Nowy numer 8/2021 Archiwum

Mistrz dobrego słowa

Gdyby wielu było takich dziennikarzy jak ich patron, świat byłby w lepszym stanie.

Mężczyzna zaczaił się w miejscu dogodnym do przeprowadzenia zamachu. Gdy ks. Franciszek Salezy znalazł się na linii strzału, nacisnął spust. Suchy trzask i… nic. Niezawodna dotąd broń spaliła na panewce. Nie dał za wygraną. Poprzysiągł przecież, że zabije tego „papistę”. Zorganizował zasadzkę ponownie, wcześniej dokładnie sprawdzając działanie broni. Z tym samym skutkiem.

Był rok 1594. Franciszek Salezy wiedział, że prowincja Chablais to dla katolików miejsce bardzo niebezpieczne. Szwajcarzy, po dziesięcioleciach wojen między katolikami a protestantami, wciąż skakali sobie tu do oczu, a nieraz i gardeł. Szczególnie narażeni byli duchowni. Niejeden ksiądz stracił tam wcześniej życie, a inni musieli ratować się ucieczką. Franciszek jednak, wysłany w tę okolicę przez biskupa dla głoszenia Ewangelii, był gotów na śmierć. Zrezygnował ze zbrojnej ochrony, jaką oferował aktualny katolicki władca tych terenów. Całkowicie zaufał Bogu, pewien, że może On, gdy zechce, ochronić go w każdej sytuacji. Dzięki temu był w stanie nawiązać z protestantami kontakt. Zdarzyło się nawet, że znalazł u nich ratunek, gdy w grudniową noc został zaskoczony w lesie przez stado głodnych wilków. Wszedł na drzewo, przywiązując się do gałęzi pasem. Wczesnym rankiem znaleźli go, zmarzniętego na kość, ludzie z okolicy, którzy przyjechali do lasu. Zabrali go do domu, ogrzali i nakarmili, a on w zamian dał żarliwe świadectwo swojej katolickiej wiary. W przyszłości ludzie ci, jak wielu innych, powrócą do Kościoła katolickiego.

Nowy sposób

Franciszek Salezy, gdy znalazł się w Chablais, miał 27 lat i był dopiero od roku kapłanem. Gorąca wiara i ujmująca osobowość zjednywały mu wiele serc. Łatwo znajdował wspólny język z ludźmi, niezależnie od ich stanu. Odrzucał jakikolwiek przymus w szerzeniu wiary.

Przemierzając górskie rejony kantonu i głosząc Ewangelię, z początku nie widział efektów. Nieraz Mszę odprawiał całkiem sam i głosił kazania do pustych ścian. Nie zniechęcał się jednak, pewien, że Bóg w swoim czasie da wzrost zasianemu w duszach ziarnu. Ponieważ niewielu chciało go słuchać, zaczął myśleć nad innym sposobem dotarcia do serc. Wtedy wpadł na pomysł, żeby to, co ma do powiedzenia, rozprowadzać wśród ludzi na piśmie. W tamtych czasach wszelkie teksty były rzeczą cenną i nikt nie przechodził obok nich obojętnie. Franciszek Salezy postanowił pisać krótkie artykuły, zawierające wyjaśnienie prawd wiary w świetle tekstów Pisma Świętego. Rozumował, że treści utrwalone na piśmie są zdatniejsze do rozmyślania niż słowa wypowiadane. Zawsze można do nich wrócić i nie można ich zapomnieć. Nie można też twierdzić, że intencje autora zostały zafałszowane.

„Nauka pisana zadowoli tych, którzy chcieliby przedstawić ją swoim pastorom i usłyszeć ich replikę; a przy tym racje napisane czarno na białym można przedstawić każdemu, komu się podoba” – wyjaśniał swój zamiar przyjaciołom. Ci uznali, że to świetny pomysł.

Franciszek, po żarliwej modlitwie, zabrał się do dzieła 7 stycznia 1595 r. W wolnych chwilach pisał traktaty, a po skończeniu każdego z nich dawał je do przepisania w dużej ilości. Gotowe teksty w formie ulotek bądź plakatów były rozdawane co tydzień wśród miejscowej ludności i rozwieszane na ulicach i placach.

Nauka na kartkach

Z czasem te pojedyncze teksty, pisane w ciągu dwóch lat, zostały zebrane i wydane w formie książki pod tytułem „Kontrowersje”. Franciszek przedstawił tam w sposób bardzo celny i przystępny argumenty za prawdziwością wiary katolickiej. Zmierzył się ze wszystkimi ważnymi wówczas zarzutami, stawianymi przez protestantów Kościołowi katolickiemu. Jest tam mowa o Piśmie Świętym, Tradycji, o pochodzeniu władzy papieża, o znaczeniu i roli soborów, o cudach, sakramentach, czyśćcu i modlitwie za zmarłych. Pius IX w 1877 r. określi to dzieło jako „pełne ukazanie prawdy religii katolickiej”.

Pierwszym tekstem, jaki otrzymali mieszkańcy miasta Thonon, w którym najczęściej w tym okresie działał Franciszek, był „List do Panów z Thonon” z 25 stycznia 1595 r. Autor zapowiedział w nim swój zamiar, przedstawił cel i wyjaśnił sposób, w jaki chce głosić słowo Boże.

„Upewniam was, że nie znajdziecie pisarza, który by bardziej ode mnie pragnął dobra waszych dusz. Przyjmijcie więc szczerym sercem dar, jaki wam składam w ofierze, i odczytajcie uważnie moje słowa. Słuchaliście gorliwie i ze skwapliwością kazań pastorów, miejcie cierpliwość wysłuchać i mnie. A potem zaklinam was na Boga, zastanówcie się głębiej nad tym, co przeczytacie, i proście Pana, aby was wspierał Duchem swoim i okazał pomoc w sprawie tak wielkiej wagi” – pisał.

Dalej Franciszek prosił o przyjęcie tych pism z dobrą wolą, wyrażając nadzieję, że choć odbiorcy widzieli „inne pisma, bardziej kunsztowne i bogate”, także te zwrócą na siebie ich uwagę. „Zaczynam więc w imię Boga i błagam Go z pokorą, aby swe święte słowo wlał cicho w serca wasze, na kształt świeżej rosy poranku. I nie zapominajcie proszę, Panowie, o słowach św. Pawła: »Wszelka gorzkość i gniew, i zagniewanie, wzgarda, wrzask i bluźnierstwo, i złość wszelaka odjęte od was niech będą«”.

Sam Franciszek bardzo dbał o łagodność przekazu. Do adresatów zwracał się zawsze z szacunkiem. Nie ma w jego pismach agresji, jest uczciwe przedstawianie argumentów w sprawie, która ma dla autora najwyższą wagę. Wyczuwa się miłość i troskę pasterza o powierzone dusze. Uwagę zwraca też dbałość Franciszka Salezego o poprawność stylu pisania, lekkość, elegancję i precyzję sformułowań. Uważał to za niezwykle istotne – dzięki temu najbardziej wymagający odbiorcy czytali jego teksty nie tylko chętnie, ale także traktowali je poważnie. Nie bez przyczyny jego pisma do dziś uważa się za część klasyki literatury francuskiej.

Patron

Postawa Franciszka Salezego była ewenementem w jego epoce. Jego delikatność i takt zjednały mu powszechne uznanie, a połączona z tym żarliwość wiary sprawiła, że do katolicyzmu powróciło kilkadziesiąt tysięcy kalwinów.

W 1599 r. papież Klemens VIII mianował Franciszka biskupem. Tę funkcję święty sprawował w Chablais jeszcze dwa lata. W 1602 został biskupem Genewy. Zasłynął niezrównaną gorliwością. Troszcząc się o swoją diecezję, wizytując parafie, umacniając zakony i wspierając szkolnictwo katolickie, nie zaniedbywał nauczania. Temu poświęcał praktycznie wszystkie wolne chwile. Chciał, żeby każdy chrześcijanin mógł praktykować życie duchowe, i dążył do tego, aby doświadczenie zakonów „wskazywało drogę tym, którzy żyją wśród świata”.

Zmarł w Lyonie 28 grudnia 1622 r. w wieku 55 lat. Pozostawił po sobie spuściznę w postaci kilku znakomitych dzieł i około tysiąca listów. W 1661 r. został beatyfikowany, a już w roku 1665 kanonizowany. W 1877 r. Pius IX ogłosił św. Franciszka Salezego doktorem Kościoła, zaś w 1923 r. Pius XI – patronem dziennikarzy i prasy katolickiej. Motywem tej decyzji był epizod z czasu misji w Chablais, gdzie święty wykorzystał słowo pisane do głoszenia słowa Bożego.

Pius XI, ogłaszając swoją decyzję w encyklice Rerum omnium, stwierdził, że zadaniem prasy katolickiej jest krzewienie nauki katolickiej. Zarówno on, jak i kolejni papieże dostrzegali ogromne znaczenie mediów w kształtowaniu myślenia całych społeczeństw.

Potrzebna modlitwa

Za pontyfikatu Pawła VI ogłoszono soborowy dekret o środkach społecznego przekazywania myśli Inter mirifica, który uwzględniał nowe środki przekazu, takie jak kinematografia, radiofonia czy telewizja. „Kościół-Matka zdaje sobie sprawę z tego, że środki te, właściwie użyte, oddają rodzajowi ludzkiemu wielką przysługę, ponieważ przyczyniają się niemało do odprężenia i ubogacenia ducha oraz szerzenia i umacniania Królestwa Bożego” – pisał Paweł VI, ostrzegając jednocześnie przed złym oddziaływaniem mediów i wskazując na potrzebę wykorzystania ich w apostolstwie. On też powołał Papieską Komisję Środków Społecznego Przekazu i zatwierdził doroczny Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, podczas którego wierni powinni modlić się za ludzi mediów. W Polsce obchodzi się ten dzień w trzecią niedzielę września. Orędzie z tej okazji papież ogłasza co roku w dniu wspomnienia św. Franciszka Salezego – człowieka, który zrozumiał znaczenie prasy i wykorzystał ją do ewangelizacji, zanim jeszcze ktokolwiek o prasie usłyszał.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także