Święci, bo obdarowani

Czytamy początek 1 Listu św. Pawła do Koryntian.

Czytamy początek 1 Listu św. Pawła do Koryntian. Wstęp, wskazanie na autorów (bo prócz Pawła to niejaki Sostenes) i adresatów listu, no i pozdrowienia. Niby nic ważnego, a jednak tych kilka zdań kryje w sobie bardzo głębokie treści. Jakie? Przyjrzyjmy się temu tekstowi.

Paweł kieruje swój list do „Kościoła Bożego w Koryncie”. Tak przetłumaczono, ale warto pamiętać, że w języku greckim Kościół to „Zgromadzenie”. Nie jest więc tak, jak wielu dziś myśli, że Kościół to księża i zakonnice; Kościół to Zgromadzenie tych, którzy zbierają się w imię Chrystusa. Także ludzie świeccy. Owo Zgromadzenie, ów Kościół jest Boży. Nie jest własnością katolika – polityka, nie jest własnością księdza, biskupa czy nawet papieża: należy do Boga. Nikt nie powinien więc wykorzystywać Kościoła dla własnych celów. Z szacunku dla Tego, który jest Panem Kościoła. I w którym – dodajmy – On jest. Aż do skończenia świata.

O ludziach tworzących Kościół Paweł mówi, że „zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie”. To jak trzęsienie ziemi! No bo przyzwyczajeni jesteśmy myśleć, że do świętości dopiero dorastamy. I może kiedyś, jeśli będziemy bardzo się starać... Nie! My już jesteśmy święci! Dzięki Chrystusowi, przez Niego, w Nim. No, chyba że świadomie i dobrowolnie odwracamy się od Boga przez grzech ciężki. Bo świętość to bycie blisko Boga. I ta bliskość czyni nas coraz bardziej świętymi. Trochę jak kwiat, który najpierw jest pąkiem, a potem coraz piękniej rozkwita.

Paweł twierdzi, że Koryntianie wezwani są do świętości razem z innymi wierzącymi w Chrystusa. To piękna prawda. Chrześcijanie mają różne powołania, różne duchowości, żyją w różnych kulturach, ale są – jak Sostenes dla Koryntian – braćmi; łączy ich wspólne wybranie przez Boga, wspólne bycie blisko Boga. I jeden dla wszystkich Pan – Jezus Chrystus. To, co czasem bywa podnoszone jako powód do różnych podziałów, jest z perspektywy jednakowego dla wszystkich Bożego wybrania mało znaczące.

Na koniec Paweł przekazuje życzenie – by Koryntianie żyli w łasce i pokoju „od Boga, Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa”. W dalszej części swojego listu apostoł dość mocno Koryntian gani. Ale nie jest to dla niego powodem odsądzania ich od czci i wiary; jak zatroskany o swoich uczniów wychowawca życzy im tego, co najlepsze. Piękny wzór w czasach, gdy w mediach społecznościowych tylu różnych „apostołów” odcina się od braci i wznieca spory. A przecież nasze zasługi są niczym wobec łaski Bożego wybrania. Warto o tym pamiętać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Macura W II czytaniu