe. Bóg jakby przedstawia swojego wybrańca wkraczającego na scenę ludzkiej historii. Jest to ktoś napełniony Duchem Bożym, a jednocześnie bardzo pokorny. „Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi ledwo tlejącego się knotka”. To zdanie stało się wręcz przysłowiowym opisem kogoś, kto rządzi z autorytetem, a zarazem z wyjątkową pokorą.

2. Jako chrześcijanie nie mamy wątpliwości, że wypełnieniem tych zapowiedzi jest Jezus Chrystus. On jest Sługą Jahwe. W opisie chrztu Jezusa w Jordanie dostrzegamy elementy Izajaszowej wizji. Oto Duch Święty zstępuje na Jezusa, namaszcza Go do mesjańskiej misji, a z nieba rozlega się głos Boga przedstawiającego Chrystusa jako umiłowanego wybrańca. Chrystus przychodzi jako sługa, a zarazem Syn Boga, a więc jest Kimś więcej niż zapowiadał Izajasz. Prosząc o chrzest, Pan objawia swoje uniżenie, które nie mieści się w głowie Jana Chrzciciela. Jezus utożsamia się z grzesznikami, wchodzi w rzekę nieprawości, aby ludzkość oczyścić z brudu i wskazać drogę ku pełnemu życiu.

3. Izajasz nazywa Sługę Jahwe „przymierzem dla ludzi” i „światłością dla narodów”. W Jezusie te prorockie określania zostają wypełnione rewelacyjną treścią. Bóg ustanawia w Chrystusie nowe i wieczne przymierze z człowiekiem. W osobie Syna Bożego boska i ludzka natura zostają zjednoczone, ale nie zmieszane (to ważne!). W Jezusie realizuje się unia Boga i człowieka. I w ten sposób powstaje cudowne lekarstwo dla ludzkiej natury skażonej grzechem. Człowiek otrzymuje nowy wzrok, nową wolność, nowe oświecenie. A wszystko to dokonuje się bez triumfalizmu, bicia w bębny czy zadęcia. Jezus przychodzi jako pokorny sługa. Pokora betlejemskiej stajni jest dziś dopełniona pokorą chrztu w Jordanie zapowiadającego uniżenie Krzyża. Obraz Chrystusa-Sługi fascynował ks. Franciszka Blachnickiego, który uczył, że całe życie Jezusa było proegzystencją, czyli życiem DLA. Dla Ojca i dla ludzi. Z takiego obrazu Zbawiciela płyną konsekwencje dla Kościoła, który winien być rozumiany jako przedłużenie tajemnicy namaszczenia Chrystusa Duchem Świętym. Kościół musi naśladować pokorę Założyciela, czyli łączyć w sobie Boży autorytet z łagodnością wobec każdej „trzciny nadłamanej”.

Czytania »

Andrzej Macura W II czytaniu

|

11.01.2026 00:00 GN 2/2026 Otwarte

Bóg jest dobry

Drugie czytanie święta Chrztu Pańskiego to fragment dłuższej mowy Piotra w domu setnika, czyli wojskowego dowódcy, Korneliusza z Cezarei. To pierwszy poganin, który wraz z krewnymi i przyjaciółmi przyjął chrzest. Sprawa nie była oczywista: początkowo Kościół składał się wyłącznie z Żydów, którzy uwierzyli Jezusowi. Wydawało się wtedy, że aby dostąpić tej łaski, trzeba być członkiem narodu wybranego. Bóg sam jednak, przez Piotra, wskazał, że można inaczej. Najpierw dając apostołowi widzenie, a potem, w jego i innych uczniów obecności, zsyłając Ducha Świętego na słuchających nauki pogan. Nie można odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego – stwierdził Piotr. I tak młody Kościół otworzył się na pogan. Bo Bóg nie ma względu na osoby, na przynależność do tego czy innego narodu, ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie – wyjaśnił Piotr. Posłał swoje słowo synom Izraela – tłumaczy dalej apostoł – ale jest Panem wszystkich; do nowego narodu wybranego, Kościoła, mogą przyłączyć się wszyscy, niezależnie od swego pochodzenia.

Jeśli jednak fragment ten czytany jest w liturgii w Niedzielę Chrztu Pańskiego, to zapewne z powodu występującej w nim wzmianki o tym, że Jezus został przez Boga namaszczony Duchem Świętym. Stało się to właśnie – wiemy to – podczas chrztu udzielanego przez Jana w wodach Jordanu. Wydarzenie to uświadamia, że Jezus prowadząc swoją misję, „dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła”, działał nie w swoim imieniu, na przekór Ojcu, ale w łączności z Nim i w Duchu Świętym. Zbawienie, które przynosi człowiekowi, to spełnienie pragnienia całej Trójcy Świętej. Bo Bóg naprawdę jest dobry i chce zbawić każdego.

We fragmencie tym warto też zwrócić uwagę na stwierdzenie, że Bóg nie ma względu na osoby. Nie liczy się pochodzenie, godności, pełnione funkcje, znaczenie, władza. Panu Bogu miły jest ten, kto się Go boi, czyli jest pobożny i postępuje sprawiedliwie. To ważne dla nas przypomnienie: nikt z nas, niezależnie od tego, kim jest, nie jest zwolniony z obowiązku starania się o dobre i święte życie.

W swoim wystąpieniu w domu Korneliusza Piotr mówi, że Jezus uzdrawiał wszystkich, którzy byli pod władzą diabła. Świat dzisiaj chełpi się tym, że jest wolny, bo odrzucił Boga, odwrócił się od Chrystusa. Ale to nie jest wolność. Świat, z którego wypędzono Boga, ma innego pana – takiego, który nie tylko szczęścia człowieka nie chce, ale zrobi wszystko, by człowiek był nieszczęśliwy. Jezus od tego „władcy” uwalnia. Ale trzeba, przez wiarę, pozwolić Mu się uwolnić.

Czytania »

Ks. Robert Skrzypczak Ewangelia z komentarzem

|

11.01.2026 00:00 GN 2/2026 Otwarte

Jezus korzysta z posługi Jana

Jezus zbliża się do Jana, prekursora świeckich ewangelizatorów w Kościele, by go włączyć w swój plan zbawienia. Świeccy apostołowie odchodzą na pustynię świata, by tam przygotować innych na przyjęcie zbawienia w Chrystusie. Nie wyręczają duchownych, lecz własnym doświadczeniem wiary spulchniają serca innych bogactwem miłosierdzia Bożego. Wiedzą, czym jest duchowa pustynia i smak upokorzenia, mają więc w sobie wyjątkową zdolność rozpoznawania otchłani, w którą wpada dzisiejszy człowiek. Bez potrzeby walki o wpływy i bez neurotycznego rywalizowania o władzę swą posługę czynią tym bardziej przenikliwą i skuteczną, im pokorniej do niej podchodzą. Następcy apostołów i ich pomocnicy w kapłaństwie, mimo dobrej woli i gorliwości, w obecnej sytuacji niejednokrotnie docierają do ściany, dziwiąc się małą skutecznością swych poczynań. Zwłaszcza ci niedostatecznie ubrani w modlitwę i pokutę wołają na próżno do świata, który nie poświęca im już najmniejszej uwagi. W tym znaczeniu także dziś Jezus szuka proroczych prekursorów swojej łaski.

Wiedział o tym dobrze niedawno obdarzony tytułem doktora Kościoła św. John Henry Newman, wielki orędownik proroczej posługi chrześcijańskich świeckich. Newman był przekonany, że tylko dobrze ukształtowani świeccy będą gotowi wyjść w świat i przekonująco mówić o swojej wierze. W 1851 roku pisał: „Chcę ludzi świeckich, którzy nie są impulsywni w mówieniu ani kłótliwi, ale ludzi, którzy znają swoją religię, praktykują ją, znają swoją rolę, wiedzą, co mają, a czego nie, którzy znają swoje przekonania tak dobrze, że potrafią je rozpowszechniać, którzy znają historię tak dobrze, że potrafią jej bronić. Chcę inteligentnych i wykształconych laików. Chcę, abyście poszerzali swoją wiedzę, rozwijali rozum, zastanawiali się nad relacją prawdy, nauczyli się widzieć rzeczy takimi, jakie są, rozumieć, jak wiara i rozum są ze sobą powiązane, jakie są fundamenty i zasady katolicyzmu”. Poglądy Newmana nie cieszyły się popularnością w jego czasach. Jego przeciwnicy uważali, że świeccy powinni zajmować się tym, co do nich należy, i nie mieszać się w sprawy kościelne.

