Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dron zabójca

Irańskiego generała Kasima Sulejmaniego zabiły rakiety wystrzelone przez drona, który latał wysoko nad Bagdadem. Jego piloci siedzieli tysiące kilometrów dalej, w bunkrze znajdującym się gdzieś na pustyni w Nevadzie. Swojego wroga widzieli przez zaawansowane systemy optyczne.

Generał Sulejmani był uznawany za terrorystę w wielu krajach świata. Nie mnie oceniać, czy zasłużył na taką opinię, ale faktem jest, że znalazł się na czarnej liście, bo był odpowiedzialny za planowanie i realizowanie zamachów na amerykańskich żołnierzy i dyplomatów.

Cierpliwy

Kasim Sulejmani w dniu, w którym zginął (został zabity), przyleciał do Bagdadu samolotem z Syrii. Amerykanie twierdzą, że jego wizyta była związana z dopilnowaniem akcji destabilizacji Iraku. W ostatnich dniach grudnia 2019 roku amerykańska ambasada w Bagdadzie została zaatakowana przez rozwścieczony tłum Irakijczyków. Dyplomatów trzeba było pospiesznie ewakuować, a niektóre źródła mówiły o tym, że demonstranci weszli na teren ambasady. Za tą akcją miał stać Iran, stąd wizyta Sulejmaniego. Z kolei przychylny Iranowi rząd w Iraku twierdzi, że Sulejmani przybył do Bagdadu z oficjalną misją dyplomatyczną. Niezależnie od celu wizyty generał był jednym z najważniejszych celów Amerykanów i choć USA chciały go zabić od dawna, dopiero atak na ambasadę w Bagdadzie przypieczętował jego los. Prezydent Donald Trump wydał decyzję o zgładzeniu generała.

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że zabicie takiego człowieka nie jest łatwe. Sulejmani był śledzony od dawna. Gdy lądował w Bagdadzie, wysoko nad płytą lotniska cierpliwie czekał już na niego zabójca. Potężny i nowoczesny dron, czyli samolot bezzałogowy naszpikowany bronią i elektroniką. Ludzie, którzy go pilotowali, znajdowali się wiele tysięcy kilometrów od Bagdadu. Czekali na moment, w którym generał przesiądzie się do samochodu i oddali się nieco od lotniska.

Kolumna samochodów generała składała się z kilku pojazdów, ale on mógł się znajdować tylko w jednym z dwóch. Zniszczono więc obydwa auta. Dokonały tego dwie, ważące po około 50 kilogramów, rakiety Hellfire. Na każdy z wytypowanych samochodów spadła jedna. Wystrzelono je z pokładu drona MQ-9 Reaper (czyli Żniwiarz). Dron latał na wysokości kilkunastu kilometrów wiele godzin przed lądowaniem Sulejmaniego w Bagdadzie. W odpowiednim momencie zaatakował wyznaczony cel i uciekł. Gdy dwa najważniejsze samochody eksplodowały, znajdował się już wiele kilometrów za miastem. Po ataku z aut zostały tylko fragmenty stopionego i powyginanego metalu. Generała zidentyfikowano dzięki temu, że na palcu nosił charakterystyczny sygnet.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się