2 Kor 11,18.21b-30
...i ja będę się przechwalał... (2 Kor 11,18)
Pokora różne ma oblicza, ale najważniejszą cechą człowieka pokornego jest prawidłowy wgląd w siebie i stosunek do własnej życiowej sytuacji. Niektórzy mawiają, że to „prawda o sobie samym”. Jeśli tak jest, to „przechwalający się” w tym fragmencie II Listu do Koryntian Paweł stanowi przykład raczej człowieka pokornego, niż pyszałka. A ileż on w tym fragmencie nie napisał! I to skąd pochodzi wedle ciała, i to, co go spotkało ze strony Żydów (dokładnie policzone i zapamiętane!), i jak to był rozbitkiem… Wylicza po prostu wszystko, dodając, że nie to jest jego przyczynkiem do chluby, a raczej… własne słabości. I to może szokować. Bo Pawłowi zapału apostolskiego nie brakowało, to fakt, przeżył naprawdę dużo i trudził się w dziele ewangelizacji. A jednak jako pokorny człowiek wie, że wszystko to zależało od Boga. Nie od jego ludzkich umiejętności, walorów, czy osobistej świętości. Człowiek żyjący wedle takich reguł nigdy nie stanie się frustratem, warto więc z Pawła brać przykład. Bo nasze osobiste słabości nie powinny wzbudzać odruchu samousprawiedliwienia. Raczej odruch zaufania Bożemu Miłosierdziu.








