Nowy numer 50/2018 Archiwum

Gra Syrią

Co takiego się stało, straszniejszego niż w ciągu 7 lat wojny w Syrii, że właśnie teraz Amerykanie prężą muskuły i grożą odwetem?

Gra Syrią, którą obserwujemy od 7 lat, jest na tyle złożona, że trudno w tym miejscu kolejny raz rozkładać ją na czynniki pierwsze. Każdy, kto śledzi wydarzenia w Syrii od początku konfliktu, wie, że to żadna wojna domowa, tylko autentyczna wojna światowa prowadzona przez mocarstwa regionalne i światowe na cudzym terytorium.

Obserwując ostatnią reakcję strony amerykańskiej na – rzekomy lub prawdziwy – atak z użyciem broni chemicznej, trudno nie postawić prostego pytania: co w tym ataku jest tak tragicznego, czego nie było w poprzednich, że właśnie teraz w stronę Syrii podąża amerykański lotniskowiec, a w ciągu kilkudziesięciu godzin może dojść do ataku z powietrza na cele wojska syryjskiego; dlaczego w przypadku tego ataku USA ogłosiły bez cienia wątpliwości, że dokonał go Asad, podczas gdy wcześniej o niemal podobny atak na cele kurdyjskie była oskarżona armia turecka, która w tak samo krótkim czasie została „oczyszczona” z zarzutów; jeśli nawet doszło do ataku z użyciem broni chemicznej, co jest właściwie w nim tragiczniejszego pod względem liczby ofiar niż w czasie innych, bardziej zmasowanych ataków; czym się różnią te ofiary od ofiar masowych zbrodni dokonywanych wcześniej przez tzw. Państwo Islamskie, ale też przez inne organizacje terrorystyczne, które były co najmniej tolerowane tylko dlatego, że walczyły z Asadem, którego Zachód i Arabia Saudyjska chcą usunąć…

Pytań oczywiście jest więcej. I wcale nie należy wykluczać, że właśnie wojska Asada tym razem dokonały ataku z użyciem broni chemicznej. Tylko reakcja Amerykanów, którzy właśnie taki atak (tak, tak, konwencje, czerwone linie i inne wytrychy, które rzekomo dopiero uzasadniają reakcję międzynarodową) uznali za powód do odwetu, byłaby może i wyłącznie infantylna, gdyby nie podejrzenie graniczące z pewnością, że to nie odruch wywołany ckliwym wzruszeniem (wcześniej nie było powodów do ocierania łez?), tylko chłodna analiza strat, jakie USA już poniosły na Bliskim Wschodzie i jakie mogą ponieść, jeśli ostatecznie wycofają się z Syrii.

Wszyscy widzą, że bez Iranu i przede wszystkim Rosji, która pomagała Asadowi, nie da się dziś rozwiązać syryjskiego dramatu. Nagły zwrot akcji i zdecydowany atak amerykański na cele syryjskie ma być próbą odrobienia strat. Tyle że na tym etapie grozi to już dużo poważniejszym konfliktem. Tym razem może to być bezpośrednie starcie mocarstw. Oczywiście na cudzym poligonie. I z ofiarami, jak zawsze, wśród cywilów. W większej skali niż niejeden domniemany atak chemiczny.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • do prostego czlowieka
    11.04.2018 14:38
    a co "nasz" rząd na to? gorąco popiera?
  • Gość
    11.04.2018 15:25
    Myślę że po prostu "Deep State" albo "Shadow Government" pcha USA do wojny.
    doceń 1
  • gra o życie
    12.04.2018 09:41
    Wszyscy ludzie wierzący powinni się zmobilizować do modlitwy o pokój w Syrii i w świecie. Sytuacja gróźb, "prężenia muskułów" podobna do tej sprzed II wojny światowej!!! To widać aż nadto. W każdej chwili możemy być wciągnięci w III wojnę światową trwającą 30 lat, aż do wyniszczenia wielu narodów. Modlitwy, pokuty! Woła Matka Najświętsza!
    doceń 3
  • BOB
    12.04.2018 13:38
    Czyli wg Autora USA powinny tylko wyrazić oburzenie i przejść do biznesu "as usual"? Czy nic nie robienie jest lepsze?
    doceń 15

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.