Nowy numer 49/2019 Archiwum

Przyszłość ekumenizmu

Poważny dialog ekumeniczny dwudziestego pierwszego wieku będzie się odbywał z „nowymi postaciami chrześcijaństwa”.

Kościół Ewangelicki w Niemczech, jako federacja Kościołów luterańskich, Kościołów Unii Pruskiej i Wspólnot Ewangelicko-Reformowanych, jest teologicznie niejednolity. Mimo to spotkanie Rady tego Kościoła z papieżem Benedyktem XVI, które odbyło się w zeszłym miesiącu, musiało być poruszające. Zorganizowano je w kapitularzu dawnego klasztoru augustiańskiego w Erfurcie: w miejscu, gdzie Marcin Luter studiował teologię, został wyświęcony na księdza, i rozważał – jak to ujął Papież – „z głęboką pasją” wielkie pytanie: „Jak zyskam łaskawego Boga?”. Benedykt, sam będąc jednym z największych teologów wszechczasów, trafnie to przedstawił: „Teologia była dla niego nie problemem akademickim, ale walką wewnętrzną z samym sobą, to zaś z kolei było walką o Boga i z Bogiem”.

Miejmy nadzieję, że Katolickie Stowarzyszenie Teologów w Ameryce słuchało tych słów.

Kontynuując swoją myśl Benedykt zwrócił uwagę, że stawiając to pytanie Lutra w dwudziestym pierwszym wieku, musimy zmierzyć się z całkiem nowymi realiami. Jedna z nowych okoliczności – która aktualnie zabija Europę – to duchowa nuda, rodzaj apatii w odniesieniu do samego cudu istnienia. Oprócz tego „główne chrześcijańskie denominacje” – jak wyraził się Benedykt, w swojej misji głoszenia Ewangelii stają obecnie wobec niespotykanej dotąd sytuacji. Wynika to z tego, że „w ostatnim czasie geografia chrześcijaństwa zmieniła się dogłębnie i nadal się zmienia”. Pojawiła się „nowa postać chrześcijaństwa”, „która szerzy się z ogromnym dynamizmem misyjnym, niekiedy budzącym niepokój (...). Jest to chrześcijaństwo o znikomej zawartości instytucjonalnej, z niewielkim bagażem racjonalnym i jeszcze mniejszym bagażem dogmatycznym, a nawet o małej stabilności”.

Papież, mówiąc o „nowej postaci chrześcijaństwa”, miał na myśli, jak sądzę, eksplozję ewangelikalnych (w amerykańskim znaczeniu tego słowa), pentekostalnych i fundamentalistycznych wspólnot chrześcijańskich w krajach Trzeciego Świata. „(...) Co ma nam do powiedzenia pozytywnego i negatywnego ta nowa postać chrześcijaństwa?” – spytał Papież swoich słuchaczy, w większości niemieckich protestantów. Wydaje mi się, że mógłbym zaryzykować odpowiedź na to pytanie.

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na fakt, że głoszenie Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego oraz przemieniającej mocy osobistej przyjaźni ze zmartwychwstałym Panem wygrywa niezawodnie z grupami funkcjonującymi na zasadzie religijnego związku zawodowego czy klubu kulturalnego. Z pewnością wie o tym Benedykt XVI, który zapraszanie do intymnej przyjaźni z Panem uczynił motywem przewodnim swojego pontyfikatu. Miejmy nadzieję, że przypomina to stanowczo „biskupom z całego świata”, którzy „nieustannie” skarżą mu się na inwazję ruchów ewangelikalnych w swoich owczarniach.

Weźmy dla przykładu Amerykę Łacińską. Kościół Katolicki działa w Ameryce Łacińskiej już od ponad pięciuset lat. Skoro nie umie teraz utrzymać lojalności narodów tradycyjnie katolickich, to widocznie dotychczas kiepsko katechizował mieszkańców tego rozległego terytorium i powinien w pierwszej kolejności przyjrzeć się swoim własnym niedomaganiom i błędom, zamiast obwiniać za swoje własne problemy amerykańskie misje ewangelikalne i pentekostalne, działające według prawideł ewangelicznych. Jak wykazała para amerykańskich naukowców: David Martin (socjolog) i Amy Sherman (politolog), to właśnie siła oddziaływania tych misji zmienia autodestrukcyjne wzorce zachowań dzięki radykalnemu nawróceniu do Chrystusa. To przynosi tym wspólnotom plon na terenach, na których katolicyzm przez pięćset lat nie zdołał zbudować kultury odpowiedzialności – w szczególności odpowiedzialności mężczyzn. Uznanie tej gorzkiej prawdy i zaprzestanie skarg do Papieża wydawałoby się bardziej chrześcijańską odpowiedzią ze strony biskupów katolickich najbardziej chrześcijańskiego kontynentu na świecie.

Druga rzecz, jaką sygnalizuje nam zjawisko „nowych postaci chrześcijaństwa” to to, że skończył się stary ekumenizm, polegający na bilateralnych dialogach pomiędzy katolicyzmem a głównymi wyznaniami protestanckimi. Na całym świecie największe liberalne nurty protestantyzmu obumierają z powodu braku teologicznej wiarygodności. Poważny dialog ekumeniczny dwudziestego pierwszego wieku będzie się odbywał właśnie z tymi „nowymi postaciami chrześcijaństwa”. Może im oczywiście brakować „bagażu dogmatycznego”. Niektóre z nich być może bez skrupułów uprawiają prozelityzm. Ale przynajmniej niektóre z nich poszukują głębszej, bogatszej teologii – i odnajdują ją na drodze szczerej rozmowy z katolikami, co doskonale udowodniła w USA grupa dialogu teologicznego „Ewangelicy i Katolicy Razem”.

Czas rzeczywiście „zmienia wszystko”, jak śpiewał Bob Dylan. Jedyne, co nie podlega zmianie to moc Dobrej Nowiny. Głośmy ją, a świat się zmieni.

George Weigel jest członkiem Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • refleksja
    31.10.2011 19:34
    Korzenie rozłamu chrześcijaństwa mają charakter ściśle polityczny. Jednakże i tak każdy z "aktorów" tego gorszącego rozłamu, miał "coś za uszami". Papież Leon X (kardynał w wieku 13 lat) był uznawany niekiedy za ateistę (jego "słynne" wypowiedzi), a z kolei M. Luter nie ustrzegł się takich "opusów", jak: Von den Jüden und ihren Lügen...
    doceń 0
  • SylwesterŚlesiński
    01.11.2011 09:47
    Szczęść Boże tym wszystkim, którzy z miłości do Chrystusa, głoszą Dobrą Nowinę o zbawieniu!
    Zawsze lepiej jest dla duszy przejść do Nowego Świata ze wspólnoty ewangelickiej niż ze wspólnoty pogańskiej czy neopogańskiej (jakimi się stały niektóre środowiska katolickie)!
    Oczywiście, przykre jest to, że niektóre Wspólnoty Katolickie utraciły swój dynamizm i radykalizm ewangeliczny i Pan zawstydza je owocami nowych "ruchów chrześcijańskich".
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich pracujących w Winnicy Pańskiej!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama