Słowa Najważniejsze

Niedziela 10 kwietnia 2022

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

10 kwietnia 2022 GN 13/2022 Otwarte

Twarz moja jak głaz

To fragment trzeciej pieśni Sługi Jahwe – jednej z czterech zapisanych w drugiej części Księgi Izajasza. Bezimienny bohater, który nazywany jest po prostu ebed Jahwe, czyli „Sługa Jahwe”, mówi o swojej reakcji na wrogość, jaka go spotyka za to, że „nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomyku. On niezachwianie przyniesie Prawo”. Bicie po grzbiecie, rwanie brody czy zniewagi i oplucia nie są skutkiem owej łagodności Sługi, ale tego, że jednoznacznie opowiadał się po stronie Bożego Prawa. A jego reakcja na agresję wrogów została opisana w wyznaniu: „Nie zasłoniłem mojej twarzy”, „podałem grzbiet bijącym”. Wynika ona z momentu powołania. To wtedy i później Pan Bóg obdarzył go językiem wymownym, by umiał strudzonego krzepić słowem. To jest fundament niezachwianej postawy. Sługa w żadnym momencie, mimo wrogości otoczenia, nie wątpi w swą misję i wciąż ufa Panu Bogu, który go wspomaga. Wie, że zwycięstwo będzie po stronie Boga.

Komentatorzy zwracają uwagę na inną postawę proroka Jeremiasza, który także spotkał się z wrogością i niezrozumieniem otoczenia. Prorok ten zapisał serię bolesnych skarg, jak choćby ta: „Biada mi, matko moja, żeś mnie porodziła, męża skargi i niezgody dla całego kraju” czy: „Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają”. Niczego takiego nie ma w postawie Sługi Jahwe. On wobec czynnej i agresywnej wrogości ludzi, którzy zwalczają wierność Prawu, staje się nieczuły na obelgi, a swą twarz uczynił jak głaz. On wie, że na koniec nie będzie miał powodu do wstydu.

I takim jest Jezus, którego zapowiada cierpiący Sługa Jahwe. On w czytanym dziś opisie męki, mimo że cierpi i jest wiedziony na okrutną śmierć, znajdzie chwilę, by podczas drogi krzyżowej pocieszyć płaczące niewiasty, wybaczyć swym oprawcom, którzy „nie wiedzą, co czynią”, i obiecać niebo skruszonemu łotrowi. •

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

10 kwietnia 2022 GN 13/2022 Otwarte

O dźwiganiu grzechu

Czemu nasz Pan całkowicie się ogołocił? Czemu uniżył samego siebie? Czemu posłusznie zgodził się na śmierć krzyżową? Co wydarzyło się na Golgocie?

Pewna dziewczyna w wieku osiemnastu lat poszła na swą pierwszą potańcówkę w towarzystwie kuzyna. Po potańcówce kuzyn odprowadził ją pod bramę jej domu. Dom znajdował się w pewnej odległości od bramy i w drodze do niego została zaatakowana przez nieznajomego. Jakiś czas później odkryła, że jest brzemienna. Jedynymi osobami, które uwierzyły w jej wersję wydarzeń, byli matka oraz spowiednik. Sąsiadki mówiły natomiast: „Och, jakie to straszne, że ta biedna kobieta ma tak złą córkę”. Koleżanki z chóru nie pozwalały jej śpiewać, uważając ją za zepsutą grzesznicę. Dziewczyna szukała odpowiedzi na swoje udręki. Wreszcie pewien święty człowiek udzielił jej takiego wyjaśnienia: „Moje drogie dziewczę, wszystkie te cierpienia spadły na ciebie, gdyż dźwigasz grzech jednego człowieka. Gdybyś dźwigała grzechy dziesięciu ludzi, prawdopodobnie cierpienie twoje byłoby dziesięciokrotnie większe. Gdybyś wzięła natomiast na siebie grzechy stu ludzi, twoje cierpienie również wzrosłoby o stokroć. Gdybyś wreszcie dźwigała grzechy całego świata, oblałyby cię strumienie krwi”. Tam właśnie jest mój i twój grzech: w krwawym spektaklu na wzgórzu Golgoty. Ze względu na niego, by go ponieść na sobie, Jezus ogołocił się, uniżył i zgodził na śmierć krzyżową.

Gdy mówimy bądź śpiewamy: „Jezus jest Panem”, warto mieć przed oczami Jego zakrwawioną twarz i przygniecione krzyżem ciało. Tylko miłość przyjmuje taką postać i tylko miłość warta jest takiego cierpienia. Chrystus Pan pozostaje nieustannie obecny w otwartych ranach ludzkości, w otwartych ranach Kościoła. Święty Józef Moscati, lekarz, profesor medycyny z Neapolu, gdy podczas zajęć ze sztuki leczenia oprowadzał swoich studentów po szpitalnych salach, gdzie leżeli obłożnie chorzy i bardzo cierpiący pacjenci, po wyjściu pytał ich: „Wiecie, coście przed chwilą oglądali?”. Studenci szukali w głowach odpowiednich nazw chorób i dolegliwości. Wówczas profesor Moscati wyjaśniał: „Właśnie widzieliście Chrystusa ukrzyżowanego. Zapamiętajcie to sobie”. •

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

14 kwietnia 2019 GN 15/2019

Czy kamienie wołać będą?
Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
  • Gabriela
    14.04.2019 07:41
    Uroczystym wjazdem do Jerozolimy Jezus oficjalnie objawił swą mesjańska godność. Ów wjazd to jednak nie „intronizacja króla”, podobnie jak najbardziej sugestywne inscenizacje Męki Pańskiej nie są w stanie „uobecnic” jej samej i pozostają teatralnym spektaklem. Bywa, ze trzeba „podnieść swój głos” nie tylko wobec świata, ale i własnej wspólnoty wierzących. Bo czasem musza wołać kamienie. Również te odrzucane.
    doceń 0
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.