Nowy numer 4/2019 Archiwum

Liturgia rozumu i ciała

Paweł, który jako chrześcijanin wie, że teoria bez praktyki jest iluzją albo kłamstwem, w 12. rozdziale Listu do Rzymian przechodzi do konkretów: „Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej”.

W starożytnym świecie, pełnym ofiar składanych Bogu i bogom, ludzie byli obyci z różnego rodzaju ofiarami, także z tymi, które polegały na zabijaniu zwierząt. Zarówno judaizm, jak i świat hellenistyczny znały także przenośny sens wyrażenia „składać ofiary”. W literaturze greckiej wyrażenie „ofiarować ciało” mogło oznaczać „ofiarować samego siebie”. Paweł jednak nie gardzi ciałem i nie mówi o oddawaniu siebie jako osoby, ale o ofiarowaniu siebie z całą swoją cielesnością.

Chryzostom w homilii na List do Rzymian zada pytanie, jak to jest możliwe, i sam sobie odpowie: „Niech oko nie patrzy się na żadną złą rzecz, a już staje się ofiarą. Niech język nie mówi niczego obrzydliwego, a już staje się ofiarą. Niech twoja ręka nie czyni nic złego, a już staje się całopalną ofiarą”. Ale i to nie wystarczy, bo musimy jeszcze czynić dobre rzeczy. Ręka musi dawać jałmużnę, usta muszą błogosławić tych, co ich przeklinają, a uszy muszą znaleźć czas na słuchanie Pisma Świętego.

Mówiąc o ciele, Paweł nie gardzi duchem. Wręcz przeciwnie. Precyzuje, iż ofiarowanie ciała ma być wyrazem rozumnej służby Bożej. Greckie słowo „logikos”, tłumaczone jako „rozumny”, chociaż w Biblii pojawia się tylko dwa razy (Rz 12,1; 1 P 2,2), było jednym z ulubionych terminów greckich filozofów, zwłaszcza stoików. Podkreślali oni w ten sposób to, co odróżniało człowieka od zwierząt, co było związane z rozumem i racjonalnością. Zaskakująco może dla nas ujął to Epiktet z Hierapolis: „Gdybym był słowikiem, powinienem śpiewać jak słowik, a jeślibym był łabędziem, to jak łabędź. Ale że jestem istotą rozumną, muszę śpiewać hymny chwalące Boga”. Mieć rozum – to chwalić Boga.

W pewnym sensie Paweł wzywa zatem do nowej antropologii, w której życie człowieka staje się liturgią, liturgią ciała żyjącego rozumnie dla Boga. Trudno w tym kontekście pojąć tych, którzy mówią, że chrześcijanie walczą z rozumem albo gardzą ciałem. Przecież nie ofiarowalibyśmy Bogu czegoś, czego byśmy nie uważali za dar największy.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy