Nowy numer 48/2020 Archiwum

Chleba naszego bezglutenowego

Komunia nie do przyjęcia – mówią o tradycyjnych komunikantach chorzy na celiakię. Dlaczego? Bo zawierają niebezpieczny dla nich gluten.

Dla nas gluten to trucizna – pisze pani Mariola w liście, który ostatnio przyszedł do redakcji. – Nawet regularne przyjmowanie małego opłatka może mieć straszne skutki. Wiem coś o tym. Od kilku lat jestem na diecie bezglutenowej i przez jakiś czas przyjmowałam Komunię „normalnie”, tzn. pod postacią chleba. No i było tragicznie – dwa razy mdlałam, miałam straszne sensacje żołądkowe. Ponieważ staram się uczestniczyć we Mszy św. codziennie, nie miałam wyjścia, poprosiłam księży z mojej parafii, aby umożliwili mi przyjmowanie Komunii pod postacią wina. Łatwe to nie jest. Niektórzy patrzyli na mnie jak na kretynkę. Panie z kółka różańcowego pytały, w jakiej intencji tak strasznie „pokutuję”. Ale jakoś przyzwyczaiłam całą parafię. Teraz nikt się nie dziwi, gdy po Komunii „dla normalnych” podchodzę do schodka i czekam, aż ksiądz podejdzie do mnie z kielichem. Rzadko kiedy księża zapominają.

Śmierć jak kromka chleba

Celiakia nie jest alergią, choć często jest z nią mylona. To trwająca całe życie choroba o podłożu genetycznym, charakteryzująca się nietolerancją glutenu, czyli białka zapasowego zawartego w zbożach europejskich (pszenicy, życie, jęczmieniu, owsie). Działający toksycznie gluten prowadzi do zaniku kosmków jelita cienkiego, maleńkich wypustków błony śluzowej, zwiększających jego powierzchnię i odpowiedzialnych za wchłanianie składników pokarmowych. W efekcie pokarm wchłania się w minimalnych ilościach, co prowadzi do wystąpienia różnorodnych objawów klinicznych. To bóle i wzdęcia brzucha, biegunki tłuszczowe lub wodniste, utrata masy ciała, chudnięcie, zaburzenia rozwoju u dzieci, w tym głównie zaburzenia wzrostu, zmiana usposobienia, często depresja. Jedyną metodą leczenia celiakii jest stosowanie przez całe życie ścisłej diety bezglutenowej.

Choroba może ujawnić się w każdym wieku, obecnie najczęściej wykrywa się ją u osób 40–50-letnich, choć zdarzają się przypadki wykrycia jej nawet u osiemdziesięciolatków. Kobiety chore na celiakię stanowią aż 70 proc. wszystkich przypadków choroby dorosłych. Nieleczona celiakia prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych – z osteoporozą, zaburzeniami psychicznymi i nowotworami układu pokarmowego włącznie. Celiakia jest pod względem częstości występowania drugą po hipolaktazji (mleko) nietolerancją pokarmową człowieka. Choruje na nią jedna na 100 osób. Niestety – wykrywa się jedynie 10 proc. wszystkich przypadków.

Komunia szkodzi?

Jak to możliwe, by Komunia szkodziła? – po ubiegłorocznej publikacji „Gościa” o celiakii rozdzwoniły się telefony. To herezja? Fanaberia chorych? Nie. Dla nich przyjęcie Komunii św. pod postacią chleba stanowi nie lada problem. Te kilka miligramów glutenu zawartych w opłatku może zaprzepaścić miesięczną kurację dziecka. Produkowany z mąki pszennej i wody komunikant zawiera w sobie tak dużą dawkę glutenu, że jego spożywanie przez chorych na celiakię może być, zdaniem lekarzy, niebezpieczne. Dopuszczalna dawka dobowa dla chorych to 10 miligramów glutenu. Tymczasem jeden komunikant zawiera ich około 25. Czy można w takim razie w czasie Mszy używać komunikantów wypieczonych na przykład z mąki ryżowej? Nie. Opłatki używane w Eucharystii muszą być wypiekane z przaśnej mąki. Sakramenty muszą być sprawowane tak, jak ustanowił sam Jezus. Dlatego chleb na Komunię musi być „czysto pszenny i świeżo upieczony, aby nie było żadnego niebezpieczeństwa zepsucia” jak czytamy w kanonie 924 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego, a wino „powinno być naturalne z owocu winnego i nie zepsute” (kanon 924 § 3). Chleb i wino z innych produktów, choćby kapłan powtórzył nad nimi słowa konsekracji, nie staną się Ciałem i Krwią Zbawiciela.

Wino ratunkowe

Czy to oznacza, że wierni pozbawieni są możliwości Komunii? W żadnym wypadku. Kongregacja Nauki Wiary, kierowana wówczas przez kard. J. Ratzingera, wydała w roku 1995 w tej sprawie specjalny dokument. Stwierdziła w nim: „specjalne hostie są materią ważną, jeśli jest w nich obecna ilość glutenu wystarczająca do otrzymania wypieku chleba, nie zostały dodane materie obce, a postępowanie zastosowane do ich otrzymania w żadnym wypadku nie zmienia istoty chleba”. A więc po problemie? Niezupełnie. W Polsce nie wypieka się niskoglutenowych komunikantów. Istnieje inne, o wiele prostsze, rozwiązanie. Episkopaty wielu krajów wydały noty o przyjmowaniu przez tych chorych Komunii pod postacią wina. Chrystus jest obecny zarówno w Ciele, jak i w Krwi – wierzy od wieków Kościół. – Mówimy zazwyczaj o Komunii jako o Ciele Chrystusa, a zapominamy niemal o Jego Krwi. – opowiada ks. Jerzy Paliński, liturgista, rektor Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego. – W szpitalach, gdy przychodzimy do chorych, którzy mają problemy z przełykaniem, udzielamy im Komunii pod postacią wina. Piją Krew Pańską. To o wiele łatwiejsze rozwiązanie. A dzieci? Czy też mogą przyjmować Komunię pod postacią wina? Oczywiście – odpowiada ks. Paliński – przecież chodzi jedynie o kilka malutkich kropelek.

Duszpasterstwo na diecie

W Warszawie rusza właśnie duszpasterstwo dla osób na diecie bezglutenowej. Będzie funkcjonować przy kościele Świętego Ducha ojców paulinów, przy ul. Długiej na warszawskiej Starówce. Co tydzień, od 7 grudnia, na Mszy o godzinie 11.00 będzie można swobodnie przyjąć Komunię pod postacią wina, bez wcześniejszego zapowiadania się w zakrystii, zaświadczeń itd. Po Mszach istnieje możliwość spotkań, rozmów – zapowiadają paulini. W swym liście do redakcji pani Mariola napisała: „Wiem, że są ludzie, którzy po prostu się wstydzą lub księża są mniej przychylni”. Komunia pod postacią wina nie wymaga żadnych mozolnych administracyjnych zabiegów. Wystarczy rozmowa z proboszczem. Zróbmy wszystko, by nie trzeba było czytać wyznań, jakie znalazłem na forum celiakia.pl: „Od 4 lat nie przyjmowałam Komunii św., ale brakuje mi tego turbodoładowania od środka”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także