Nowy numer 43/2019 Archiwum

Dlaczego wracamy na Kresy?

Po to, aby zrozumieć własną historię, kulturę, spotkać rodaków, odnaleźć miejsca i pejzaże, w których rodziły się nasze legendy.

To pytanie powtarzam za listem jednego z czytelników, który zadał je po lekturze kolejnego odcinka naszego wakacyjnego cyklu „Bliskie Kresy”. Odpowiedziałem, że wracamy tam, aby lepiej zrozumieć samych siebie. Była to podróż bez rewizjonistycznych kontekstów. Wilno jest i będzie litewskie, Grodno białoruskie, a Lwów czy Kamieniec Podolski ukraińskie. Najważniejsze, że nie są to już miasta sowieckie i przerwana została, choć w różnym stopniu, dominacja Moskwy nad nimi.

Mamy wspólny interes

Nasi wschodni sąsiedzi, których Jan Paweł II nazywał pobratymcami, im bardziej stabilną mają własną państwowość, tym lepiej służą także naszemu wspólnemu bezpieczeństwu. Dlatego w interesie Polski było członkostwo Litwy oraz innych krajów bałtyckich w Unii Europejskiej i NATO, wspieranie „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie czy demokratycznej opozycji na Białorusi. Rozumiał to dobrze prezydent Lech Kaczyński, budując bliskie relacje z Wilnem i Kijowem oraz wspierając Gruzję, gdy stała się ofiarą rosyjskiej agresji.

 

Trzeba także wspomnieć o pozytywnej roli, jaką odegrał prezydent Aleksander Kwaśniewski w grudniu 2004 r. w Kijowie, wspomagając protesty przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim. Jak się wydaje, pogrzebał wtedy szanse na swój awans w międzynarodowych instytucjach, zablokowany przez rozeźlonego Putina.

Umacnianiu więzi tych terenów z Zachodem służy także program Partnerstwa Wschodniego, przyciągający naszych wschodnich sąsiadów do współpracy z Unią Europejską, czy rozluźnienie rygorów w przygranicznym ruchu osobowym. Polska musi pamiętać o swoich wschodnich sąsiadach, nie ze względu na historyczne sentymenty, ale dlatego, że leży to w naszym interesie narodowym.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji