Nowy numer 44/2020 Archiwum

Przywracanie pamięci

Stanisław Srokowski powraca w swej najnowszej powieści do rodzinnych stron: Kresów sprzed wojny i z czasów wojny.

Losy bohaterów wplótł w wydarzenia do dzisiaj budzące grozę i wokół których wciąż istnieje zmowa milczenia. Tej zmowie autor wypowiada wojnę, a orężem jest słowo prawdy. Prawdy wypowiadanej przez naocznego świadka, który przeżył wołyńskie piekło i jako dziecko widział wszystkie okropności zgotowane Polakom przez ukraińskich nacjonalistów z OUN/UPA.

„Z mego wielkiego bólu moja mała piosenka” – takie jednozdaniowe wypracowanie napisał przed wojną w gimnazjum na temat „Dziadów” Mickiewicza Karol Olgierd Burchardt. Ukraiński kochanek też wziął się z bólu. Bólu tych, którym udało się przeżyć rzezie z lat 1943–1946.

Zbrodnie popełnione przez nacjonalistyczne bandy na Polakach i Żydach nigdy nie zostały potępione. Na Ukrainie następuje gloryfikacja UPA, a ich członkom przyznaje się medale i stawia pomniki. Natomiast w powszechnej świadomości Polaków, zwłaszcza młodego pokolenia, ten temat w ogóle nie istnieje. Dramat niepamięci dotykający nasz naród, to być może ból nie mniejszy od osobistych doświadczeń autora.

Książka jest także płaczem tęsknoty za utraconą kresową ojczyzną, za światem, który już nie wróci. Ten świat odtworzył Srokowski w swojej powieści, przedstawiając go w całym przejmującym pięknie i tragizmie. „Z mego wielkiego bólu moja mała piosenka” – wówczas, w wileńskim gimnazjum autor tego jednozdaniowego wypracowania otrzymał ocenę bardzo dobrą. Nie inną otrzymuje Stanisław Srokowski za swoją powieść kresową.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama