Nowy numer 40/2022 Archiwum

ONZ: Przywódcy państw ostrzegli Rosję, że nie pozwolą jej wygrać wojny na Ukrainie

Nie pozwolimy na to, by pogwałcenie suwerenności Ukrainy uszło Putinowi na sucho - powiedział sekretarz stanu USA Antony Blinken.

Szefowie dyplomacji państw zachodnich zapowiedzieli w czwartek na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ, że nie pozwolą Rosji wygrać wojny na Ukrainie i apelowali o pociągnięcie jej do odpowiedzialności. Nie pozwolimy na to, by pogwałcenie suwerenności Ukrainy uszło Putinowi na sucho - powiedział sekretarz stanu USA Antony Blinken.

Aktualizujemy na bieżąco: Nasza relacja z wojny na Ukrainie

Zapewnienia, że Rosja nie może wygrać wojny mimo ogłoszonej mobilizacji były punktem wspólnym wszystkich wystąpień szefów dyplomacji państw Zachodu podczas czwartkowej dyskusji poświęconej tematowi odpowiedzialności za agresję i zbrodnie na Ukrainie.

"Cały porządek międzynarodowy, który jesteśmy zobowiązani podtrzymywać, jest rozdzierany na naszych oczach. Nie możemy i nie pozwolimy na to, by pogwałcenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy uszło prezydentowi Putinowi na sucho" - powiedział sekretarz stanu USA Antony Blinken. Jak dodał, tylko jeden człowiek wywołał tę wojnę i tylko jeden może ją zakończyć.

Nasz komentarz:

"Jeśli Rosja przestanie walczyć, wojna się skończy. Jeśli Ukraina przestanie walczyć, Ukraina się skończy" - zaznaczył. Podobne przesłanie przedstawiali inni czołowi dyplomaci. Szefowa MSZ Niemiec Annalena Baerbock zapewniała Rosję, że nie wygra tej wojny i powinna ją zakończyć; szef brytyjskiej dyplomacji stwierdził, że Ukraina "musi wygrać", a jej walka jest także walką całego świata. W ten sam sposób o wojnie mówili ministrowie spraw zagranicznych Polski, Francji, Czech, Litwy, Irlandii i Norwegii. Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell stwierdził, że zwycięstwo Rosji oznaczałoby triumf "prawa dżungli".

Zarówno Blinken, jak i pozostali ministrowie wskazywali też na szeroko zakrojony charakter zbrodni popełnianych przez rosyjskie wojska na Ukrainie i domagali się pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności. Minister spraw zagranicznych RP Zbigniew Rau wezwał do poważnego rozważenia ukraińskiej propozycji stworzenia specjalnego trybunału do osądzenia rosyjskich zbrodni i mechanizmu przyznania Ukrainie odszkodowań.

To, że Rosjanie popełnili na Ukrainie zbrodnie wojenne sugerował także główny prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego Karim Khan. "Jeśli mogę być bezpośredni: kiedy pojechałem do Buczy i poszedłem za kościół św. Andrzeja, ciała, które widziałem, nie były fałszywe" - powiedział Khan, czyniąc aluzję do rosyjskiej dezinformacji na temat zbrodni w Buczy. Przestrzegał też, by świat nie zapomniał o "obietnicach Norymbergi", odnosząc się do trybunału, który sądził niemieckich zbrodniarzy.

Przeczytaj też: Zełenski: Ukraina padła ofiarą zbrodni i żądamy za nią sprawiedliwej kary

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres stwierdził, że Rosjanie odpowiadają za większość śmierci cywilów podczas konfliktu, bombardując ukraińskie miasta, nie licząc się z ofiarami. Potępił też - choć w pośredni sposób - nuklearne groźby Putina.

"Wojna na Ukrainie ma nieograniczony potencjał, by wywołać cierpienie na całym świecie (...) wojna nuklearna, kiedyś nie do pomyślenia, stała się dziś przedmiotem debaty" - powiedział Portugalczyk, uznając to za "nieakceptowalne".

Krytycznie wobec rosyjskiej agresji, a zwłaszcza jej efektu na światowy kryzys żywnościowy wypowiedzieli się przedstawiciele afrykańskich członków Rady, Gabonu, Ghany i Kenii. Szef dyplomacji Meksyku zaproponował natomiast mediację z udziałem m.in. papieża Franciszka.

Bardziej neutralne przemówienia wygłosili szefowie dyplomacji Chin i Indii. Chiński minister Wang Yi zaprezentował czteropunktowy plan, obejmujący powrót do negocjacji pokojowych bez warunków wstępnych, ochronę instalacji jądrowych, zwiększenie pomocy humanitarnej i śledztwa w sprawie zbrodni, a także działania ograniczające kryzysy żywnościowe i energetyczne. Indyjski minister Subrahmanyam Jaishankar stwierdził, że obecna trajektoria konfliktu na Ukrainie jest "głęboko niepokojąca".

Przeczytaj więcej: Korea Północna: Nie sprzedawaliśmy i nie będziemy sprzedawać broni Rosji

Jedynym uczestnikiem dyskusji, który usprawiedliwiał działania Rosji - poza Siergiejem Ławrowem - był szef białoruskiego MSZ Uładzimir Makiej. Przekonywał jednak, że "Białoruś nigdy nie chciała wojny" i nie jest stroną konfliktu, bo nie wysłała na Ukrainę sprzętu ani żołnierzy.

W najbardziej emocjonalnym wystąpieniu minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba zapewnił Rosję, że "nie może zabić nas wszystkich". Pokazał przy tym niebiesko-żółtą opaskę podobną do tej, którą znaleziono na nadgarstku zwłok zabitego ukraińskiego żołnierza w jednym z odkrytych masowych grobów w Iziumie. Dodał też, że gdy po rosyjskiej agresji tysiące Ukraińców wróciło z zagranicy, by bronić kraju, teraz tysiące Rosjan ucieka przed ogłoszoną przez Putina mobilizacją.

Dziś każdy Ukrainiec jest z bronią gotowy bronić Ukrainy i zasad Karty Narodów Zjednoczonych.

Dyplomata zaznaczył, że choć rosyjscy żołnierze popełniają na Ukrainie zbrodnie, to także rosyjscy dyplomaci są za nie bezpośrednio odpowiedzialni, bo "ich kłamstwa podżegają do tych zbrodni i je ukrywają".

Kułeba zaapelował też do państw ONZ, by wywarły "maksymalną presję" na Rosję, by utrzymała porozumienie pozwalające na eksport ukraińskiej żywności.

Nie możemy pozwolić Rosji, by wznowiła swoje igrzyska głodu na świecie.

Przeczytaj jeszcze: "Mamo, ja nie chcę wojny!"

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama