Nowy numer 22/2020 Archiwum

Kościół na kliknięcie

Czy jesteśmy gotowi na Kościół, który ludzie „znajdą sobie” w Internecie?

Po ustaniu pandemii część wiernych zostanie już w sieci. Czy nam się to podoba, czy nie. – W Kościele na pewno zmieni się to, co zmieniło się po epidemii „czarnej śmierci” w połowie XIV wieku, kiedy mocno rozwinęła się indywidualna pobożność – mówił mi wczoraj o. Tomasz Gałuszka OP. – Wraz ze śmiercią ogromnej ilości duchowieństwa i przez wieloletni brak dostępu do sakramentów, ludzie zaczęli szukać bezpośrednich form kontaktu z Bogiem. Wierni chcieli być blisko, niejako fizycznie, sami z Bogiem, bez pośredników, których zabrakło. Obecnie, kiedy bardzo wielu ludzi przez wiele tygodni będzie bez sakramentów, bez fizycznej bliskości ze wspólnotą Kościoła, wytworzy się coś podobnego. Część osób, która uczestniczy duchowo w liturgii za pomocą Internetu, już w tym Internecie zostanie, w nowej rzeczywistości parafii, która będzie parafią wirtualną – mówi dominikanin z Krakowa (więcej za tydzień w GN). 

I wbrew pozorom jesteśmy do tego całkiem nieźle przygotowani… przynajmniej technicznie i treściowo – bo mentalnie zapewne będzie nieco trudniej pogodzić się z tym, że nagle jakaś część ludzi zacznie uczestniczyć w liturgii wyłącznie za pomocą Internetu. Jednak przynajmniej od strony nauczania jesteśmy na to zjawisko przygotowani ze względu na całą masę inicjatyw, videoblogów, konferencji, które od lat można śledzić w polskim Internecie.

Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Jest jasne, że dla tych, którzy cały czas czują silną więź z Kościołem, czymś naturalnym będzie powrót do fizycznego uczestnictwa w liturgii, życiu parafialnym i wspólnotowym. Ba, wspólnoty okażą się jeszcze większą siłą Kościoła niż dotąd. Ale dla tych, którzy dopiero teraz być może po raz pierwszy odkryją Eucharystię dzięki trwającej jej gigantycznej promocji (bo czym innym jest zalew transmisji z setek parafii), transmisje on-line pozostaną jedyną formą uczestnictwa. O. Gałuszka dodaje: – Powstanie nowa forma Kościoła, wspólnoty, która będzie wspólnotą wirtualną i to będzie coś więcej niż tylko „oglądacze filmików” – to będą ludzie, którzy nauczą się m.in. głębokiego przeżywania Komunii duchowej. To są rzeczy dla nas nowe, ale Bóg ciągle szuka nowych dróg dotarcia do człowieka. A dzisiejszy człowiek ma komórkę w ręce i monitor przed oczami. To będzie Kościół, który ludzie „sobie znajdą” w Internecie. 
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

  • wietrzyk11
    27.03.2020 20:16
    Pan Redaktor udaje, że różnica między fizycznym a wirtualnym uczestnictwem we Mszy św. jest mniej więcej taka sama, jak różnica między oglądaniem wiadomosci w telewizji, a czytaniem ich w Internecie. Takie ZNAKI CZASU. Koronawirus w zadziwiający sposób służy modernistom.
    doceń 5
  • spe
    27.03.2020 20:44
    Pragnienie, które można całkiem łatwo zrealizować, lecz się go nie realizuje, okazuje się nie być prawdziwym pragnieniem.
    doceń 2
  • Anonim (konto usunięte)
    27.03.2020 21:05
    Od wielu lat mówiłem że Kościół nie może uciekać od internetu, od nowych form ewangelizacji które dotrą do ludzi żyjących w XXIw . Szkoda że dopiero dramatyzm pandemii spowodował odkrycie tego, że internet jest doskonałym miejscem realizacji misyjności Kościoła.
    Gdybanie dziś co będzie po epidemii jest wyłącznie gdybaniem. Wiadomo jedynie że świat nie będzie już taki sam. Ale jaki będzie to zależy od nas.
    i od nas zależy na ile ludzi z intenenetowej światowej parafii włączymy do wspólnot parafialnych. Dziś jak nigdy potrzeba jest świadków wiary, ale nie fałszywych proroków ubranych w świętoszkowatość, oburzonych zamkniętymi kościołami. Dziś potrzeba ludzi, którzy nie boja się internetu i którzy z internetu przyprowadzą za chwile wiernych do kościołów.
    Czy tacy się znajdą?
  • CSOG
    28.03.2020 09:17
    Przednówek
    Słowo które umyka powoli z przestrzeni werbalnej i odnaleźć go można już jedynie w archiwalnych literackich zapisach i wspomnieniach najstarszych. Samo znaczenie jednak się nie zdezaktualizowało. Przednówek to okres przed nowym. Dla rolników przednówek był czasem końca zimy i początku wiosny, kiedy kończyły się zimowe zapasy, a na nowe płody mogące stanowić pożywienie trzeba było jeszcze chwilę poczekać, gdyż dopiero zaczynały wegetację.
    Postawię tezę, że kościół znalazł się w takim okresie przednówku.
    Zadano pytanie „Czy jesteśmy gotowi na Kościół, który ludzie „znajdą sobie” w Internecie?” i ktoś bardzo szybko wyliczył od jak dawna i jak szeroko Kościół w Internecie był i jest. Bardziej zasadnym byłoby więc zapytać: Czy wszyscy w Kościele byli gotowi na to, że wielu znajdowało sobie Kościół w Internecie? Od dawna i w szerokim zakresie. Czy gotowi byli na to biskupi i proboszczowie? Buszuję po katolickich witrynach od dłuższego czasu. Dlaczego i po co? Redaktor i autor artykułu dobrze to wie. Szukam lepszego kaznodziei i lepszego kazania jeżeli to w mojej parafii wypełnione było li tylko pięknie brzmiącymi frazesami. Odkrywam, że oprócz katechezy moralnej jest jeszcze dostępna teologia. Potrzebuję codziennych informacji o otaczającym mnie świecie sformułowanych w duchu chrześcijańskim i przez ludzi o podobnym do mojego światopoglądzie. Łaknę umocnienia w codziennym dostrzeganiu, iż zakres wartości do których dążę w życiu, ma szerszy wymiar niż granice mojej parafii.

    Kościół wspaniale wszedł w Internet i doskonale się do niego dopasował. A teraz ze zdziwieniem odkrywa fakt, że Internet bezwiednie, siłą swojej konstrukcji i swoich możliwości dopasowuje Kościół do siebie.
    I cóż to nowego nas czeka po tym przednówku, co się zmieni, co przyjdzie i wydarzy się nowego co miało by nie nadejść gdyby nie ta pandemia? Nic. Wydarzy się i przyjdzie wyłącznie to, co i tak od pewnego czasu szło w naszym kierunku. Szło może wolniej, ale uparcie.
    «Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi - odpowiedział Piotr i Apostołowie. […]
    Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem». – Powiedział pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel.
    Kościół jest ostrożny. Kościół nie lubi zmian. Kościół zmian się obawia. Ja lubię tą dostojną rozwagę Kościoła, lubię jego ostrożność i głęboki namysł nad ewentualnymi skutkami zmian. Nie wszystkie zmiany tego świata bywają dobre, nie za wszystkimi stoi ze swoją aprobatą Pan Bóg. Niektóre jednak zmiany niezależnie od naszych wysiłków prą do przodu z siłą żywiołu i są nie do zatrzymania ludzkimi siłami. Nauka, rozwój techniki, elektroniki, cyfryzacji, globalizacja. Do niektórych zmian, których powstrzymać się nie da, trzeba się niestety dostosować, zachowując niezmieniony system wartości wykreślony przez dobrze ukształtowane sumienie. I nie szczędząc wysiłku aby to dopasowanie, nie przekraczało woli Pana Boga przyznać chociaż czasami, że nie wszystko jest wyłącznie w ludzkich rękach i gestii ludzkich możliwości.
    Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.
    Zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.
    Bramy piekielne go nie przemogą.
    … Bramy Internetu. Czy są bramami piekielnymi?
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji