Nowy numer 32/2020 Archiwum

Kolonie zjednoczone

Bezsilna w sprawach, do których została powołana, Organizacja Narodów Zjednoczonych bierze się za obszary, które nie leżą w jej kompetencjach.

Światowa konferencja ludnościowa. Brzmi bardzo poważnie. I o to zazwyczaj chodzi w tego typu wydarzeniach: za poważnymi określeniami kryją się często postulaty, których celem jest forsowanie ideologicznych projektów społecznych. Organizacja Narodów Zjednoczonych, choć nie do tego została powołana, w tym obszarze działa coraz aktywniej. Nie inaczej było tym razem w Nairobi w Kenii: między jak najbardziej słusznymi postulatami znalazły się i takie, które miały narzucić wszystkim państwom członkowskim ONZ uznanie aborcji… za jedno z praw człowieka. To również klasyczny zabieg, mający wymusić przyjmowanie w pakiecie rozwiązań jak najbardziej godnych poparcia z takimi, o których nie śniło się „ojcom założycielom”. Tym razem udało się zablokować promotorów ideologii, ale to nie pierwsza i z pewnością nie ostatnia odsłona kolonizacji ideologicznej.

Kair 25 lat później

O przebiegu konferencji ludnościowej w Nairobi wiemy m.in. dzięki uczestniczącym w niej liderom Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”. Jego wiceprezes dr Tymoteusz Zych w rozmowie z portalem gosc.pl mówił o kształcie projektu dokumentów końcowych konferencji, które oprócz postulatów godnych poparcia, jak zwalczanie przemocy wobec kobiet, forsowały również aborcję oraz tzw. edukację seksualną. – Na taki kształt dokumentów końcowych naciskają urzędnicy ONZ oraz większość krajów Unii Europejskiej. Przeciwna temu jest delegacja rządowa Polski, a także delegacje USA, Brazylii czy Węgier. Rząd Kenii wygląda na zadowolony, że w jego kraju odbywa się światowe spotkanie z udziałem głów państw. Jednak jego przedstawiciele, zwłaszcza na spotkaniach towarzyszących szczytowi, zajmują stanowisko dalekie od pomysłów ideologów z ONZ. To zresztą dość typowe dla niemal wszystkich państw i społeczeństw afrykańskich – mówił dr Zych. Co ważne, sama organizacja konferencji budziła uzasadnione podejrzenie, że jej celem jest tylko przeforsowanie ideologicznych postulatów. – Organizatorzy nie dopuścili do udziału dużych organizacji konserwatywnych, zwłaszcza amerykańskich – mówił Zych. Tym samym prawnicy Instytutu należeli do nielicznych przedstawicieli organizacji broniących życia, którzy zostali dopuszczeni do uczestnictwa w konferencji w Nairobi.

Choć zastrzeżenia może budzić sposób, w jaki zwołano konferencję, a zwłaszcza przyjęcie projektu Oświadczenia z Nairobi bez konsultacji ze wszystkimi członkami, na konferencję przyjechali przedstawiciele ponad 170 krajów członkowskich ONZ i licznych organizacji, wśród których dominowały jednak wyraźnie proaborcyjne, m.in. Planned Parenthood. Okazją do zorganizowania tego wydarzenia była 25. rocznica słynnej konferencji ludnościowej w Kairze. Wątek rocznicowy nie jest poboczny, ale kluczowy dla zrozumienia tego, co chciano przeforsować w Kenii. Bo zarówno w 1994 r. w Kairze, jak i teraz w Nairobi przewodnim tematem miało być tzw. zdrowie reprodukcyjne i seksualne.

Mikrofon dla wybranych

„Tym razem organizatorzy konferencji nie wspominali już o groźbie przeludnienia, w której cieniu odbywała się kairska konferencja, tematem wiodącym miała być po prostu promocja »wyzwalających« praw reprodukcyjnych i seksualnych” – pisali w korespondencji z Nairobi liderzy Ordo Iuris. Ponadto organizatorzy szczytu, chcąc uniknąć losu konferencji kairskiej (wtedy szeroka koalicja państw, zbudowana m.in. dzięki Stolicy Apostolskiej, zablokowała radykalne postulaty proaborcyjne), przygotowali projekt dokumentu końcowego na długo przed rozpoczęciem konferencji, a obrady skrócono do trzech dni (w Kairze trwało to 2 tygodnie), by nieliczne dopuszczone do głosu organizacje konserwatywne nie miały czasu na blokowanie dokumentu i zmianę zapisów.

„Oświadczenie z Nairobi (Nairobi Statement) za cel nadrzędny Szczytu przyjęło gwałtowne »przyspieszenie« wdrażania radykalnego programu praw reprodukcyjnych i seksualnych. Stąd hasłem przewodnim było »przyspieszenie obietnicy« (accelerate the promise). Na pierwszy plan, zarówno w Oświadczeniu, jak i materiałach promujących Szczyt oraz w doborze tematyki paneli i prezentacji, wysunięto dostęp do »bezpiecznej aborcji« oraz »szerokiej edukacji seksualnej«. Co więcej, organizatorzy, wbrew uzgodnionym przez państwa definicjom, celowo posłużyli się szerokim terminem »zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych«, choć w Kairze kategorycznie odcięto się od prób stworzenia osobnej kategorii praw seksualnych. Pod tym pojęciem kryją się bowiem roszczenia ruchu LGBT, w tym zmierzające do uznania »tożsamości genderowej« czy orientacji seksualnej za kategorie chronione prawem” – czytamy w korespondencji prawników Ordo Iuris z Nairobi. Kuriozalne jest to, że organizatorzy tak bardzo bali się obalenia ich projektu, że starali się nie dopuścić do udziału w szczycie międzynarodowych organizacji broniących życia i tradycyjnego rozumienia rodziny. Wiele z nich przyjechało jednak do Nairobi i zorganizowało alternatywną konferencję. Inne, jak Ordo Iuris, dzięki różnym zabiegom uzyskały w końcu status delegatów na konferencję oficjalną. „Instytut Ordo Iuris przesłał przed rozpoczęciem Szczytu propozycje »zobowiązań«, wymieniając cztery ich kierunki: ograniczenie aborcji, ograniczenie dostępności pornografii, poprawę opieki okołoporodowej, pierwszeństwa wychowawczego rodziców ze szczególnym naciskiem na sferę rozwoju psychoseksualnego dzieci. Każde ze zobowiązań uzasadnione było konkretnymi aktami prawa międzynarodowego, dokumentami ONZ i postanowieniami wcześniejszych konferencji międzynarodowych”. – Pomimo wcześniejszych zapowiedzi organizatorzy nie przewidzieli czasu na publiczną prezentację żadnego ze „zobowiązań” naszego autorstwa – stwierdził dr Tymoteusz Zych.

Aborcjonizm nie przejdzie?

Skrajnie proaborcyjny projekt dokumentu końcowego udało się zablokować dzięki koalicji 20 państw, które wyraziły oficjalny sprzeciw wobec niego. Do tego grona należały delegacje m.in. Polski, USA, Brazylii, Węgier, Białorusi, Egiptu i Senegalu. Do protestu dołączyli również kenijscy parlamentarzyści. Jak informują uczestnicy konferencji z Ordo Iuris, oficjalny tekst protestu został odczytany przez Valerie Huber z departamentu zdrowia rządu amerykańskiego, zaznaczając, że „nie ma żadnej zgody na promocję aborcji oraz nie istnieje międzynarodowa zgoda, by dostępność do aborcyjnego zabijania dzieci uznać za prawo człowieka”. Znacząca była reakcja organizatorów, którzy chcieli przeforsować proaborcyjne postulaty: zapowiedzieli, że w przyszłości „głosy wsteczne zostaną odepchnięte”… Co tylko potwierdza, że walka na tym polu nie tylko nie jest zakończona, ale można spodziewać się kolejnych, jeszcze bardziej podstępnych prób narzucania ideologii.

O skandalicznym przebiegu konferencji pisał w korespondencji przysłanej do naszej redakcji prezes Ordo Iuris Jerzy Kwaśniewski. „Jednym tchem wymieniano tutaj jako wielkie zagrożenia: chrześcijaństwo, gwałty na nieletnich i przymusowe małżeństwa dzieci. Cały panel poświęcono konieczności zwalczania organizacji pro-life, a gdzie indziej otwarcie stwierdzano, że »seks to narzędzie zmiany całej edukacji«” – to tylko garść szokujących wypowiedzi, które padły podczas szczytu w Nairobi. „Nie mniej zażenowani byliśmy poziomem analiz prezentowanych przez »ekspertów« szczytu w Nairobi. Interweniowaliśmy, gdy podczas oburzającego panelu zaatakowano organizacje obrońców życia i rodziny, porównywano w grafikach ideały religijne do sterty brudnej bielizny, a wrogami nazywano Kościół katolicki i wszystkie wyznania chrześcijańskie” – napisał prezes Ordo Iuris.

Wrogowie rewolucji

ONZ od dłuższego czasu daje kolejne dowody na swoją niewydolność w sprawach, do których została powołana, w tym do zapobiegania konfliktom zbrojnym. Może tym większa aktywność różnych agend oenzetowskich w obszarach, w których „łatwiej” o skuteczność – choć w Nairobi okazało się, na szczęście, że i to nie jest pewne. Ta nadaktywność nie tam gdzie trzeba to nic nowego. Parę lat temu ONZ wzywała Polskę do „zwalczania prowadzonej przez polski Kościół katolicki kampanii przeciwko »ideologii gender«”. Stał za tym Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet, który co kilka lat monitoruje, w jaki sposób poszczególne państwa wdrażają Konwencję ONZ ws. likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet. Po wysłuchaniu delegacji polskiej powstał dokument, w którym, poza ogólnymi i słusznymi postulatami, znalazła się niezła dawka ideologicznej paplaniny. Tu już nawet nie tylnymi drzwiami, ale zupełnie otwarcie próbowano narzucić rewolucję w rozumieniu podstawowych pojęć, jak kobieta, mężczyzna, rodzina. Jako głównego wroga tej rewolucji wymieniono Kościół katolicki w Polsce oraz, wspieraną przez Kościół, klauzulę sumienia. „Komitet wyraża również swoje zaniepokojenie z powodu restrykcyjnego stosowania ustawy i nadużywania przez personel medyczny klauzuli sumienia” – napisano w dokumencie. Podobne akcje nie przysparzają powagi ONZ i jej poszczególnym agendom. Wzmacniają za to wrażenie, że staje się narzędziem kolonizacji ideologicznej. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także