Nowy numer 24/2018 Archiwum

Urodziny Marysi, ósme, cudowne

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie. Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć... i więcej nic... C. K. Norwid

Tym razem przyjmijcie mój wiersz. Mimo że już prawie jesień, wiersz jest wiosenny. Ale czy nie na tym właśnie polega wiersz jako taki, jego życiodajna siła? Że wnosi wiosnę poezji w jesienną prozę życia? Nie wiem tego na pewno, bywa, że w to wątpię. Ale wierzę, że znajdę sojuszników takiego myślenia. Odezwijcie się, jeśli istniejecie! Ale najpierw posłuchajcie wiersza:

Nowe przygody Mikołajka

Dziewczynka
mieszkająca w tym domu
jeszcze śpi.
Dziś są jej ósme urodziny.

W jasnym powietrzu kuchni
zapach kawy, frezji i spalin
(kuchnia przylega do garażu,
z którego przed chwilą wyjechał samochód).

Mama i brat dziewczynki skończyli przed minutą śniadanie,
a teraz jadą do Rybnika fiestą w kolorze leżącej w zlewie łyżki.
Jest siódma zero siedem, promienie słońca (okno kuchni jest wschodnie)
sięgają stołu w jadalni.

Znalazłem się tu i teraz nie przypadkiem:
zostałem wybrany; jestem świadkiem.

Na stole, w tekturowej torebce,
położyli książkę „Nowe przygody Mikołajka” Sempégo i Goscinnego
i o nią opartą kartkę z życzeniami dla Marysi (kulfoniaste litery:
tak matka, jak syn, raczej bazgrzą niż piszą).

Dziewczynka przebudzi się za godzinę, zachłyśnie radością,
potem przez kilka miesięcy nie będzie się z książką rozstawać.
A jeszcze potem będzie szczęśliwa tą chwilą poranną do samej śmierci.
Nikt i nic już jej tej radości nie odbierze.

Ale na razie trwa ranek kwietniowy
i tylko ja widzę to, co widzi Bóg:
tę miłość bez domieszek, tę ulgę Jego serca
(a jednak warto było stworzyć świat).

W tej chwili porannej Go rozumiem,
widzę rewers Jego cierpliwości,
Jego wiarę w nas,
Ufność, z jaką powierzył ludziom ludzi.

Że też mogę to widzieć,
zapamiętać, opisać.
Opłakać

ks. Jerzy Szymik
Pszów–Lublin, 20 kwietnia–29 czerwca 2006 r.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji