Nowy numer 08/2020 Archiwum

Przede wszystkim duch

W filmie „1920 Bitwa Warszawska” jest scena, w której przypadkowo spotkany żołnierz zniechęca głównego bohatera do modlitwy za zmarłą kobietę.

W dosadnych słowach przekonuje, że Bóg wszystko na świecie już poukładał i nie może brać pod uwagę żadnych próśb, bo – i tu pada słowo, które zastąpimy łagodniejszym – na świecie zapanowałby bałagan. Oficer ignoruje jednak te uwagi, zapala świeczkę przed obrazem Matki Bożej i modli się za żonę carskiego generała. Film Hoffmana nie jest dziełem wybitnym, ale bardzo dobrze, że powstał. Z kilku względów warto go zobaczyć, niekoniecznie z racji użytej techniki 3D, którą można traktować jako wyrafinowaną zabawkę dla dużych chłopców.

Hoffman dobrze pokazał, że Bitwa Warszawska była starciem dwóch światów: barbarzyńskiego świata bolszewików z cywilizowaną Europą ukształtowaną przez chrześcijaństwo. Świat wartości duchowych przewija się przez cały film. W jednej ze scen marszałek Piłsudski przekonuje, że na wojnie wszystko jest w ręku Boga. A po wygranej bitwie nie dystansuje się od sugestii wyrażonej bodaj przez generała Wieniawę-Długoszowskiego, że zwycięstwo nad bolszewikami przez wielu może być uznane za cud. Przywołuję ten wymiar filmu Hoffmana w kontekście i Dnia Papieskiego, i wyborów parlamentarnych. Dla Jana Pawła II wymiar duchowy świata był oczywistością. Jeżeli tak dużo się modlił, to dlatego, że nie miał wątpliwości, iż kierunek rozwoju świata zależy od wartości duchowych. Słynne powiedzenie Clintona: „Przede wszystkim gospodarka, głupku” jest nieporozumieniem. To prawda, że z takim hasłem można wygrać wybory, ale nie spokojną przyszłość. Parafrazując Clintona, trzeba mówić: „Przede wszystkim duch, głupku”.

Za duchem przyjdzie i gospodarka. Prymas Węgier kard. Erdő przyznał w rozmowie z GN (str. 7), że duchowa odnowa narodu ma związek z krucjatą modlitwy ogłoszoną przez węgierski episkopat w 2006 r. Mylą się ci, którzy nadzieję pokładają w miliardach euro unijnych dotacji, a nie potrafią bądź nie chcą odróżniać dobra od zła. Benedykt XVI, przemawiając do polityków w Bundestagu w czasie niedawnej pielgrzymki do Niemiec, przywołał króla Salomona. Młody władca z okazji swojej intronizacji mógł prosić Boga o cokolwiek. Nie poprosił o bogactwo, powodzenie, długie życie czy zgubę nieprzyjaciół. Wybrał „serce rozumne do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra i zła” (1 Krl 3,9). Kompetentny polityk to przede wszystkim ten, który wie, co jest dobre, a co złe. I ma odwagę bronić dobra.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • man
    06.10.2011 11:21
    W jednym ze spotów wyborczych Platformy - jeżeli się nie mylę to minister Sikorski - mówi nam, że te wybory są o pieniądzach. O pieniądzach z Unii. Gdy jednak spytać przeciętnego Kowalskiego co jest dla niego w życiu najważniejsze, odpowie, że rodzina, zdrowie. Wydaje mi się, że Polacy - choć nie uważają się za materialistów - to bardzo często łączą szczęście z pieniędzmi. Na swoim przykładzie zauważyłem, że łatwiej rozwijać ducha niż zdobywać pieniądze, a zadziwiający, choć pewnie nie dla wszystkich, jest fakt, że czym więcej jednego tym mniej potrzeba drugiego i odwrotnie. Zmieniając nieco najpopularniejsze w Polsce życzenia urodzinowe, świąteczne i na każdą inną okazję, życzę Wam "szczęścia, zdrowia i... ducha".
    doceń 1
  • endriu
    06.10.2011 15:06
    Troszkę pozwolę sobie się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że 3D jest zabawką dla dużych chłopców.

    Jeśli nowe technologie się traktuje jako zabawkę to potem się można obudzić w świecie który tą zabawkę wykorzystuje w każdej dziedzinie jako podstawowe narzędzie, a my nie wiemy jak się do niej zabrać.

    Zamiast myśleć "nic nie znacząca zabawka" można by się przestawić na "jak mogę to wykorzystać do czynienia dobra".

    doceń 0
  • Porfiry
    09.10.2011 22:34
    Ładnie Ksiądz Prałat pisze o starciu cywilizacji. Niewątpliwie w tym starciu byłby Ksiądz Prałat po stronie wiary. Tylko jaka byłaby jej jakość?

    Jest po wyborach. Mogę napisać. Ostatnio Gość Niedzielny, zwłaszcza na stronie gosc.pl, zrobił się tubą jednej partii. Czytając wybierane informacje przypomina mi się stary kawał o temacie szkolnego wypracowania; Dziś brzmiałby on "Kto jest twoim idolem i dlaczego Kaczyński".

    Słusznie Ksiądz Prałat zauważył, ze stosowanie zasady "najpierw gospodarka głupku" można pozwolić wygrać wybory, ale w dłuższej perspektywie niewiele to da. Słusznie Ksiądz Prałat zauważył,że najpierw musi być wiara. Dlatego bardzo bym chciał, żeby te wskazania zastosował ksiądz prałat do prowadzonego przez siebie pisma. Najpierw wiara, potem sympatie polityczne. Wtedy nie dopuści ksiądz do publikowania w Gościu treści o charakterze propagandowym. Nie będą Księdza dziennikarze naginać faktów do z góry przyjętych przez siebie tez o wyższości Kaczyńskiego nad Tuskiem.

    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji