Robert jest mężczyzną po czterdziestce. Niemal połowa jego życia upłynęła w udręce po tym, gdy jako kilkuletni chłopiec został wykorzystany seksualnie. – Wtedy moje dzieciństwo się skończyło. Ta trauma wycofała mnie ze świata – wspomina. W maju 2005 roku, gdy Polska przeżywała jeszcze narodowe rekolekcje po śmierci Jana Pawła II, nastąpił przełom. Pewnego dnia, gdy ból samotności stał się nie do zniesienia, Robert w desperacji zawołał do Boga: „Jeżeli jesteś, to zrób coś, bo w innym wypadku ja sobie coś zrobię”. Wtedy poczuł Jego obecność. – To było prawie fizyczne doświadczenie spotkania z Jezusem. Zalał mnie pokój jak rzeka, doświadczyłem potężnej wolności, zdjęcia ze mnie wszelkich ciężarów – uśmiecha się.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








