Nowy numer 14/2020 Archiwum

Koronawirus: Jak pięknie kłamią liczby!

Odpowiednio dobierając dane można znaleźć argumenty na dowolną tezę związaną z epidemią koronawirusa. O czym należy pamiętać, aby nie zgłupieć w zalewie statystyk?

Jaka jest prawdziwa śmiertelność wywołanej kornawirusem SARS-CoV-2 choroby: poniżej 0,5 proc., jak podają Niemcy, czy blisko 10 proc., jak wynika z danych z Włoch? Czy Polska wykonuje dramatycznie mało testów na obecność nowego patogenu czy wręcz przeciwnie jesteśmy w awangardzie? Czy COVID-19 to choroba na miarę "hiszpanki", która przed stu laty zdziesiątkowała ludność świata czy wręcz przeciwnie, panika jest przesadzona, a zwykła sezonowa grypa to znacznie groźniejszy zabójca? W sieci znajdą Państwo potwierdzenie dla każdej z tych tez, co ciekawe na każdą z nich można znaleźć tzw. dane statystyczne. O czym należy pamiętać, aby nie zgłupieć w zalewie prawdziwych skądinąd liczb, potwierdzających sprzeczne tezy?

Weźmy na warsztat kilka przykładów. Na początek ten, który rozpala w kraju najwięcej emocji: skala wykonywanych testów na potwierdzenie obecności wirusa SARS-CoV-2. Z relacji środowisk rządowych można wysnuć wniosek, że testujemy znacznie dokładniej niż wiele innych krajów europejskich, natomiast środowiska sceptyczne wobec obecnej władzy alarmują, że jest dokładnie odwrotnie.

Sceptycy wyciągają dane z ilości przeprowadzonych testów lub zdiagnozowanych zachorowań. Kilka dni temu trafiłem na przykład na wpis, w którym zarzucano władzy manipulowanie danymi o zachorowaniach, a na dowód przytoczono ilość wykrytych przypadków zachorowań na 20 marca: w Niemczech czy Francji było to kilkanaście tysięcy, podczas, gdy w Polsce 439. Autor wpisu zauważył też, że nawet w czterokrotnie mniejszej populacji czeskiej zdiagnozowano 883 zachorowania. Z tych prawdziwych danych wyciągnął wniosek, że ilość zachorowań w Polsce jest porównywalna ze wspomnianymi krajami zachodnimi, a oficjalna liczba chorych to dowód na manipulacje władzy, która wykonuje za mało testów. Rzecz w tym, że dane zestawił wg daty, a nie wg dnia epidemii, która w Niemczech czy Francji zaczęła się ponad miesiąc wcześniej, więc siłą rzeczy choroba zdążyła się rozprzestrzenić, a w związku z tym grupa ryzyka, która jest poddawana testom, znacząco się zwiększyła. Polska ma okres potwierdzonych zachorowań liczonych w tysiącach jeszcze przed sobą.

Wydaje się, że wobec tego bardziej rzeczywistość powinny oddawać statystyki dotyczące ilości przeprowadzonych testów na milion mieszkańców w analogicznym dniu od wykrycia tzw. "pacjenta zero" w danym kraju. Tutaj posłużmy się porównaniem Polski z Czechami sprzed kilku dni: czas trwania epidemii podobny, jest kilka dni przesunięcia między wykryciem pierwszego chorego. Czesi w tym czasie wykonali nieco mniej niż 16 tys. testów, Polska trochę ponad 18 tys. Jeśli weźmiemy pod uwagę kryterium wykonanych testów/mln mieszkańców, to Czesi wypadają znacznie lepiej niż Polska. Ale jeśli już uwzględnimy, że tego samego dnia w Czechach zdiagnozowane pozytywnie było ponad tysiąc osób, a w Polsce 600, to liczba osób z grupy ryzyka zakażenia w Czechach średnio powinna obejmować jakieś 30 tys. osób, jeśli w Polsce było to 18 tys. Bo za każdym chorym idzie określona grupa ludzi, którzy mieli z nim kontakt. Więc statystycznie prawdą jest zarówno to, że Czesi robią więcej testów na milion mieszkańców, jak i to, że testują mniej osób z otoczenia przeciętnego potwierdzonego chorego.

Kolejnym przykładem tego, jak wybiórcze stosowanie statystyk zakłamuje rzeczywistość, jest zagadnienie śmiertelności COVID-19. Na jednym biegunie mamy zwolenników bagatelizowania problemu, którzy przytaczają przykład Niemiec ze śmiertelnością poniżej 0,5 proc., na drugim osoby pokazujące przypadek Włoch z ich śmiertelnością na poziomie blisko 10-procentowym. Zarówno dane z Niemiec jak i Włoch są prawdziwe, tyle, że... niewiele mówią o śmiertelności samej choroby. Pokazują jedynie lokalną, chwilową śmiertelność, na którą ma wpływ całe mnóstwo czynników, jak choćby wydolność i wyposażenie systemu ochrony zdrowia, czy szczególnie w przypadku tej choroby struktura wiekowa społeczeństwa. A, co najistotniejsze, w obu przypadkach są to dane z wciąż trwającej epidemii, zresztą w obu krajach na różnych etapach rozwoju zarazy. Nie wiemy przecież, czy epidemia u naszych zachodnich sąsiadów osiągnie skalę taką, jak w Italii, gdzie brakuje już miejsc respiratorowych dla najciężej chorych. Ale jeśli do tego dojdzie, to należy spodziewać się znaczącego wzrostu śmiertelności również w Niemczech. Ponadto żadne dane krajowe nie rejestrują faktycznej liczby zakażonych, a jedynie przypadki potwierdzone testami. Tych zaś nikt nie przeprowadza powszechnie, każdy w oparciu o przyjęte kryterium grup ryzyka. Realne dane o śmiertelności COVID-19 będzie można szacować po zakończeniu pandemii i to nie w oparciu o pojedyncze dane lokalne, ale globalne, reprezentatywne dla całej populacji. Zresztą, jak podkreślają wirusolodzy, największym niebezpieczeństwem SARS-CoV-2 i wywołanej przez tego wirusa choroby nie jest wysoka śmiertelność, ale duża zakaźność, która doprowadza do paraliżu systemów ochrony zdrowia nawet w wysokorozwiniętych krajach. 

Nic tak pięknie nie zakłamuje rzeczywistości jak liczby, jeśli nie przeanalizujemy ich w całej rozciągłości. Pamiętacie Państwo takie powiedzenie, że istnieją trzy rodzaje kłamstwa: kłamstwo, okropne kłamstwo i statystyka? To oczywiście pewne uproszczenie, bo statystyka może być dla wielu nauk bardzo praktycznym narzędziem. Pod jednym warunkiem że nie będziemy traktowali liczb jak pałki do okładania oponentów i będziemy je czytać w całym szerokim kontekście wydarzeń, które opisują. Innymi słowy użyjemy je jako narzędzie pomocne w poznawaniu rzeczywistości, a nie do spełniania własnych oczekiwań.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Zobacz także

  • podajnik
    24.03.2020 14:36
    Wirus propaguje się według funkcji wykładniczej, a nie liniowej. Według dzisiejszego współczynnika, propagacji nasza służba zdrowia padnie pod koniec kwietnia. Zabraknie wtedy miejsc na OIOMach i skończą się respiratory. Zmniejszenie kontaktów między ludźmi zmniejsza współczynnik i znacznie wydłuża czas życia służby zdrowia.
    doceń 18
  • CSOG
    25.03.2020 09:23
    Liczby nie kłamią
    Uśmiecham się. Uśmiechu nam teraz trzeba i dobrych wiadomości.
    Liczby nie kłamią. Nie potrafią. Podobnie jak nie kłamią schody, drzewa, czy kamienie na polu. Nie kłamią słowa, lecz ci którzy je wypowiadają. Szkoda miejsca i czasu na definiowanie i filozofowanie na temat kłamstwa. O liczbach można wspomnieć krótko, podobnie jak słowa pomagają nam opisywać świat. Ten opis może być prawdziwy albo nie prawdziwy, w zależności od tego jak posłużymy się czy to słowami czy liczbami. To fałszywy opis rzeczywistości jest nieprawdą a nie środki użyte do tego opisu. To by było tyle.

    Tsunami info.
    Jesteśmy bombardowani nawałnicą informacji. To prawdziwe informacyjne tsunami, jakiego nie doświadczałem jeszcze przed epoką Internetu przechodzi przez nas porywając ze sobą niczym pyłek na wietrze. Proszę tylko wyobrazić sobie z jaką ilością nowych informacji nie będzie miał do czynienia człowiek, który wstanie rano, zje śniadanie, nie przeczyta tego dnia żadnej gazety, nie włączy telewizora, nie połączy się z Internetem. Zobaczy drzewo, trawę, słońce, jakiegoś ptaka, usłyszy jego śpiew, ale to wszystko już zna. Być może usłyszy jakąś plotkę od sąsiada, nie ważne czy prawdziwą czy kłamliwą. Dla porównania ile informacyjnej wiedzy, pobierze, przeanalizuje, przyswoi i zapamięta mózg człowieka podłączonego do teleinformatycznej globalnej sieci informacyjnej? I to wszystko najczęściej na własną prośbę i jeszcze za to chętnie zapłacimy. Bo taki jest nasz dzisiejszy świat. W mniejszym stopniu są dla nas ważne drzewa, trawy, ptaki i promienie słoneczne niż rzędy liter i cyfr informatycznego przekazu. Stajemy się powoli analizującą dane cząsteczką wielkiego komputera. Dobrowolnie? Czy uzależnieni już na poziomie przewyższającym uzależnienie alkoholowe lub narkotykami? Nieładne porównanie? To proszę mi odpowiedzieć ile czasu jesteś cie Państwo znieść bez dostępu do informacji medialnych?
    Jeszcze żeby były to dobre informacje …
    Informacje z globalnego komputera są nam niezbędne dożycia już na podobnym poziomie jak pożywienie i powietrze, którym oddychamy. Już przestajemy się przeciw temu buntować i sprzeciwiać. Już jesteśmy z tym pogodzeni. Czy liczby kłamią? Czy jesteśmy okłamywani przez ludzi posługujących się liczbami? Tak. To jednak zdecydowanie mniej ważne od faktu, zastąpiliśmy sobie realny rzeczywisty i namacalny świat, rzeczywistością informacji o tym świecie. Zamiast dotknąć powąchać poczuć wybieramy przeczytać opis.
    Czy można poznać smak wina czytając jedynie jego etykietę?
    doceń 10
  • wujek_Olek
    25.03.2020 14:19
    wujek_Olek
    "Zło, że ludzie przestali wierzyć w Boga, nie polega na tym, iż nie wierzą już w nic, ale że są gotowi wierzyć we wszystko", tak pater Brown pana G. K. Chestertona. Jak najbardziej w "naukowe" argumenty. Według tej zasady, na podstawie aktów zgonu, główną przyczyną śmierci w hitlerowskich KZ bylo zatrzymanie pracy serca (Herzstillstand). A "naukowość" higieny rasowej na podstawie nauk panów Darwin i Galton wręcz wymagała Zagłady Żydów i akcji T4, dla wspólnego dobra … Wyjście z tej zabójczej Matrix wymaga nawrócenia.
  • saherb
    26.03.2020 09:08
    Wiadomo, że matematyka kłamie. Z tego samego działania mogą być różne wyniki i każdy jest prawidłowy.
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji