Adwent to czas, w którym szczególnie akcentujemy prawdę wiary o tym, że „Chrystus powróci”, że „przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca”.
Adwent to czas, w którym szczególnie akcentujemy prawdę wiary o tym, że „Chrystus powróci”, że „przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca”. Święty Paweł, we fragmencie z Listu do Rzymian, który słyszymy tej niedzieli jako drugie czytanie, nawiązując do tej prawdy, wskazuje na wynikające z niej dla naszego życia konsekwencje. „Nadeszła dla was godzina powstania ze snu” – pisze. „Noc się posunęła, a przybliżył się dzień”. Noc, ciemność nawiązują do czasu, w którym adresaci Pawłowego listu, teraz już chrześcijanie, pogrążeni byli w mroku beznadziei i grzechu. Nic dobrego ani pięknego, albo i zupełnie nic po śmierci ich nie czekało; człowiek miał tyle, ile przez krótki czas ziemskiego życia dla siebie wyszarpał i ile w tym życiu skorzystał. W tej ciemności pogrążeni są jeszcze wszyscy, których nie opromienił blask Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie. Ale dla nich, dla chrześcijan w Rzymie, jest brzask dnia: jest nadzieja na powtórne przyjście Jezusa; nadzieja na zmartwychwstanie i życie wieczne. I ten świt jest coraz bliżej – poucza św. Paweł – bliżej niż wówczas, gdy uwierzyli. Dlatego apeluje: odrzućcie to, czym żyliście jako ludzie pogrążeni w mroku. Zacznijcie żyć w świetle nadziei życia wiecznego!
Chrześcijanie XXI wieku są w podobnej sytuacji. Żyjemy w świecie, który nie ma tej nadziei, którą my mamy; w świecie, dla którego ważne jest, by użyć przed śmiercią, ile się da. Ale my jako ci, którzy mają nadzieję na życie wieczne, możemy żyć inaczej. „Jak w jasny dzień”, czyli tak, by niczego nie musieć się wstydzić – ani teraz, ani wtedy, kiedy staniemy przed Panem Bogiem. Hulanki i pijatyki, o których pisze św. Paweł, to częste grzechy także dziś. Choć pewnie moglibyśmy dodać jeszcze inne, nowe formy. Rozpusta i wyuzdanie to grzechy wszystkich czasów. W naszych jednak zaczynają być podnoszone do rangi cnoty. „Daj upust wszelkim swoim żądzom, wszak to normalne, wszystko ci wolno” – głoszą luminarze społecznego postępu. Kłótnie i zazdrość… Jak wiele ich nie tylko wokół nas, ale i w nas; każdy wie o tym doskonale. A święty Paweł zachęca: dajcie spokój z hołubieniem własnego egoizmu; „przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa”, czyli bądźcie jak On.
Bo taki ten świat jest: hołubi własny egoizm. Żeby póki człowiek żyje, jak najwięcej „skorzystał”. Chrześcijanie, dzięki nadziei na życie wieczne, mogą otworzyć się na miłość. Nic tak naprawdę nie tracą, bo zło niczego sensownego w życie człowieka nie wnosi. Za to wszystko zyskują. Zwłaszcza życie wieczne.
Człowiek pogrążony w mroku grzechu i śmierci oraz Chrystus rozpraszający tę noc jak wschodzące słońce – kiedy to sobie uświadomimy, odkryjemy, że wiara nie jest przykrym, zniewalającym obowiązkiem, ale pełną radości i pokoju nadzieją.
Andrzej Macura W II czytaniu