Żyję, by służyć

Czytamy dziś fragment tzw. Drugiej Pieśni Sługi Pańskiego.

1. Czytamy dziś fragment tzw. Drugiej Pieśni Sługi Pańskiego. Izajasz zapowiada nadejście tajemniczej postaci, która dokona nawrócenia Izraela, a także pogan, czyli nie-Żydów. Ów Sługa zostaje nazwany Izraelem, a więc wydaje się, że chodzi o bohatera zbiorowego, którym jest cały naród żydowski. Ale jednocześnie Sługa Jahwe ma nawrócić Izraela. Więc jest tu pewien paradoks. Jego rozwiązaniem jest Jezus.

2. Z perspektywy Nowego Testamentu staje się jasne, że proroctwo o Słudze Jahwe spełnia się w osobie Jezusa, który jako Żyd wzywał do nawrócenia najpierw swój naród, ale przyszedł na świat jako Zbawiciel wszystkich ludzi. Jego misja jest uniwersalna. Już w hymnie Symeona wypowiedzianym nad małym Jezusem znajdujemy echo słów Izajasza: „Moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela” (Łk 2,32). Z kolei w Dziejach Apostolskich Paweł i Barnaba cytują wprost zdanie z Izajasza: „Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi” (Dz 13,47), gdy tłumaczą oburzonym Żydom, dlaczego głoszą Ewangelię także nie-Żydom.

3. Uczniowie Jezusa są także powołani, aby wejść w misję Mistrza, czyli stać się sługami Boga. Warto odnieść do siebie stwierdzenie, że Bóg i mnie „ukształtował od urodzenia na swego sługę”. W powołanie do życia każdego człowieka wpisane jest zaproszenie do nadania życiu kształtu służby. Jeśli to nie ma pozostać tylko pobożnym hasłem, trzeba to przełożyć na konkrety. Czy okazuję się sługą Boga jako ojciec, matka, mąż, żona, lekarz, nauczyciel, ksiądz? Życie, które nie jest służbą, nie ma większego sensu. Albo służę Bogu i ludziom, albo służę tylko sobie lub – co gorsza – diabłu. Nie ma innej opcji. Świat namawia nas usilnie do tego, aby dbać tylko o swoje dobro. Owszem trzeba dbać o siebie, ale z tym nastawieniem, że moje życie jest komuś potrzebne. Moja praca, modlitwa, cierpienia są dla innych. Dlatego muszę być mądry, silny, odważny itd., by móc lepiej służyć.

4. „To zbyt mało…” Bywa tak, że swoją służbę chciałbym zawęzić do określonej grupy czy społeczności. Pokusa zamknięcia się w ciasnym kręgu wzajemnych usług pojawia się również w Kościele. Tymczasem misja ma zawsze wymiar uniwersalny. Służę konkretnym ludziom, ale jestem otwarty na to, aby głosić Ewangelię każdemu człowiekowi – ateiście, buddyście, muzułmaninowi, człowiekowi spod znaku LGBT. Każdy człowiek ma szansę się nawrócić i zasługuje na prawdę.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ks. Tomasz Jaklewicz Ks. Tomasz Jaklewicz W I czytaniu