Według Newmana kluczową ideą świeckiej duchowości jest nie aktywność sama w sobie, ale eschatologiczny sens wiary chrześcijanina, świadomość tego, że żyje on w tym świecie, lecz należy do innego. Tutaj jest po to tylko, by w nim Chrystus przezwyciężył śmierć i podarował mu dostęp do życia wiecznego – potęgi kochania. Newman wyjaśniał to następująco: „Chrześcijanie są powołani do wypełniania swoich obowiązków życiowych tak jak wszyscy inni, ale jest różnica: by, będąc jeszcze na ziemi, myślami, motywacjami, celami, pragnieniami, smakami, modlitwami i wstawiennictwem żyć w niebie. Być zajętym jak inni, pozostawać niezauważonym w tłumie, być nawet pogardzanym czy uciskanym, a jednocześnie mieć tajny kanał komunikacji z Najwyższym, dar, którego świat nie zna”. Dziś mamy za sobą prekursorskie współdziałanie wielu świeckich katolików z ks. Blachnickim bądź ojcem Giussanim, znamy wiele rodzin żyjących jak Kiko Argüello – świecki człowiek wypełniony ogniem poznania Chrystusa, poruszyło nas świadectwo męstwa Charliego Kirka i wielu innych apostołów działających na kampusach uniwersyteckich i w korporacjach, na ulicach i w mediach. Czerpią oni moc z własnego chrztu i dostarczają wsparcia zmęczonym i coraz mniej licznym sługom Bożym w koloratkach i sutannach.

Czytania »

Radio eM Święty na dziś

Św. Honorata

Honorata. Czczona, poważana, szanowana. Tyle z całą pewnością wiemy o dzisiejszej patronce po 1500 latach od jej śmierci. Gdzie tej powagi zażywała? W Pawii, włoskim mieście, którego biskupem był brat Honoraty, św. Epifaniusz. Ale myliłby się ten, kto by uznał, że była to forma nepotyzmu lub próba wkupienia się w łaski hierarchy. Siostra odebrała bowiem staranne wykształcenie, a brat poświęcił ją służbie Bogu (virgo Deo dicata). Była zatem powszechnie szanowaną konsekrowaną dziewicą. Jednak imię Honorata oznacza również tę, która oprócz szacunku i powagi odbiera także cześć. Niby rzecz oczywista, gdy mówimy o świętej patronce, ale Vita Epiphanii czyli biografia jej brata, ósmego biskupa Pawii, wyraźnie wskazuje na źródło owej czci. Oto gdy Zachodnie Cesarstwo upada za sprawą Gotów, ich wódz Odoaker zdobywa w roku 476 także i Pawię. Zdobywa, łupi, a tych mieszkańców, którzy nie uciekli, bierze do niewoli. Jest wśród nich św. Honorata. Czy jednak rozpacza? Błaga o litość? Nie. Zachowuje spokój i ufność Bogu tak dużą, że staje się świadkiem wiary tak dla uprowadzonych, jak i najeźdźców. Kiedy zaś św. Epifaniusz wykupuje z niewoli Odoakera swoich diecezjan, św. Honorata staje się wzorem wierności Chrystusowi także w czasach pokoju. Umiera otoczona powszechną czcią ćwierć wieku później, 11 stycznia 500 roku, i zostaje pochowana przy swoim świętym bracie w kościele św. Wincentego.

Czytania »

Obietnica zbawienia jest skierowana do wszystkich
Dz 10, 34-38

Zobacz cykl audycji Radia eM:

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.