Jezus idzie w te okolice specjalnie

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu… Mk 7,24

Mk 7,24-30 

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki.

I powiedział do niej Jezus: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».

Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach».

On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.

Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu… Mk 7,24

Jezus idzie w te okolice specjalnie dla Syrofenicjanki (por. Mk 8,1). W rozmowie nie ubliża jej, ale zaprasza na poziom obrazu/lustra. Jej gest – prosepesen pros tous podas – zawiera czasownik, który w narracji Markowej towarzyszy uznaniu Jezusa za Boga. Kobieta nie wie o Jezusie nic, używa gestu, który „skutkuje”, bo chce uzdrowienia córki. Dlatego Jezus mówi do niej: wchodzisz w rolę Żydów/dzieci (por. Oz 2,1), a jesteś spoza/jak pies przy stole (Żydzi określali pogan mianem psów, bo psy nie mieszkały w domu, a były bliskie człowiekowi). Ona nie obraża się, lecz potwierdza: masz rację Panie, ale czy będąc spoza, dostanę to, o co proszę? I gdy uczciwie, w swojej autentycznej kondycji, spotyka Jezusa – doświadcza cudu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

s. Joanna Nowińska Ewangelia z komentarzem