Nowy numer 42/2018 Archiwum

Kobiety w służbie ideologom

Nie po raz pierwszy w historii szczytne idee, a takie przecież przyświecały akcji #MeToo, zostały wykorzystane do brudnej polityki.

Dzięki wyborowi Bretta Kavanaugh amerykańscy konserwatyści zdobyli większość w Sądzie Najwyższym. Nic więc dziwnego, że feministki próbowały zablokować wybór tego waszyngtońskiego sędziego. I postanowiły wykorzystać do tego akcję #MeToo. Jednak oskarżenia wobec Kavanaugh, dotyczące rzekomego napastowania seksualnego, okazały się na tyle mało wiarygodne, że cała akcja dała skutek odwrotny od zamierzonego. Wahający się senatorowie ostatecznie poparli kandydata Donalda Trumpa. Jakąś rolę w podjęciu tej decyzji mógł odegrać niesmak po brudnej kampanii przeciwko Brettowi Kavanaugh.

W swoim założeniu akcja #MeToo miała pomóc kobietom, które były ofiarami agresji seksualnej, ale bały się o tym mówić. I jest to ze wszech miar szczytny cel. Przemoc seksualną, czy to fizyczną, czy tylko werbalną, powinno się piętnować. Tylko że akcja #MeToo stała się okazją dla wielu naciągaczy do szantażu, a - jak pokazała batalia o Sąd Najwyższy - również dla feministek do brudnej walki politycznej. Same feministki wypaczyły jednak w ten sposób idee obrony kobiet, których przecież reprezentantkami się mienią.

Historia zna już przykłady podobnego działania. Jakiś czas temu obrońcami klasy robotniczej mienili się komuniści. Jednak ich pomysły walki z własnością prywatną i wolnym rynkiem ostatecznie przyniosły robotnikom tylko biedę. Czy podobnie nie jest z feministkami? Weźmy ich naczelny postulat - aborcję na życzenie. Czy życzeniem kobiety mogłoby być zabicie własnego, nienarodzonego jeszcze dziecka? Albo czy inne pomysły feministek, jak te związane z walką z tożsamością płciową kobiet i mężczyzn, mogłaby przynieść coś dobrego kobietom?

Socjalizm upadł, bo okazał się fałszem. Podobnie może być z feminizmem. Już dzisiaj widać chociażby coraz większą kompromitację tzw. „gender studies”. Katedry tej dyscypliny już zaczynają znikać z uczelni w kolejnych krajach, i pewnie podzielą wkrótce los katedr takich „dyscyplin naukowych” jak marksizmu-leninizmu czy ekonomii politycznej socjalizmu. Ale fakt, że feminizm nie odpowiada na problemy kobiet, nie znaczy, że te problemy nie istnieją. Tak jak problemy nagłośnione przez akcję #MeToo.

Co mają więc zrobić kobiety, aby ich prawdziwe problemy (a nie te wymyślone przez feministki), były rozwiązywane przez polityków? Tu znowu nauczycielką jest dla nas historia. W XX w. odpowiedzią na potrzebę poprawy losu robotników okazał się nie socjalizm, ale społeczna gospodarka rynkowa. A jej twórcy czerpali garściami z katolickiej nauki społecznej.

« 1 »
oceń artykuł
  • jurek
    09.10.2018 13:35
    Tytuł "kobiety w służbie ideologii"? przekaz te głupie kobiety nawet jak zrobią jakąś akcje to zaraz je wykorzystają (w domyśle "mądrzy mężczyźni"?)??
    doceń 15
  • E.
    09.10.2018 18:33
    "Katedry tej dyscypliny już zaczynają znikać z uczelni w kolejnych krajach" - ale jeśli znikają, to chyba dlatego, że zamykają je odgórnie władze, a nie dlatego, że jest mniej naukowców i publikacji z tej dziedziny. To chyba znacząca różnica...
    doceń 8
  • Gosc
    09.10.2018 21:58
    A w czyjej sluzbie jest Pan Redaktor?
    doceń 6
  • ART
    10.10.2018 07:54
    To wszystko chore. Dlaczego? Co jest praprzyczyną? Pan Redaktor zauważa iż feminizm i socjalizm jeden korzeń mają. Niby tak ale jednak nie tak. Bo socjalizm jest pierwotny. System antychrześcijański stworzony do walki z Bogiem. I on wcale nie upadł tylko sobie się przepoczwarza: a to feminizm powstaje w jego łonie, a to gender, a to metoo, a to sięgnie po majątek kościelny na mocy reformacji, a to to samo na mocy oskarżeń kapłanów o pedofilię, a to to, a to tamto. I zdaje się toto wygrywać czyli jak się wydaje jak bakterię gnilne zatruł cywilizację łacińską i do tragicznego jej końca wiedzie. I zdaje się tylko cud już może nas uratować.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji