Nowy numer 5/2023 Archiwum

Zmiana na rzecz trwałości

Jeśli Kościół coś zmienia, to po to, żeby Ewangelia pozostała niezmieniona.

Czytałem kiedyś o facecie, który zauważył, że jego żona obcina końce szynki przed włożeniem jej do piekarnika. Zapytana o przyczynę, odpowiedziała, że jej mama zawsze tak robi. Zięć zagadnął więc teściową o powód obcinania szynki, na co usłyszał: „Moja mama zawsze tak robiła”. A że żyła jeszcze babcia żony, mężczyzna zapytał i babcię. A ta odpowiedziała: „Bo mi się szynka do brytfanny nie mieściła”.

W szafach na plebaniach zalegają jeszcze czasem manipularze. To bogato zdobione przepaski, zakładane przez kapłana na rękę w ramach rytu trydenckiego. A do czego to służyło? A do niczego. Wisiało i przeszkadzało. Ale nie zawsze – liturgiści sądzą, że pierwotnie była to chusta, którą kapłan wieszał na ręce, żeby ocierać pot z czoła. Z czasem, gdy z manipularza zrobiono element stroju, nie dało się już nim ocierać czoła, boby je sobie ksiądz poharatał perłami i złotymi nićmi.

Po ostatnim soborze usunięto z liturgii takie niepotrzebne naleciałości. U wielu osób wywołało to szok, bo przecież „zawsze tak było”. Zupełnie jak z tą szynką. Do dziś wielu zwolenników dawnej liturgii uważa, że rezygnacja z takich rzeczy jak ambona to skandal i przyczyna wielu złych rzeczy w Kościele. Czytałem nawet traktat zawziętego tradycjonalisty, który dowodził, że „obecny upadek kaznodziejstwa” (tak jakby kiedyś zasadą były lepsze kazania) jest spowodowany głoszeniem od ołtarza, a nie z wysokości ambony. Tymczasem powód instalowania kiedyś ambon wysoko i bliżej ludzi był ten sam, dla którego dziś montuje się nagłośnienie – praktyczny. Głoszący miał być jak najlepiej słyszany – i to wszystko. I bardzo dobrze, bo wszystko w Kościele powinno pomagać docieraniu do serc z Dobrą Nowiną. Oczywiście, że służy temu także piękna liturgia w pięknych kościołach, ale nie oznacza to, że ani jedno, ani drugie nie może się zmieniać w zależności od potrzeb. Twarde obstawanie za formami, które kiedyś się sprawdzały, a dziś są niezrozumiałe, stanowi balast i przeszkodę w misji Kościoła.

Zapewne podobny balast dostrzegł papież w tytułach honorowych dla duchownych – i właśnie zniósł ich nadawanie. Oznacza to, że nie będzie już nowych prałatów i infułatów. I znów podniosły się głosy, że to rzecz fatalna, bo to stara tradycja, bo duchownych należy doceniać i honorować. To prawda – tradycja stara, ale jednak nie aż tak stara jak apostolska. Nie tak dawna jak Jezusowe wezwanie każdego z tych, co chce być pierwszy, aby był „ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich” (Mk 9,35).

Może były czasy, w których Kościół potrzebował „prałackich” form honorowania duchownych, ale śmiem twierdzić, że te czasy minęły. Dziś, jeśli duchowny nie zdobędzie sobie szacunku osobistym stosunkiem do Chrystusa, to fiolety tylko zwiększą jego dystans wobec ludzi i wzmocnią fałszywe wrażenie, że Kościół docenia jedynie swoich „funkcjonariuszy”.

Oczywiście Kościół nie może ani o krok odstąpić od powierzonych mu przez Boga zasad, ale tu nie chodzi o zasady, lecz o formę. A ta musi być czasem zmieniana w trosce właśnie o czytelność zasad.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się