Nazywano go buntownikiem bez powodu i polskim Jamesem Deanem, ale takie porównania fałszują skalę jego talentu i osobowości. W rocznicę tragicznej śmierci Zbigniewa Cybulskiego warto obejrzeć dokument zrealizowany na podstawie wspomnień jego przyjaciół i syna.
Tłem jest sceneria Dworca Głównego we Wrocławiu, gdzie czterdziestoletni aktor zginął, usiłując wskoczyć do ruszającego pociągu. Kilka godzin wcześniej wpisał się do księgi pamiątkowej w jednym z wrocławskich klubów. Testament brzmiał: „Życzcie mi szczęścia”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








